1

Dał bardzo radę z City. Ciekawe, co pokaże przeciw CFC.

0

Możliwości w sensie siły nabywczej? Jak by zsumować sumy transferowe Spurs od sprzedaży Bale'a to też wyjdzie sexy sumka :) Natomiast pełna zgoda w tym, że oba kluby wydają kasę inaczej niż więksi gracze. Bardziej Everton, ale przy pewnym marginesie tolerancji podobieństwo Spurs-Everton wydaje mi się wyraźne. W pewnym sensie trochę jak Arsenal - choć ten oczywiście operuje ostatnio na innym pułapie, bo czy można wskazać inny klub, który za Xhakę dałby 45 mln E.

Bayern na pewnych płaszczyznach szanuję i cenię (historia, osiągnięcia, tradycja stawiania na młodzież, utrzymanie członkowskiej struktury, ludzie piłki we władzach, uratowanie Borussi przed bankructwem, misja społeczna w i dla Bawarii), ale nie uważam za chwalebne dla klubu tego formatu skupowanie absolutnie wszystkich pierwszoplanowych postaci w kraju. Od Neuera po Hummelsa i Kimmicha. Ponieważ nie kibicuję nikomu w BuLi, to obserwacje chłodne, z dystansu. Ale dobrze wiem, że w wielu miejscach Niemiec Bayern jest tak lubiany jak Real w Katalonii.

@ zdziwienie wyborem Pepa - nie, żadne, z mojej strony. Tylko opinia, analiza, recenzja. Myślę, że w felietonie nie wyraziłem zaskoczenia. Dali mu możliwość pracy w zaplanowanej przez niego na daną chwilę lidze i czystą kartkę na stworzenie swojego składu, swojej taktyki, swojej relacji ze szkółką, swojego wszystkiego. Spoko. Kto by nie chciał. Marzenie każdego dzieciaka grającego w fifę :P Ale w tym wszystkim mam w mianowniku Guardiolę, nie trenera Iksińskiego, nie Roberto Martineza, Howe'a, Koemana. Ergo: czy to wyzwanie dla trenera o rodowodzie i kalibrze Pepa - kwestia sporna. Czy to klub korespondujący z jego wartościami okazanymi w Barcy - to jeden z wątków artykułu. Czy to klub instytucjonalnie dający mu największą szansę na sukces w PL? Moim zdaniem nie; ograniczając wybór do dwu klubów z Manchesteru, gdyby wybrał United miałby pomocną ręką Fergusona na ramieniu zawsze, gdyby jej potrzebował. W Bayernie miał wielu patronów, do szpiku kości ludzi futbolu jak on, uczących go ligi i dających wiele pomocnych rad na każdym kroku (niemiecki znam, poza niemiecką prasą dokładnie opisał to Perarnau w Herr Guardiola, polecam). To dzięki nim (i nauce języka, bardzo szanuję Pepa za to, jakie miał efekty, jak wyglądała jego pierwsza konferencja) wsiąknął w ligę tak dobrze. A że liga angielska jest 1) bardziej konkurencyjna i 2) bardziej odległa od piłkarskiej filozofii Pepa - brak takiego patrona, "insidera" (Soriano z Txikim nie są Anglikami, Arteta jest na to dużo za młody) będzie w moim odczuciu bardzo widoczny przez całą jego karierę w Anglii. Jeśli zacznie miotać się taktycznie, błądzić kadrowo i mylić się transferowo - to dlatego. Pep wszedł do PL trochę na oślep i poza letnimi ruchami kadrowymi efekty widać nawet teraz już, w 3im miesiącu sezonu.

Sir Alex byłby w takiej roli dla Pepa idealny. We dwóch rozwaliliby tę ligę. Na długie lata. Szkoda, że nie poznam rezultatu.

1

W porażkach, o których mówisz, zawsze brakowało "czegoś": wyniku :) Obie największe dla mnie porażki w całej karierze Pepa, Inter 2010 i Chelsea 2012, wynikały z tej samej głównej trenerskiej wady Pepa: braku elastyczności; obecnej cały międzyczas porażkami m.in. Bayernu z Realem, Bayernu z Barcą i City z Barcą. Kiedyś miałem to za brak doświadczenia, rodzaj naiwności młodego coacha. Dziś coraz bardziej biorę za coraz bardziej ekstrawagancką trenerską arogancję (właśnie arogancję, nie: idealizm), wiemlepiejizm, nadambicję osiągania sukcesu swoją drogą. To fantastyczne, póki daje tytuły. Bez nich jest rodzajem fanaberii. Jeśli Pep tego nie zmieni, moim zdaniem już nigdy nie zdobędzie Ligi Mistrzów, a jego osiągnięcia w Anglii będą skromne lub żadne.

Myślę, że mecze w Mediolanie 2010 i na Stamford 2012 są dla Pepa-trenera bardziej emblematyczne niż cokolwiek innego. Po dziś. Wyjście tydzień temu duetem Fernando-Fernandinho (Gundogan nie jest def. pomocnikiem, mogący nim być Toure jest na aucie, innych DP... City brak) zrobiłoby Barcy zagadkę, postawiło problem. A tak Barca 2016 zagrała przeciw Barcy 2012 i to takiej bez Messiego czy nawet Aguero. Ta 2016 jest lepsza, bo jest elastyczniejsza. Zmiotła tą drugą, grając prawie godzinę mocno przeciętny mecz.

Pep nigdy by nie kupił Suareza. Wykluczone. A już na pewno nie w oku cyklonu afery z zawieszeniem. Co dało Lucho pewność, że Uruczo kliknie i czym Lucho przekonał zarząd - to kolejne z pytań do :) Messi i Ney wciąż są miękcy, choć twardsi co roku. Leo przybyło mięśni i tatuaży, ale on nigdy nie oddaje łokci rywalom bez piłki, choć przynajmniej zdarza mu się odpychać. Neymar z kolei nie umie panować nad emocjami. Suarez jest z innej gliny niż oni, niż Iniesta, niż Busquets, i dlatego jest tak ważny dla Barcy. No i to, strzelić czasem bramkę też umie ;) Neymar jest najważniejszym transferem Barcy na pojutrze. Suarez - na wczoraj, dziś i jutro. Barca Rakiticia, Mathieu, Suareza i Lucho jest różnorodniejsza. O wartości City powie trochę dzisiejszy mecz. Spuściznę i respekt w Anglii Pep zostawi tylko jak wygra ze dwie ligi i osiągnie coś w LM, choćby półfinał na początek. Czemu dwie? A kto w Anglii wspomina Manciniego z Pellegrinim.

1

Większe? Moim zdaniem to niewłaściwe słowo. Bardziej pasuje mi: inne.

Ty byś porozmawiał z Pepem o ewolucji jego piłkarskiego romantyzmu w czasie. Ja spytałbym Lucho, czy chciałby zostać barcelońskim Fergusonem. Między innymi o to ;) Jasne, nie 25 lat, bo to niemożliwe w obecnych czasach ze Sportem i MD w tym samym mieście, ale 6-8-10? Nic lepszego Barcę nie może spotkać.

Hmm, ciekawe ujęcie, czy kontrowersyjny. Zachęciłeś mnie do zrobienia sondy wśród hiszpańskich przyjaciół i znajomych. Teraz mają Baska, nie zauważyłem szczególnych protestów. Naturalnie, Pep jest postacią publicznie znacznie większą i jaskrawszą od Julena. Dochodzi barceloński rodowód i jego powszechnie wiadomy stosunek do niepodległości. Z drugiej strony: to najlepszy dziś trener Hiszpanii, wyprzedzający resztę o kilka drabin, nie szczebli, pod względem osiągnięć, charyzmy i trenerskich doświadczeń wyłącznie w najlepszych ligach Europy. Wizerunkowo na pewno nie jest w Hiszpanii postrzegany nigdzie w pobliżu Xaviego, Pique czy Valdesa - dla hiszpańskiej ulicy w pierwszej kolejności Katalończyków, potem piłkarzy. Postrzeganie Pepa jest inne od tej trójki, a jego pełne szacunku wypowiedzi z konferencji o wszystkich klubach, tych mniejszych także i innych trenerach, są pamiętane przez redaktorów i fanów. Pod tym względem więcej grabi sobie u ludzi Lucho, ale jego akurat nie podejrzewam o żadne chęci trenowania kadry, więc to bez znaczenia. Samą debatę o Pepie w kadrze i tak otworzy tylko jej kryzys, a do 2018 nie musi mieć miejsca. Może Julen wygra MŚ. Ale potem,,,

To wygrywanie barcelońskimi liliputami miało od początku termin przydatności. Sezon 08/09 to wciąż było coś innego, nie: czysta tiki-taka. Był Eto'o, Messi na prawym skrzydle, Henry w składzie, Marquez na obronie, byk Yaya w środku. Barca grała inaczej, ustawiała się inaczej, broniła inaczej, rozgrywała inaczej. Futbol karzełków zaczął się w trakcie sezonu z Ibrą i potrwał dokładnie półtora roku (wygrany finał LM, przegrany finał CdR z Realem Mou). Ostatni sezon Pepa to postępująca erozja złotego okresu i masa zakłóceń: nieudane w bilansie wyjścia eksperymenty z 3-4-3, brak właściwych wzmocnień - śr. obrońca!, małe szaleństwa Pepa, jak Cuenca i Tello w GD z crackami na ławce. Można mówić, że tiki-taka trwała 3 lata, w okresie lato '08-lato '11, ale to nie prawda.

1

Jest bardzo prawdopodobna i absolutnie oczekiwana, przynajmniej przeze mnie. W historii rywalizacji Barcy i Realu to wszystko już było. I jeszcze więcej. Najciekawsze dla mnie słowa ostatnich lat to te Simeone, o ustawieniu ligi 14/15 pod Real. Grał tam trochę, teraz jest trenerem. Skoro coś takiego mówi Simeone, zakulisowo jest wesoło. Niewidzialna ręka rynku zrobi wszystko co się da, by Real wreszcie mistrzostwo odzyskał. Rozkręcenie na nowo sprawy Neymara to przykład pierwszy z brzegu. Sędziowie też lubią piłkę, mają swoje sympatie. Wystarczy kilku sympatyków Realu (co w Hiszpanii nie jest deklaracją sportową, naturalnie) we właściwych miejscach i mamy, co mamy. To wszystko jest bardzo logiczne.

RM ma rację, że Barca jest chroniona we władzach ligi przez obecność tam Gasparta. Bez niego byłoby jeszcze "lepiej" i spodziewam się różnicy, gdy stamtąd odejdzie. Oby był tam jak najdłużej, a przynajmniej póki Perez jest prezesem. Był marnym prezesem, ale działaczem jest lepszym niż się o tym mówi.

Przed sezonem Real jasno zadeklarował: cel na ten sezon to liga. No i dzieje się. Barca i tak jest wystarczająco silna, by dać radę. Tylko musi się pilnować bardziej niż zwykle i na ostatnie kilka kolejek ligi wyrobić rzeczową przewagę, rzędu 5-6 pkt. Gdy będzie na styku, będzie się dziać magia.

2

Jak Raul ma sadzić takie smaczki futbolu to niech lepiej siedzi w domu cicho.

2

Piłkarze Barcy, oczywista.

2

Dostał też inne pytania, kilka cytatów wyżej.

4

Wystarczy tylko zwrócić uwagę, KTO się wypowiada negatywnie, komu to przeszkadza. Jaskinia madrycka w pełnej reprezentacji. Jak nie były piłkarz Realu, to były trener, jak nie były trener, to obecny piłkarz, jak nie obecny piłkarz, to redaktorzy madryckich mediów i tak w kółko. Oby było o takich uczonych wypowiedziach jak najgłośniej, niech gazety częściej dają takie okładki jak Superdeporte w poniedziałek, a Pitarcha RFEF pojedzie jakąś karą finansową, to może ludzie trochę nabiorą wątpliwości, że hello.

4

Jak by się wypowiadał mądrze to może. Dyskusja dotyczy jego wypowiedzi.

7

Cały ten wywiad jest interesujący:
Robiłem tak samo jak Neymar, ale dojadę go, bo czemu nie.
"Porównałbym osiągnięcia Zidane'a jako trenera do Simeone w Atletico i Guardioli w Barcelonie". Zwłaszcza do Guardioli w Barcelonie xD
"To był rok Cristiano". Na pewno w lidze.
"Na ten moment Cristiano jest królem, ale Bale każdego roku jest coraz bliżej".
O Pique: "trzeba uszanować jego decyzję". O wsparciu choć w 1% takim, jakie dał Lopetegui ani słowa.

Fajnie, że Raul na starsze lata został fanbojem Cristiano, ale czemu trzeba to nagrywać.

2

'a im trudniej, tym...'
precisely, Señor

0

Nie mam zamiaru Cię przekonywać. Można się elegancko rozstać z dwoma odmiennymi opiniami i to też spoko.

Trochę generalizujesz i pomijasz przykłady innych dróg rozwoju. Poza tym „hejt” – nie ma innych słów? Argumentacja jest konkretna, wnioski mogą Ci nie odpowiadać, ale z tym „hejterem” zluzuj. Wydaje mi się, że poza netem tak do mnie nie powiesz, przynajmniej nie po raz drugi.

Lubię Pepa i szanuję jego zasługi w trzech rolach w Barcy. Podejście mam mniej natchnione, bardziej „faktograficzne”, wynikające z faktów i konkretów. Wielu woli budować swe podejście do PG na emocji i idealizowaniu, proszę oczywiście bardzo, zostanę przy swoim.

City różni się od Atletico, Dortmundu (konsekwentnie robią swoje, choć efekty dziś gorsze i piłkarze niewierni :), Sevilli, a nawet RB Lipsk. Czyli da się – transfery to najłatwiejsza metoda, każde dziecko umie to w FM’ie, ale efekty są krótkoterminowe albo żadne. Ilu piłkarzy z mistrzowskich składów Manciniego i Pellegriniego ostało się w klubie?

Co do Interu – instytucjonalnie wiem za mało. Nie mam zdania o wszystkim w piłce. Jestem zaś ciekaw jak pójdzie De Boerowi. Serie A dużo dała Enrique, zaprocentowała później. Zobaczymy, co przyniesie De Boerowi. Rychłe zwolnienie też niewykluczone.

Ciekawszy dla mnie przykład od Interu to Lipsk – i znowu kontrastujący z modelem City. Zaczęli od V ligi, szli w górę i w siedem lat doszli do Bundesligi. Od letniego okienka kupują tylko piłkarzy w wieku 17-23. Podobną drogę – krótszą, ale z mistrzostwem – pokonało Leicester ze swoim tajskim (od 2010) właścicielem. Oba przypadki pokazują, że można inaczej.

Niedawne wypowiedzi Buffona to ciekawy głos w całej tej dyskusji.
https://www.theguardian.com/football/2016/oct/20/gianluigi-buffon-chinese-investment-milan-internazionale-defeat
http://www.sport.pl/pilka/1,65083,20868409,serie-a-gianluigi-buffon-wejscie-chinskich-inwestorow-to-porazka.html

1

Mariusz, na początek "pozdrawiasz" artykuł i autora w taki sposób, jak widać, po czym wrzucasz na ton urażonego. Zaskakująca (nad)wrażliwość jak na kogoś, kto zostawia podobne słowa bez poparcia żadnym argumentem.
Nie oceniam rozmówcy. Oceniam, co pisze. Racz dostrzec różnicę. Odniosłem się do tego, co napisałeś: do opinii, komentarza, Twojego udziału w dyskusji.
Skoro wychodzisz takim asem nie oczekujesz chyba, że ktoś Ci odpowie "brawo, a to wartościowy komentarz". Przynajmniej nie ja i nie tu.
To z pewnością staroświeckie założyć, że tekścik "niepoważny tekst. Jedna wielka żenada." wypadałoby jakoś obronić, ale tak uważam :) Zamiast tego w kolejnym wpisie łapiesz się fragmentu o tt i swego grafiku. Twój wybór, wszyscy jesteśmy zajęci, takie to trudne czasy. Z pozdrowieniami

1

Dzięki za zmianę tonu naszej rozmowy. Taki komentarz od razu przyjemniej się czyta i polemizuje się też przyjemniej.

Ja Stoke uwielbiam - z okazji Bojana (+ Muniesy), Afellaya, Marka Hughesa (Venables w 1986 ściągnął go do Barcy z Linekerem), a najbardziej stylu gry odkąd Hughes przyszedł. Systemem gry i transferami szybko zmienił oblicze klubu. W zeszłym sezonie momentami fruwali, super się ich oglądało. Od 2014 pokonali City x2, United, Chelsea, West Ham, Arsenal i 6:1 Liverpool. Poza tym lubię Arnautovicia (młodszy Ibra), Whelana, od dawna Glena Johnsona, Pietersa, Butlanda, ceniłem Wollscheida, to ze Stoke Sevilla kupiła N’Zonziego, teraz fajnie wkleił się Joe Allen. Nie można nie kochać Croucha :D Tak jak Ty „tolerujesz” Pedro-Chelsea, tak ja w Stoke „przeżywam” rzeźnika Shawcrossa, acz w Anglii dobrze mieć takiego kogoś u siebie.

Ciekawe, co piszesz o spojrzeniu na byłych ludzi klubu. U mnie to nie jest takie automatyczne. Jeśli Pep poszedł(by) do City, PSG, Chelsea, objął Katar – uważam, jak uważam.

Czemu „podszedłby” mi w MU napisałem trochę obok. United (wyglądało, że na tym „spłyceniu-skróceniu” wyszło gorzej) miało bazę swoich i Stamów dokupowało. Nawet O’Shea i Brown grali :) City do bazy z transferów brało kolejne transfery. To mi robi różnicę. Ostatnio polityka MU inna, ale też zastąpienie Fergusona nie idzie. Przynajmniej Rooney i Carrick zostali, jest Luke Shaw – to wciąż „trochę” angielska drużyna. W City Anglików jak na lekarstwo i żadnego swojego.

Everton od lutego ma nowego największego udziałowca - Irańczyk z Monako Farhad Moshiri, 49,9% akcji. Odbiór klubu jest inny, bo kupuje skromnie (wyjątek: Lukaku, ale to była okazja i zresztą świetna decyzja), a stawia na Anglików, młodzież i rozsądnych trenerów - wcześniej Martinez, teraz Koeman. Tottenham został sprzedany w 2001 i ta grupa bryt. biznesmenów z Levym i Lewisem na czele nie ma zamiaru sprzedać. Ponieważ firma jest zarejestrowana na Bahamach, formalnie Tottenham też nie jest angielskim klubem.

1

To prawda, że się zmienił. Choć mało taktycznie, jak pokazał Bayern i początek City. To wciąż różne wersje jednego podejścia. Zgadzam się, że pragmatyzm Lucho daje Barcy więcej opcji.

Gdyby Pep wybrał United, to dla mnie wspaniała wiadomość. Nie byłem nigdy wielkim fanem Bayernu (podkradanie najlepszych piłkarzy ligi, ostatnie problemy wizerunkowe, niewielu piłkarzy z grupy tych, których lubię oglądać), ale Pepa na Old Trafford popierałbym absolutnie. Myślę, że ten decydujący głos, pełna swoboda w City odnośnie decyzji kadrowych i zakupowych, miały niepośledni udział w jego decyzji. W United nie miałby tak dużej władzy.

Kadencja Pepa w City potrwa maksymalnie trzy lata. Podpisał trzyletni kontrakt, nie sądzę, aby chciał go przedłużyć. Zarabia tam mniej niż w Bayernie i moim zdaniem dlatego, że kategorycznie odmówił dłuższej umowy. Uważam, że po City nie zostanie w Anglii dłużej. Dla United jest spalony, Arsenal zmieni opiekuna nim Pep skończy w City, a liga ostatnio obfituje w ciekawych trenerów (Pochettino, Koeman, Bilić, Howe), którzy są tam dłużej od Pepa i stanowią bezpieczniejszą, bardziej przewidywalną opcję. Pozycja Pepa nie dla każdego klubu jest atutem. Byłoby fajnie, gdyby Pep został po City trenerem Hiszpanii, acz nie jestem pewien czy on sam chciałby.

Rozważania o składzie City Pepa to fascynująca sprawa. Moim zdaniem bardzo im brakuje siły fizycznej, zwłaszcza w pomocy i ataku. W Premiership ma to znaczenie i to rosnące im dalej w sezon. Aguero nie ma obok żadnego ochroniarza. W meczach z leszczami będzie sadził hat-tricki (system gry Pepa wzmaga bramkostrzelność napastników), w meczach z topem albo średnio dobrymi drużynami o twardych obrońcach (Soton dzisiaj, West Ham) będzie miał b. trudno. Na miejscu Pepa z tego powodu na pewno zostawiłbym w składzie Bony'ego, do takiej roli nadawał się idealnie, po to został sprowadzony, choć Pelle moim zdaniem też nie potrafił go skutecznie wykorzystać.

0

O United powiedziałbym, że prezentuje wartości dużo bliższe Barcelonie. Zarząd klubu raz Mourinho stanowczo odmówił w 2013 (głównym przeciwnikiem był Sir Bobby Charlton, lecz nie był sam), a tego roku wziął go tylko dlatego, że na rynku nie było lepszej opcji. Samo to dużo mówi o zasadach, jakimi kierują się na Old Trafford. Zresztą Mourinho nie zostałby trenerem MU bez obietnicy, że będzie grzeczniejszy. Do spotkania z Charltonem doszło w maju tego roku, najprawdopodobniej przed podpisaniem umowy (ogłoszonej 27 maja). Słodziutkie przywitanie z Pepem przed derbami to pewnie widziałeś. Takie rzeczy mówią o United znacznie więcej niż fakt kupienia Pogby. Który zresztą jest ich byłym piłkarzem, więc dla mnie taki transfer ma różne oblicza, nie tylko cyferki.

0

Lubię Pepa jako trenera, artykuł jest o czymś innym. Mam wiele uznania i szacunku dla jego osiągnięć na ławce Barcy. Przebiły wszystko, czego można się było wtedy spodziewać. Barca Pepa przez liczbę swoich sukcesów i skalę oddziaływania była pierwszym taktycznym novum w futbolu od czasu Milanu Sacchiego. Podkreślali to wszyscy znawcy taktyki, z Jonathanem Wilsonem na czele. Ja też, gdy była okazja. Uważam, że osiągnął coś absolutnie historycznego. Szerzenie barcelońskiej myśli szkoleniowej z dala od domu - futbolu ofensywnego, z rozmachem, atrakcyjnego do oglądania, czasem jednocześnie naiwnego - też mam za godne najwyższego podziwu. W przypadku tego mariażu lubienie Pepa nie wadzi mi trzymać za sukcesy innych. Nie podoba mi się, jakim klubem jest City szejków i jakimi metodami próbuje wbić się do elity. Byłoby lepiej dla futbolu, gdyby trenerzy jak Pep omijali takie kluby jak City. Nie zmienię tego, taki jest futbol, taki jest dziś świat. Luz i akceptacja. Ale pochwalać tego nie mam zamiaru i o tym jest ten tekst.

Pepa ujął cały projekt City - organizacja klubu trochę na modłę barcelońską, wielka inwestycja w siatkę skautów i centrum treningowe, stawianie na ofensywny futbol. Plus czysta kartka w tworzeniu drużyny, otwarty czek na zakupy. Miał kontakt z Txikim i Soriano, wiedział, czego się spodziewać.
Co do jego powrotu, Pep nigdy nie wróci do Barcelony w roli trenera. Sam mówił o tym przy kilku okazjach. Obaj jego biografowie Perarnau i Balague stanowczo to wykluczają.

0

Wypracowanie, nie wypracowanie - komentarz jak zawsze rzeczowy, wyważony, oby częściej ;) Z pozycji czytelnika widzę artykuł w dużym stopniu tak, jak piszesz.
Różnimy się w ocenie pojedynczych sytuacji. O ręce Digne’a wspomniałem w tekście. Mathieu - obie kartki uważam, że słuszne. Oczywiście sędzia nie był konsekwentny w dzieleniu kartek (czy choćby fauli), ale widocznie podziela zasadę Mourinho oraz sporych grup fanów Realu i Atletico, że do przerwy czerwonych kartek nie wolno. Wjazd Silvy w Pique to bezpośrednie czerwo. Zabaleta i Sterling też powinni dostać przed przerwą żółte, Sterling potem miałby dwie. To, że ich wszystkich nie było, nie wydaje mi się istotne, czy obraz gry FCB do wysadzenia Bravo był taki lub inny.

Można zaś wspomnieć interwencje ter Stegena. Parada przy strzale Gundogana uchroniła wynik do przerwy, potem w 64. na De Bruyne też dobra obrona. Ter Stegen miał całkiem sporo roboty.

Poza tym jakiś czas temu zwróciłem uwagę, że kiedy piłkarze Barcy nie są w optymalnej formie fizycznej (obciążenie meczami, tuż po powrocie z kadry) lub mentalnej (zły wynik, nietypowy skład początkowy Lucho, zaskakująca sytuacja meczowa jak z golem Atletico), to mają zwyczaj „przeholowywania piłki”. Przykład: Pique w akcji, gdy uległ kontuzji. Zwlekał z podaniem za długo aż rywal wjechał mu wślizgiem w pobliże kolan. Zaistnienie takiej sytuacji to sygnał, że cała siatka podań „chodzi” wolniej, ktoś, kto powinien wyjść do podania tego nie zrobił albo kolektyw nie rozstawia się po boisku tak, by spokojnie wyjść spod pressingu. Na wcześniejszym etapie sezonu zdarzało się to systematycznie Messiemu, Busquetsowi, momentami Inieście, Turanowi (strata na gola z Celtą) i innym. Warto zwrócić na to uwagę. Dzieje się tak tylko wówczas, gdy coś w grze szwankuje, indywidualnie lub zespołowo. Jeśli liczba takich obrazków rośnie w jednym meczu, to wniosek, że drużyna gra poniżej swojego poziomu, słabiej. Takie sytuacje nie muszą prowadzić bezpośrednio do goli, aby docenić ich znaczenie, bo w systemie gry Barcy (z ryzykującym bramkarzem i linią obrony często opartą o linię środkową boiska, co z każdej kontry i każdej lepszej górnej piłki robi sytuację bramkową dla rywali) każda jest bardzo groźna, pachnie golem i często się nimi kończą.

Ciekawe jest spojrzenie części komentujących, że mecz wygrany tylko dzięki Messiemu. Nie wiem do końca, czy się z tym zgodzić. Na pewno coś w tym jest.

0

Z pierwszego sezonu Lucho: Sevilla i Depor. W drugim: Depor w r. jesiennej i Villarreal wiosną. Wszystkie prowadzenie Barcy 2:0 i remis na koniec.

Zamiast zamykać się w tak rzadkiej statystycznie dla jednego klubu kombinacji można spokojnie przełożyć obraz gry Barcy z City i brak sytuacji strzeleckich do 52. minuty na inne okazje, gdy Barca grała anemicznie i sama wpraszała rywala do meczu zamiast dokręcić śrubę. Takich meczów było więcej, ostatni przykład: Atletico. Po golu wyrównującym była zmiana płyty przez FCB, ale między obiema bramkami to co innego.

1

Dziękuję.
Koniec romantycznego Pepa - ciekawie powiedziane.

Nie rozwijałem tego wątku w artykule, bo uznałem, że jest nazbyt subiektywny - kwestia, czy nastanie Pepa w City to pójście na łatwiznę. Ma starych znajomych w zarządzie klubu i dyrekcji, nieograniczony budżet na zakupy, gdyby chciał to wymieniłby jeszcze więcej piłkarzy. Nikt by nie miał mu za złe. W przeciwieństwie do kibiców United czy Arsenalu, fani City mają żadne przebicie w opinii publicznej. Najbardziej zależy im (przynajmniej tym angielskim, a raczej, pardon my French, mankuńskim) na wynikach. Ponad 100 lat wspólnej historii za plecami United robi swoje. Choć patrzę na to inaczej, to się im nie dziwię.

Wybór Arsenalu (uważam, że realny już tego lata, jeśli Pep dobrze by to rozegrał) albo United byłby większym wyzwaniem. Byłoby trudniej.
Wiadomo, że Pep podziwia Fergusona. Z wypowiedzi obu stron, ich wspólnych spotkań. Sir Alex pisał wstęp do biografii Pepa napisanej przez Balague. To byłaby piękna zmiana pokoleniowa. No ale wybrał City.
Poza tym myślę, że w United mógłby osiągnąć więcej niż u sąsiadów, ale to temat na dłużej, więc nie będę go tu rozwijał.

Osobna sprawa: co o Pepie jako trenerskim geniuszu mówi to, że do swoich idei musi wymieniać połowę składu? To niewygodne pytanie, ale bez takich nie ma ciekawej rozmowy ;) Jeszcze w Bayernie zmieniał najpierw zespół od środka, wypracowywał "nowe" na treningach. W City dostał otwarty rachunek i poszedł na zakupy. Zresztą w paru przypadkach już dziś widać, że mógł lepiej podobierać skład in/out, ale Pep zawsze był lepszym trenerem niż kupcem.

1

Odstaw liczydło, którym szacowałeś komentarze, bo Cię oszukało. Liczą się tylko te, które pasują do tezy? Wiele osób zostawiło tu komenty mocno odmienne od Twojego i podobnych. Więcej niż się spodziewałem.
W dużej części to opinie głębsze, bardziej treściwe niż pozostałe. Taka ciekawostka. Ale to nie może Cię dziwić, bo wystarczy spojrzeć na Twoją.
Gdyby komentarz niósł więcej niż "niepoważny" i "żenada" - dałby grunt do podjętej na pewno przez innych rozmowy, skoro tak bardzo nie zgadzasz się z artykułem. Takim tonem wpisu eksponujesz, że jesteś 'za cool' na rozmowę na temat, lecz nie, by pisać, co napisałeś. Brak w tym konsekwencji.

Tekst oczywiście jest merytoryczny. Tylko zawartość ma niepopularną. Widać w nim konkretne źródła, do kilku dałem linki w tekście, są nagrania lub zdjęcia, których z sieci nikt nie usunie. Jeśli ktoś mówi, że to "niemerytoryczne", nie zna znaczenia tego słowa. Na to, że artykuł niesie opinie, z którymi wiele osób się nie zgodzi - są inne określenia.

Po tym jak słowo-wytrych typu 'żenada' już padło, zawsze możesz wrócić do dyskusji na temat, jak Milan w niedawnej remontadzie z Sassuolo. Tego, że "nie widziałem sensu się powtarzać" nie kupuję. Naturalnie, zawsze można wymówić się brakiem czasu.

ps Twitter był ściekiem na długo przed tym artykułem i będzie długo po nim. Przywołanie takiego przykładu jest mydleniem oczu rozmówcy.

1

PS "żalościskać"/zazdrościć City -- serio? :)
Jeśli dostrzegłeś coś takiego w artykule, to spróbuj przeczytać go jeszcze raz, niekoniecznie dzisiaj.

1

Proszę, jest niżej

1

Wpatrzony mogę być w aktualną dziewczynę :) Futbol ma ode mnie mniej emocji i takie podejście polecam.

Zacząłeś od dopowiedzenia do tekstu czegoś, czego w nim nie ma. Nie jestem ortodoksem żadnej ze stron i moim zdaniem widać to w tekście, jeśli ktoś chce i potrafi to dostrzec. Wskazałem kilka zjawisk podobających mi się bardziej i mniej, i płynące z tego wnioski. Pewne fakty są, jakie są - nie moja wina, że przykleiły się Pepowi do biografii, albo, że City realizuje swoje cele tak, jak to robi, obsypując juniorów z Espanyolu czy Villarrealu kasą, żeby przyszli do nich.

Co do pytania – powtórzę, że podoba mi się rozwój Spurs i Evertonu. Lata ciężkiej pracy w połączeniu z inteligentną opieką trenerską i mądrymi transferami (transfer za 30 milionów też może być rozsądny albo głupi) dają efekty. Z wymienionej trójki City-MU-Arsenal popieram bardziej United i Arsenal niż City. Bo: historia, tożsamość i spuścizna. W latach mojej przytomności City to piłkarski anonim. United SAF-a to było coś pięknego – przez jego staż w tym klubie i sukcesy, jakie z nim osiągnął cały klub, dzięki rozłożonej na 27 lat cierpliwości i pracy. Pan Ferguson jednoosobowo przywrócił MU do europejskiej ekstraklasy, po 30 latach od ogrania Benfiki w finale Pucharu Europy 1968 - wielki mecz Charltona, George'a Besta i 'Kiddo'. United umiało też z klasą przegrywać - choćby komentarze po przegranych finałach z Barcą. Wielki szacunek, którego nie zmienia ani zmiana właścicieli, ani kadencja obecnego trenera.
Z kolei Wenger na zawsze zmienił tę ligę. Do dziś renomowani publicyści oddają ma za to honor, obok oczywiście uzasadnionej krytyki ostatnich lata. Sezon "Niepokonanego" Arsenalu 03/04 to jedna z najwspanialszych kart w całej historii angielskiej piłki.

City może sobie iść na skróty za petrohajsy. Każdy może mieć na ten temat swoje zdanie.

Odnośnie powodu powstania artykułu - poza resztą, była to dobra okazja na doświetlenie paru rzeczy. Promowanie MŚ 2022 albo sytuacja z panią Bibianą Steinhaus to nie są często omawiane przez fanów Barcy epizody z kariery Pepa.

1

Wygodne wytłumaczenie :)
Wklepać takie słowa w klawiaturę, jak w Twoim pierwszym poście - każdy potrafi. Jakoś to potem uzasadnić, rozwinąć, spróbować podjąć rozmowę - niewielu. Reakcją na to, co napisał @iksajotien zachowałeś się mało odważnie. Zostawiasz poprzednie słowa jak psa w lesie zamiast wziąć za nie odpowiedzialność. Tym samym zamieniłeś swój pierwszy koment w coś bez znaczenia.

1

Nie gardzę niczym, co bezpodstawnie zarzucasz. Mam zaś opinię inną od Twojej.

Kwota 579 milionów stoi obok kosztu centrum treningowego. Jako ciekawe porównanie: tyle wydano na kompleks treningowy, tyle na cug piłkarzy będących dziś w składzie. Różnica w obu kwotach i skala tej różnicy może służyć każdemu do swoich wniosków. Wydaje mi się jednak, że podszedłeś do artykułu z już wyrobionym zdaniem.

Gdyby Pep wybrał United, miałby okazję zostać następcą najbardziej szanowanego trenera na świecie. Nawiązać do tradycji klubu, może stworzyć własną "Class of '92" albo generację "dzieciaków Fergie'ego". Wolał wziąć luksusowy penthouse na pustyni, a to moim zdaniem opcja łatwiejsza i z przyczyn podanych w tekście mało godna podziwu.
http://i.dailymail.co.uk/i/pix/2014/10/07/1412671622356_wps_19_Film_The_Class_of_92_2013.jpg
https://en.wikipedia.org/wiki/Fergie%27s_Fledglings

Zatem koszt kadry MU jest tu bez związku. Pieniądze wydaje każdy, pensje piłkarzy są coraz wyższe i dlatego Barca zaraz sprzeda prawa do nazwy stadionu, bo bez tego może spytać Neymara z Suarezem, czy wolą iść do Chelsea, City, MU czy jednak do PSG. Na pewno napiszę o tym artykuł, może znów spotkamy się w komentarzach.

City jest interesującym przykładem przemian w piłce. O ich kierunku każdy może uważać, co ma ochotę.
Historię obu klubów z Manchesteru mocno spłyciłeś. United ma więcej trofeów, bo w dużym stopniu zawdzięcza je pracowitości i tradycji. To, że dzisiaj jest tam trochę/mocno inaczej, nie oznacza, że zawsze tak było. A budżet City jest niższy od kilku klubów, z Barcą włącznie.

1

@konraden: Wydaje mi się, że nie złapałeś do końca fragmentu, do którego się odniosłeś, a skoro nie widzisz tu różnicy MCFC/FCB, to wyjaśnienie:
"To co, wychowankowie spadną z nieba?"
Nie, ale szkółka piłkarska jest jak uprawa. Plony przychodzą z czasem i jak na polu – są lata, że nie ma nic. Gdyby City cierpliwie czekało na swoje owoce, to spoko. Ale City idzie na skróty i skupuje w międzyczasie młodzież po świecie. O tym każdy może mieć zdanie, jakie chce. Ja mam swoje.

Jeśli ktoś nie czuje, że można inaczej, wystarczy spojrzeć wstecz. W historii prawie wszystko już było, historii futbolu też.

Gdyby City postąpiło jak United za wczesnego Sir Aleksa Fergusona: dało sobie i fanom bufor paru lat na rozwój, chwilowo odpuściło pogoń za tytułami, wpuściło do pierwszej jedenastki wychowanka czy trzech - większość argumentów z artykułu traci podstawy. No ale władze wolą FC Hollywood. Łatwo to wyjaśnić: taka droga jest bardziej medialna i głośniej promuje Emiraty na świecie.

"Klasa '92" z Beckhamem, Nevillami, Scholesem i Buttem nie spadła United z nieba. Jest konsekwencją pewnego modelu i podjętych przez klub wyborów. City woli inną ścieżkę rozwoju. Efekty ma, jakie ma.

Spójrz na Monaco. Też miało moment "galaktyczny", ale minął. Postawiono na młodego, rozsądnego trenera, który dwa lata z rzędu dał im III miejsce. Teraz policz w ich składzie piłkarzy w wieku 25 lat i młodszych. A zespół gra chwilami rewelacyjnie.. Zawsze można inaczej. Tylko trzeba chcieć.

Jeszcze @ Johnnie: „w City nie miał jeszcze takiej okazji.” Widziałem derby Manchesteru. Można powiedzieć, że już miał.



@Issun: OK, no to wiadomo z bólu czego Ty udzielasz się w necie, ale nie musisz tego samego przypisywać innym.
Chodzi o tę samą kwestię, którą poruszyłem w komentarzach już dwukrotnie: proporcji. Kupować tyl-ko (City itp.) i kupować rów-nież (np. Barca). Zdaję sobie sprawę, że można tego nie widzieć/nie rozumieć/nie zgadzać się, ale nie ma co winić listonosza.

0

Tytuł składa się z dwóch segmentów, jak inne z działu "Wcs".
http://www.fcbarca.com/w-ciszy-stadionu
Pierwszy to nagłówek. Drugi dotyczy tematu.

5

Czas Umtitiego, Mathieu i Digne'a. Ciekawe, czy ktoś teraz narzeka na "rozrzutną Barcelonę" i za szeroką kadrę.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: