challenger
Redaktor serwisu FCBarca.com
Dołączył/a: przed 2011 rokiem
14 obserwujących
0 obserwowanych
Redaktor serwisu FCBarca.com
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
@FrancescSoler: Na wypracowaniu w szkole poprawnie i pewnie wie o tym kazdy kto do niej chodzil. Ja tam stylistycznej sztampy nie lubie, a konwencja tekstu pozwala na pewna elastycznosc w zakresie takich rzeczy, oczywiscie przesady. No ale czasem chyba warto od takowej sztampy odejsc, bo by bylo nudno i mam nadzieje, ze stali czytelnicy nie maja w tej kwestii nic przeciwko. Zabieg zamierzony - w tuzpomeczowym (tu tez nie ma bledu, no, moze poza brakiem pl znakow:) szale przeciez tez nikt nie poleci Szekspirem ni Miodkiem. A ze tekst w takim pomeczowym klimaciku, a tym bardziej pierwszy akapit - to i stylistyka potraktowana (miejscami) tak, a nie inaczej. pozdrawiam
@Danio66: No wiesz, co, problemy ze stylistyka, jak mogles?
oczywiscie zarcik-kosmonaucik, ufam Danio, ze no offense taken:) serd. pozdrawki
0
W reakcji na argumenty komentujących, podwyższona została ocena Pedro.
Co do Valdesa - tu już mówię tylko za siebie - niewątpliwie miał duży wpływ na to, że Malaga nie otworzyła wyniku pierwsza. Czy jednak było to tyle interwencji o takim ciężarze gatunkowym, by w kontekście mocno spokojniejszej drugiej połowy stawiać mu 9? No nie wiem. Inna sprawa, że na upartego (zaznaczam: na upartego) można by uznać zachowanie Valdesa przy golu Rondóna za nie optymalne przy takiej pozycji strzelającego i piłki. Mam na myśli to, że Valdes nie został bliżej bramki kryjąc długi słupek, lecz zostawił trochę miejsca i właśnie tam posłał piłkę napastnik Malagi. Trochę jakby VV stracił lekko orientację, jak jest ustawiony względem zarysu bramki.
Myślę, że 8 broni się spokojnie, a 9 byłaby raczej przesłodzeniem Valdesowi za ten konkretny mecz, ale oczywiście to tylko moja opinia i czujcie się zaproszeni do kontynuowania tej kwestii w komentarzach:) pzdr
0
@Rumba de Barca: serdeczne pozdrowienia, glosy polemiczne sa bardzo mile widziane:)
"przy wypuszczeniu 3 obroncow przeciwko Barcy na Camp Nou może się skończyć wyżej niż 3 w plecy"
Nie bagatelizowalbym tak szybko okolicznosci tego meczu. To nie grudniowe spotkanie w lidze, gdzie unikanie ryzyka byloby bardziej uzasadnione. Tu Real nie ma 5 pkt przewagi, ale 2:1 z domu do odrobienia. Jesli chce awansowac, to musi sobie maksymalizowac szanse na zdobywanie bramek - niezaleznie od koncowego wyniku, wychodzenie na rewanz z orientacja defensywna jest tych szans zmniejszaniem sobie na wlasne zyczenie. Real nie ma nic do stracenia, wiec jesli nie chce wypasc z CdR, to musi wyjsc ustawiony ofensywnie - co oczywiscie moze sobie Mou dowolnie modyfikowac zmianami w trakcie meczu.
Wielu fanow Realu ma za zle Mourinho, ze nie uzywa w starciach z Barcelona Kaki od pierwszych minut - tez mysle, ze to blad. To typ pilkarza, ktory jedna akcja moze zrobic roznice, a przeciez ostatnio gra dobrze, wystarczy spojrzec na jego mecze ligowe. Kaka, CR7, Mesut i nawet Callejon (pod nieobecnosc Di MariI) na pewno zrobiliby wiecej wiatru na polowie Barcelony niz trivote + tercet Benzema-CR7-Higuain. Patrzac na to, o czym cwierkaja z Madrytu - przesuniecie do pomocy Coentrao i Marcelo jako (ofensywny) lewy obronca, to juz sa imo kroki w dobra strone. Ale efekt moglby zostac zwilokrotniony wlasnie przesunieciem do srodka CR7, wprowadzeniem Kaki, moze jeszcze czyms ekstra.
Takze zapowiada sie malo rewolucyjnie niz by moglo, no ale moze innym razem:) Tak czy siak szykuje sie swietny, zaciety mecz.
0
@Pyrzo i 'fatalnie musi sie czuc'. nie, nie on. Yaya i Ibra, moze i Bojan - i owszem. ale Masche to czlowiek ulepiony z innej gliny i troche dziwi mnie, ze nia kazdy do teraz to zauwazyl. fatalnie to czulby sie pilkarz dobijajacy sie do pierwszego skladu, NADambitny albo glupi.
Ale czlowiek kompletnie swiadom wlasnej wartosci, przeswiadczony o silnym miejscu w druzynie - zachowuje sie dokladnie tak, jak Mascherano, jeden z najnowszych idoli cules. OK, do pewnosci miejsca w druzynie trzeba dwojga (zapewnienie trenera), ale stoicki spokoj, akceptacja miejsca w druzynie i jej porzadku (wychowankowie zawsze pierwsi) to juz wylacznie pochodne charakteru Argentynczyka. Jednego z najmadrzejszych, najszlachetniejszych (publiczne komplementowanie Xaviego, Iniesty, Messiego, Puyola), najpokorniejszych ("musze sie jeszcze wiele uczyc", "Pep to wielki trener", "podziwiam zgranie kolegow") i najambitniejszych (ambicja to ciezka praca na treningach i wiara, ze kiedys zauwazy to trener; nadambicja to chec grania pierwszych skrzypiec w slabszym klubie - Toure, lub dobijanie sie do skladu krzykiem lub okladkami - Ibra) pilkarzy swiata.
Jeszcze tak naprawde nie wiemy, jakie mamy szczescie, ze jest pilkarzem Barcelony.
Pomyslec, ze Liverpool omal go nie puscil (transfer last minute), albo, ze Barca myslala o kupnie Alonso... brrrrrr!
0
ps i moj szacunek za ten tekst absolutnie nie moze byc mniejszy z powodu, ze dokladnie takiej wypowiedzi sie spodziewalem, choc sam spodziewalem sie, ze jednak Masche wyjdzie w 1. skladzie.
z takim jego oddaniem barwom Blau i Grana jestem pewny jednego: innym razem:)
0
uwielbiam tego goscia od pierwszej konfy po jego transferze na CN i z kazda taka wypowiedzia uwielbiam jeszcze bardziej.
wielu wspolczesnych pilkarzy powinno uczyc sie pokory, szlachentnosci i tak banalnie w dzisiejszych czasach brzmiacej prawilnosci od tego faceta.
czapki z glow.
0
Po pierwsze wyrazy uznania @krajana, chyba najbardziej rzeczowy i spojny komentarz opisujacy postawe Alexisa w meczu, w kulturalny i merytoryczny sposob puentujacy rozpoczeta wczesniej polemike.
Od siebie moge dodac tylko tyle - redakcja goal.com uznala Alexisa za flop of the match, tymczasem czytelnicy Sportu wybrali go w ogolnodostepnym glosowaniu na najlepszego zawodnika Barcy w tym meczu. Takze mozemy sie chyba zgodzic, ze ocena Chilijczyka byla w tym meczu wysoce niejednoznaczna. Wobec czego ocena 5 wydaje mi sie logicznym podsumowaniem caloksztaltu jego dokonan w tym meczu.
@zxcvbnmasdqwe: Ten pomysl pojawia sie w komentach od dawna i przy okazji najblizszego spotkania redakcyjnego z pewnoscia bedziemy o tym dyskutowac.
@endriuuu2: Tak dramatyczne tony moze sa wskazane przy pisaniu scenariusza do Mody na sukces, ale troche powagi - to tylko oceny za slaby mecz w wykonaniu calej druzyny (i trenera). Totez debatowac o 1 punkcie ocenowym wte czy wewte - wypadaloby w sposob bardziej stonowany. Blazej doskonale i w dodatku ze stoickim spokojem wypunktowal we wczesniejszym komentarzu przewage w efektywnosci Messiego, reszta jest w opisie. Subiektywna opinia nie powinna tego pomijac ni lekce sobie wazyc.
Natomiast pelna zgoda co do tego, ze obraz gry wygladal tak, a nie inaczej z powodu niezgrania druzyny i kilku niezrozumialych decyzji Pepa (brak Puyola i Masche, Abidal w srodku zamiast na lewej, niepotrzebny Maxwell, brak Keity, Alexis na srodku - czemu nie Villa na srodku, choc raz?!). Tym bardziej, ze kontekstem byl mecz wyjazdowy z druzyna grajaca bardziej silowo niz kilka innych w lidze, no i zmotywowana na Barce nieprzypadkowo bardziej niz na inne mecze. Mecze podwyzszonego ryzyka, ktory Pep chyba zbagatelizowal. Zdarza sie.
0
Choc przydalby sie w B do konca sezonu (w takim ukladzie dostawalby tez pewnie od czasu do czasu okazje od Pepa, wystepujac w CdR czy ze slabszymi ligowcami), ale najlogiczniejsza opcja to sprzedaz zima z opcja pierwokupu. W Borussi pasowalby idealnie w miejsce Sahina, ale to pewnie tylko plota i skonczy sie na klubie hiszpanskim pokroju Saragossy. No ale przyklad Pique pokazuje, ze i w takim miejscu mozna sie rozwijac, a najwazniejsze sa wystepy co tydzien.
0
2/2
No i ja go nawet lubie, bo daje Pep Teamowi wymiar zupelnie ludzki, dobra druzyna potrzebuje nie tylko Xavich, Messich i Puyolow ale tez takiego Maxwella. Takze to nie jest zarzut - ta jego przecietnosc - lecz empiryczna diagnoza.
Tym razem tez nie bardzo wiem gdzie by tu zatem szukac jakiejs jego wysmienitej formy (przynajmniej na to porzadne 7) skoro wszystkie mankamenty jego wystepu z Saragossa tez sa w tekscie. Straty, dyskrecja w II polowie, nieskutecznosc tych czy innych zagran. "Plusy dodatnie" byly, ale poza tym aktywny nie zawsze = efektywny. Takze nie przesadzajmy, ze zagral nie wiadomo co - ostatnio ktos fajnie to ujal, typu: "Ostatnio juz mnie nie dziwi, czemu w Interze byl 3im lewym obronca." No wlasnie, i wszystko w temacie. Dla mnie od poczatku jego klasa znakomicie uzupelniala sie z cena jego zakupu i ze nie byl drozszy - nie dziwilo mię nigdy. Jest, bo kazda druzyna potrzebuje takich pilkarzy, kiedys wychodzil czesciej, ale to sie zmienilo i nie ma w tym przypadku. Najwazniejsze, ze zadnego powaznego meczu nam jeszcze nie zawalil i niech tak zostanie:)
@duch toma joad: Szkoda, ze wspomniales o tym minusowaniu, bo 95% ludzi zapamietalo tylko to, a to akurat jeden z bardziej merytorycznych glosow w komentach pod tymi ocenami i mogl byc zalazkiem ciekawej dyskusji. Moze innym razem:) Co rzeklszy, wypada stwierdzic, ze zupelnie niezaleznie od tego, Twoje zdanie co do Villi w tym meczu podzielam takze wiecej optymizmu na przyszlosc, heh. pozdr
0
@ Ice: Byc moze byl to lepszy wystep Maksia od jakiegos czasu, ale mowiac w tym momencie jako jeden z kibicow, a nie oceniajacy (czyli mniej obiektywnie a bardziej li zdecydowanie:) - nie przypominam sobie naprawde dobrego meczu Maxwella w Barcelonie. Zawsze ma mniej lub wiecej bledow czy wpadek (straty, skromna przydatnosc w ofensywie w przekroju calego meczu, slabe lub zerowe przewidywanie poczynan rywala, odpuszczanie krycia i/lub krycie na radar, relatywnie czeste pozwalanie skrzydlowym na grozne dosrodkowania, nikla skutecznosc w odbiorze w skali 90 minut, szwankujaca koncentracja, ograniczone umiejetnosci w grze pilka skutkujace np. banalnymi bledami w przyjeciu, kiepska skutecznosc w obronie przy stalych fragmentach itd itp).
A juz tym bardziej nie pamietam zadnego jego dobrego wystepu z jakims bardziej wymagajacym rywalem niz ligowe sredniaki czy "potentaci" z CdR. Wystarczy szybszy skrzydlowy i Maxwell zostaje z tylu. Nierzadko nakryty bonusowo wlasnymi nogami, bo akurat bardzo lubi wchodzic "na raz" jak gra przeciw komus szybszemu. No i Abidal czy Pique od razu musza sie bardziej spocic.
Takze Maxwell generalnie to typowe uzupelnienie skladu i nic wiecej. Troche zapchajdziura, z maniera irytujacych strat (szczegolnie na poczatku, od jakiegos roku juz mu przeszlo, treningi zrobily tu swoje), wnoszacy do gry bardzo oszczedna ilosc czegokolwiek. Dopiero od niedawna ma gorsza prase u dziennikarzy i fanow (i poniekad - jak widac w liczbie rozegranych meczow - takze u Pepa), ale dla mnie zawsze to byl gracz sredni - nie zly czy mierny, ale wlasnie sredni. Wizualnie i statystycznie nie majacy umiejetnosci by wzniesc sie wyzej niz jego nominalna dyspozycja. Jak gra - to pewne, ze kilka groznych akcji lewym skrzydlem rywale wymodza, i to sie sprawdza. No i ta "sredniosc", przecietnosc cechuje jego gre mecz w mecz - raz gorzej (Hospitalet itp), raz troche lepiej (Saragossa, 6 to wlasnie takie troche lepiej). 1/2
0
PS W miedzyczasie wyszlo na to, ze Montoya nawet nie jest powolany.
0
Choc Puyol na prawej i Masche z Pique na srodku wydaje sie rozwiazaniem najbardziej logicznym, to wcale nie jest wykluczone, ze Pep-eksperymentator zdecyduje sie na inny warant. Tym bardziej, ze rywal jest co prawda klasowy, ale Barca nie musi tego meczu bezwzglednie wygrac (remis tez bedzie OK). Poza tym nikt nie powiedzial, ze 1 eksperyment na 11 pozycji musi od razu przelozyc sie na wynik:)
Chodzi mi o to, ze na mecz powolany jest J. dos Santos - co wcale nie jest regula na spotkania tego kalibru w tym sezonie, wrecz przeciwnie. Zagral na prawej stronie z L'Hospitalet, spisal sie niezle, mecz byl niedawno. Jesli Pep widzi w ogole Jonathana w druzynie kiedykolwiek, to chyba przede wszystkim jako zastepce Alvesa (konsekwentne ustawianie mlodego na tej pozycji w zeszlym i biezacym sezonie), dlatego Milan wydaje sie ciekawym testem dla Jonathana ze wzgledu na swoj potencjal - JdS gral na obronie do tej pory tylko z ogorkami. Jesli zatem wyjdzie na boisko (chocby na kilkadziesiat minut) i spisze sie dobrze, to byc moze tym meczem zapewni sobie przyszlosc w Barcelonie i zaufanie Guardioli. Jak wiadomo, obecnie w przypadku JdS obie te kwestie sa jedna wielka zagadka. San Siro wydaje sie wlasciwym miejscem, by ostatecznie sie rozstrzygnely, zimowe okienko coraz blizej.
0
@Ice: "Karol i Marcin" - tak jaskrawej noty sam bym mu chyba nie wystawil nawet jak bym byl jej pewien;p takze spojrzenie Sciaha bylo przy Tello (czy rzeczonym docenieniu Villi) nieodzowne, zreszta jak przy wszystkich innych ocenach. Rzetelna robota i wszystko obrazowo opisane. Jeszcze raz slowa uznania, Marcin! :)
PS Co do Tello, zgadzam sie w calej rozciaglosci z Ice'em i Matim. Jesli kryterium oceny maja byc dobre checi albo sam fakt debiutu - to spokojnie mozemy zawezyc skale ocen do 5-10. Tello zagral kiepsko, 11 strat i gubienie sie pod polem karnym rywali to jedno, ale nie zapominajmy tez, ze on gral pelne 90 minut i... naprawde ciezko wymienic jakakolwiek od poczatku do konca udana jego akcje.
Taka, a nie inna ocena - jest tego logiczna konsekwencja.
0
3ci link juz hula. dzieki za info.
0
@masq:
dziekujac za serdeczne slowa i na dzwiek tych co bardziej pochlebnych dyskretnie pasowiejac:), niskim uklonem "od"pozdrawiam(y).
@zxcvbnmasdqwe:
"smuci [mnie] natomiast słabizna hiszpańskiej ligi"
A mnie nie smuci ani troche.
Tym bardziej, ze to zamazywanie (pod publiczke i pod dywan) faktycznych problemow wlasnych i/lub bledow w zarzadzaniu pozostalych "poteg" hiszpanskiej ligi. To powtarzanie komunalow i interpretacyjnych banalow za - ubierajacymi takie sensacyjne Bijace Na Alarm Artykuly w tuziny wielkich slow - znawcami pokroju Steca, Pola czy nawet! (a szkoda) Wolowskiego. No i za placzacym na lewo i prawo del Nido, ze swiat nie chce dac mu wygrac ligi przy pierwszej, drugiej i trzeciej lepszej okazji, bo jako przedsiebiorca z sukcesami jakis deadline na ten cel oczywiscie musial sobie zalozyc.
Atleti czy Depor niewiele przed i troche po zdobyciu majstrow '96 i '00 mialy po prostu bardzo porzadne sklady - a przeciez sezon '00 to srodkowy z "nowozytnych" Pucharow Europy Realu! A jednak dalo sie tamten Real w lidze pokonac... Valencia z lat '02-'06 - to samo, naprawde dobry zespol. Skoro wtedy sie dalo, to czemu teraz sie nie da?! Potegami ligi Barca z Realem sa co najmniej od lat 80. wiec zrzucanie wszystkiego na kwestie praw z transmisji jest grubym nieporozumieniem.
1. Valencia. Mega, mega, mega wtopa z nowym stadionem to przyczyna wszystkich ich problemow! Ktos kazal im go budowac? Nie.
Zarzad Valencii na czele z prezesem mial pomysl na piekny interes - wybuduje stadion na przedmiesciach, a stary (zlokalizowany w mieszkaniowym centrum) zburza i sprzedadza ten teren deweloperom za gory eurasow. Gdy 1.08.2007 zaczynano budowe stadionu, Valencia wcale nie miala takiej zlej druzyny, a tytul '04 byl swiezym wspomnieniem pozwalajacym zwabic do Walencji roznych ciekawych graczy ligi, ktorzy nie trafili do Barcy lub Realu.
No ale zarzad Valencii wolal "zloty interes" i mieli chlopcy pecha - budowa Nou Mestalla sie przedluzala, nagle sektor nieruchomosci sypnal sie w USA, potem w jeszcze krotszym czasie sypnal sie w Hiszpanii i na tereny po starej Mestalla z kolejki chetnych nie zostal nawet pies z kulawa noga. Wpedzilo to klub w utrate plynnosci finansowej i dlugi NA WLASNE ZYCZENIE. Nou Mestalla widzialem rozgrzebane w zeszlym roku (jest zreszta vis-a-vis polskiego konsulatu), budowy nie ukonczono do dzis... O tym nie przeczytasz w gazetach, trzeba to wymyslec samemu.
2. Atleti, 3. VCF & 4. Sevilla. Tu szwankuje konsekwencja w zarzadzaniu klubem i jego finansami. Po prostu jej nie ma. Spojrz na Mallorke - awans do europejskich pucharow i finansowa katastrofa. Poza Barca i Realem, hiszpanskie kluby od lat sa zarzadzane BARDZO slabo. Policz ilu one mialy trenerow na przestrzeni ostatnich 8 lat. Barca miala dwoch.
Czy Sevilla potrafila zdyskontowac sukces z lat 06-07? (2x UEFA i 2x Superpuchar Europy). Nie, marketingowo i sportow spieprzyla ten wielki potencjal na calej linii. Nie zdazono spic do konca szpampana, a druzyne rozsprzedano, niektorych za poldarmo. Wpadka z Hannoverem to tylko ostatni z trumiennych gwozdzi.
Dalej - dzieciaki. Ktos broni Atletico czy Sevilli inwestowac w szkolki? Skoro Barca moze sciagac juniorow z drugiego konca kraju do Katalonii, to pewnie znalazloby sie paru chetnych z Andaluzji by dojezdzac do Sewilli, nie? To, ze nie kazdy klub w Hiszpanii wpadl na rozkrecenie zaplecza szkolkowego wtedy co Cruyff, to tez wina umowy z mediami?:)
Warto zadac sobie takie pytania wczesniej niz odtrabic upadek hiszpanskiej ligi ze wzgledu na dominacja finansowa = dominacja piłkarska. Bo b. latwo policzyc sobie ilu pilkarzy biegalo po Camp Nou w poniedzialek, za ktorych Barca nie zaplacila ani eurocenta...
A to nie jest tylko Barca, bo w Hiszpanii jest tez inny klub, ktorego szkolka notuje wiele sukcesow. To Bilbao, ale oni wyzej w tabeli nie podskocza z innych powodow i sa z tych powodow zreszta dumni.
Inna sprawa, ze trenerzy Sevilli, Villarreal czy Valencii sa ciagle pod presja zwolnienia/wyniku i nie stawiaja na mlodziez. VCF niedawno wygral z Barca w Segunda A, tez maja tam zespol drugi rok z rzedu - i co z tego, skoro do pierwszej druzyny nie trafia z tej druzyny prawie nikt? No ale latwiej plakac za del Nido o nierownych szansach...
I ostatnia rzecz - jezeli 5 klubow La Liga startuje do sezonu ze smutna pustka na koszulkach, to oznacza, ze ich dzialy marketingu albo nie istnieja, albo lubia sjeste. Przeciez tego sie nie da skomentowac, nawet Legia gra na Pepsi Arenie, lol:)
Po prostu Barca i Real to kluby majace dzis dwie najsilniejsze druzyny w Europie (Barca faktycznie, Real - na papierze; SAF czy Chelsea przy sprzyjajacych okolicznosciach moglyby ten papier spektakularnie podrzec) i slaba La Liga nie ma tu nic do rzeczy. Poza Premiership Barca i Real roznioslyby kazda europejska lige. Dlatego del Nido moze marudzic, a karawana jedzie dalej. I dlatego - ze wzgledu na konsekwentnie popelniane bledy w zarzadzaniu klubem jako organizacja i trwanie w sportowej stagnacji - mi Sevilli, VCF czy Atletico nie jest ani troche szkoda.
Jedni pracuja na triumfy i sukcesy, inni pracuja na biede i porazki - jak to w zyciu.
No i trzeba na koniec powiedziec, ze poziom, na ktorym od paru sezonow sa Barca z Realem jest w ww. okolicznosciach dla innych klubow po prostu nieosiagalny. Europejskie triumfy Barcy i Realu (polfinal to tez obiektywnie sukces, gdy z calego kontynentu zostaja 4 kluby) swiadcza o tym, ze w tym samym stopniu co La Liga, dotyczy to reszty Europy.
@KingLeonidas:
Chyba nie ma sie o co zacietrzewiac, bo od kompatybilnosci i zgrania Ceska z druzyna przez te ledwie (!) parenascie dni, bardzo wielu cules juz teraz biegaja po plecach Ciary wielkosci tarantuli. Szczegolnie tym, ktorzy widzieli Ceska multum razy w Arsenalu - imo on na dzis nawet nie jest jeszcze w formie. Fajnie to sie zrobi dopiero wtedy, jak bedzie:) Dlatego mozna (nalezy?) twardo bronic tezy, ze ekscytacja ponownymi narodzinami Fabsa dla Barcelony wyjatkowo jest bardzo na miejscu:)
@ Pyrzo: Skoro w roznych epizodach minionego sezonu nie byli ocenowo karceni rozni gracze Barcy w sytuacjach podobnych (tj. po przerwaniu akcji przez sedziego - z jakiegokolwiek powodu; mam tu na mysli a. zmarnowany strzal napastnika Barcy lub po tym samym przerwaniu akcji przez sedziego w szeregach obronnych Barcy: b. kopniecie sie w glowe obroncy / c. kiks bramkarza / d. rozbiegnieta na 4 wiatry obrona pozwalajaca po wlasnej polowie hasac do woli jakims intruzom), to trudno tez "forowac" ocenowo Valdesa za akcje, ktorej w protokole analogicznie do powyzszego - nie bylo. Troche konsekwencji...
Nie jest przeciez zadnym przypadkiem, ze wzmianka o tej interwencji sie w tekscie znalazla. I, tak samo nieprzypadkowo, nic ponadto.
0
@cappogrs: Z kadry Barcy niemal wszyscy zawodnicy z spoza Europy maja obywatelstwo ktoregos z krajow UE. Nawet Keita ma francuski paszport. Najdokladniej widac to w spisie kadry na transfermarkcie: http://www.transfermarkt.de/de/fc-barcelona/startseite/verein_131.html.
0
@constantine16: @Ras ujal to celnie - jakiekolwiek by te korzysci nie byly, to wstydu nie wynagrodza. Ale czy bramki CR7 wynagradzaja jego nurki? Czy bramki RvP wynagradzaja jego faule bez pilki i prowokacje? (przyznajmy: rzadsze na przestrzeni lat) To czemu mamy sie tym Busquetsem tak martwic. Lowe napisal w innym swoim tekscie: 4 GD uswiadomily fanom, ze w futbolu mozna symulowac:) I to jest sedno sprawy. Krytyka Busquetsa jest wyolbrzymiona, bo ludziom sie nie miesci w glowie, ze nawet na agresywna, chamska gre mozna znalezc sposob. Busi w pewnym sensie go wynalazl - symulowanie, bieganie do sedziego jak faulowany jest Messi czy Xavi, przedluzanie lezenia na murawie gdy byl Busi faktycznie faulowany; a nawet: prowokowania rywali do fauli swoja techniczna gra, tzn. po prostu wystawianie sie na faule pilke pod noga dluzej niz trzeba. Busi robil to kiedys, ale zabierano mu pilke. Nauczyl sie to robic w mniej newralgicznych miejscach boiska I TO JEST POWOD, dla ktorego tak czeste ma statsy faulowania go. Bo sie wystawia, pozwalajac odetchnac kolegom.
Oczywiscie, ze ogladanie czegos takiego w koszulce naszego klubu to zadna frajda (wspomnialem, ze nurkowanie Busiego irytuje mnie najbardziej), ale nie skloni mnie to do dolaczenia do tlumu hejterow, ze Busi to aktor, pajac itd. Przeciez na tle paru innych pilkarzy, wyczyny Busquetsa to filipiki. No ale on jest na swieczniku - wiec jedziemy z hejterzeniem! Przynajmniej tak to jest w przypadku kibicow innych klubow:) ale nawet krytycy-fani Barcy przyznaja, ze aktorzenie Busquetsa w mediach... wyjatkowo eksponowane. Niewspolmiernie do czestotliwosci tych zagran, niewspolmiernie do zachowan nie fair innych pilkarzy. (Czemu Carvalho nie ma latki chama? Ciekawe, prawda?)
Proba interpretacji (@const, interpretacja nie rowna sie obrona!) z mojej strony jego zachowania jest moze sprawa karkolomna, ale warta zastanowienia. Przeciez to nie jest urodzony kretyn, zeby kazdy dzieciak z niego cisnal przed telewizorem. Dlatego kilka elementow proby usprawiedliwienia jego zachowan moze byc chybionych/nie przekonujacych/bezsensownych, ale... nic nie dzieje sie bez przyczyny. Przynajmniej nie w tej konkretnej druzynie.
0
@misiek112: Starasz sie byc obiektywny, ale robisz to zle.
OK, nie musimy szukac zadnych usprawiedliwien dla zachowania Busquetsa i po prostu zgadzamy sie przez aklamacje co do tego, ze przy takich kwiatkach:
Busi dopiero szykuje sie do drogi, ktora inni (CR7, Nani, Drogba, Gerrard; w roli epizodycznej Eduardo) przebyli tam i z powrotem. CR7 jezdzi tamtedy codziennie, Nani po kilka razy w miesiacu, a mocno ich chyba podgonil przez ostatni sezon niejaki Arboleda.
Przeciez na takie cos, jak show z powyzszego filmiku nawet nie ma slow - tarzanie sie po ziemi, pad jak po postrzeleniu, poszukiwania niewidzialnej krwi (propsy dla opisu z filmiku) i moj ulubiony fragment czyli 0:29 i skarzenie sie sedziemu: Mamo, on mnie ugryzl. Albo wyskakiwanie z lapami pozniej do Gattuso: Naprawde, przysiegam, naprawde mnie postrzelili a co, co, nie wierzysz mi?! :)
Po prostu nie rozumiem, jak bardzo trzeba miec zwichrowane poczucie rzeczywistosci, zeby z pozycji madridisty zarzucac cos Busquetsowi, wyskakiwac z etyka sportu, mesqueunclubem i innymi podobnymi komunalami? Ale wiesz co jest smieszne - Barca za aktorzenie Busquetsa nie dostaje karnych, a w przypadku CR7 z tego co wiem, to kibicom MU i Realu liczenie znudzilo sie po tuzinie.
A hipokryzja w Barcelonie? Tu juz kompletnie odplynalem czytajac Twoj post:) Znajdz mi - uprzejmie prosze, bo sam jej nie znam - miare porownania tego, co w temacie domniemanej hipokryzji zdarza sie w Barcelonie do porque'ow Mourinho. Co to sa, fakty, tak? Spisek UNICEFu?:) Albo kartka dla sedziego - nastepny popis zdroworozsadkowosci made in Concha Espina. Co mozna powiedziec porownujac to, co wyskoczy Ci z googlesearch'a 'rm pl valdano libra azul' z mnostwem wypowiedzi Pereza, Mourinho i Valdano o sedziach w swiezo minionym sezonie? Przy tym wszystkim, przy takich dokonaniach ledwie za miedza (a nie np. na drugim na koncu swiata) po prostu nie ma moralnej legitymacji, by slowa hipokryzja i Barcelona stawiac w jednym zdaniu. Brzmisz tu jak kazdy inny kibic, ktory glosniej mowi o tym, co dzieje sie na folwarku Barcy niz Arsenalu, MU, Interu, Milanu, Realu, Juventusu, Chelsea, Liverpoolu i Tottenhamu. Ostatnio to calkiem modne, takze gratulacje, nie jestes przynajmniej sam.
milego dnia:)
0
@Geble i inni: Szczerze powiedziawszy, takich komentarzy mozna by sie spodziewac wylacznie po osobach, ktore same nie graly w pilke - no ale wtedy wychodziloby na to, ze w pile nigdy nie gralo ok. 70% kibicow Barcy i 100% kibicow nie-Barcy. Nie chce przez to powiedziec, ze nadmierna ekspresja przy byciu sfaulowanym, lapanie sie za twarz co 5 minut i 'filowanie' na sedziego czy juz dal czerwona kartke czy jeszcze nie -- to sa rzeczy wielce chwalebne. Ale warto by tu na kilka niuansow zwrocic uwage, ktore przynajmniej cules powinny bronic przed tak niesprawiedliwymi opiniami wobec Busiego. (Btw. w pierwszym sezonie jego gry, tez bylem fanem Toure i tez mialem NAZBYT czestych i okropnie irytujacych wpadek Busiego o czym zreszta glosno mowilem - takze to nie jest tak, ze jestem wobec tego pilkarza bezkrytyczny czy whatever.)
W kazdej wielkiej druzynie potrzebny jest ten, ktorego nie lubia. MU mialo Keano; Nietykalny Arsenal grajacego nie raz i nie dwa skrajnie chamsko Vieire; Bayern kiedys: Effenberga; CFC, Real i Francja '06 Makelele; Inter - Lucio, Samuela, Motte, Cambiasso; Wlochy - Materazziego. Itd itp.
Po pierwsze, Busi w jednych meczach aktorzy, w innych nie. Nazywac mozna to roznie (cwaniactwo, chamstwo, boiskowa inteligencja, cynizm - do wyboru, do koloru), ale taki jest fakt. Kiedy aktorzy mniej? Nawet nie wtedy, gdy Barca gra z ogorkami. Wtedy, kiedy rywal (czy to ogorek, czy MU) gra w pilke; gdy rywal unika brudnej gry, skrobania Messich po kostkach i wypuszczania w powietrze stad latajacych lokci. Wtedy Busquets jest 'grzeczny' i skupiony po prostu na grze w pilke, swoich zadaniach. Ale w innych przypadkach stanowi niejako reakcje, odpowiedz na niecne zachowania rywali - w koncu czemu Barca ma byc swieta, gdy naprzeciw ma kogos nastawionego na wygrana wszelkimi dostepnymi srodkami. Tak bylo oczywiscie z Interem, Realem, Chelsea, Espanyolem, w mniejszym stopniu z Arsenalem czy Kopenhaga. Busi to nie Ibra (mam na mysli Stuttgart, a nie pokazy karate na treningach:) albo Masche - nie potrafi nauczyc kogos moresu, ostro w kogos wejsc, a dostac max. zolta kartke. Dlatego 'odplaca' brudna gra na innym poziomie - kladac sie na glebe, niekiedy udajac (tego nie znosze najbardziej), przedluzajac gre, faulujac delikatnie acz regularnie, angazujac sie jako pierwszy we wszelkie scysje by podkrecic rywala temperature. Skoro atakowani sa jego koledzy z druzyny - on nie lubi na to patrzec z boku i 'odplaca sie' tak jak potrafi; w ktoryms miejscu artykulu mowi nawet o tym w podobnym tonie.
Poza tym - kazde jego wylegiwanie sie na trawie to chwila odpoczynku dla Xaviego, Iniesty, Messiego i reszty - w meczach tak intensywnych, jak GD czy decydujace mecze LM, jest to bardzo przydatne. Zeby druzyna mogla chwile odsapnac, naladowac baterie, a Dani Alves czy Valdes mogli sie po prostu napic. Kazdy kto gral w pilke sam - ma tego pelna swiadomosc.
Owszem, ktos powie: to obrzydliwe. Ale co poradzic? Dac sie kuksancami i brudna gra wysadzic z polfinalu LM? Ulec w glupi sposob (np. przypadkowa bramka po kotrze) jakiemus nieprzepisowo agresywnemu Racingowi?! Mowimy o dyscyplinie, w ktorej sedziowie pozwalaja pilkarzom lamac sobie nogi - widzialem na zywo mecze, gdy lamano nogi Diaby'emu i Ramsey'owi, to zawsze jest wina zbytniego rozochocenia sie w faulach druzyny rywala, dobrotliwej postawy sedziego, zerowej reakcji druzyny atakowanej.
W Barcelonie Busi jest taka reakcja. Bo w obrzydliwy sposob jest tez traktowana Barca. Busi to odpowiedz, antidotum i obronca ucisnionych;p w jednym. Czy gdyby Busi nie zrobil Krzyku Busquetsa z Interem - to czy Motta dostalby czerwona kartke, na ktora niewatpliwie zaslugiwal? (uderzenie w grdyke bylo ewidentne, zblizenia mowia wszystko) Nie wiem, ale nie wydaje mi sie, bo sedzia nie wyskoczyl od razu z kartka. I to jest to.
Pilkarze Barcy sa chamsko faulowani, niekiedy wyjatkowo chamsko (Ujfalusi, Chelsea zawsze, Inter rok temu, Real w tym roku), ale jak to Barca odplaci sie tym samym (czytaj: gra nie fair w wykonaniu Busiego), to podnosi sie chor klakierow --- cham, skandal, aktor, rasista, Villarato. Gre na granicy spowodowania kontuzji (Motta, Cambiasso, rozni rzeznicy z Premiership, Albiol, Arbeloa, Carvalho w Realu czy Ferreira w CFC) cynicy i idioci nazywaja 'twarda meska gra'. Jak ktos zlamie komus noge - no pech, a nie nagonka mediow na roczna dyskwalifikacje. A jak Busi przyaktorzy, to obraza majestatu?! :)
Smieszy mnie to, bo final z MU (Busi moze z raz przedobrzyl z upadkiem i to de facto wszystko) pokazuje, ze jak rywal gra normalnie - to Busquets tez gra normalnie. On w Barcie gra, owszem, role bad guy'a, zlego chlopca, na ktorym skupia sie agresja przeciwnikow, takze kibicow - ale gra ja swiadomie. I dzieki temu agresja skupia sie w niektorych sytuacjach wlasnie na nim, a nie na jego kolegach. I ogladajac inne mecze, gdy Busi nie aktorzy, nie poklada sie - rzeczywiscie trzeba mu przyznac, ze aktorem jest cholernie dobrym:)
To nie jest powod do dumy, absolutnie nie. Ale tez nie jest powod do wstydu, bo szczegolnie Inter i Real w CdR pokazali, ze chamstwem, cynizmem i slepota sedziow na faule bez pilki - mozna uzyskac w tej dyscyplinie bardzo, bardzo wiele.
0
(szczerze powiedziawszy mialem nadzieje na mnogosc zywych dyskusji, otwartych polemik, kumulacje wartosciowych argumentow i ciekawych opinii (wszak fabs wyrosl nam w ostatnich dniach na temat-rzeke), zatem dziekuje za nie - b. chetnie odniose sie choc do niektorych; prosze tylko wybaczyc dlugasnosc postu:)
@AxelF: O Ibiego i jego miejsce w zespole nie ma sie co martwic. Pep nie da mu zginac. Zmiana na Wembley to znak - pracuj tak dalej, wierze w Ciebie. Dokladnie ten sam sygnal co dla Pedro w Rzymie, pamietasz - a dalsze losy Pedrito przeciez dobrze znamy:) Pep ceni i szanuje pracusiow, a pod tym wzgledem Holender wyglada na drugiego Mascherano. W wywiadach podkresla swe ograniczenia, afirmuje kolegow, deklaruje chec ciezkiej pracy i swiadomosc miejsca w druzynie. Widac tez (bramka na koniec sezonu, asysta z Realem, zdjecia z treningow) jego staly postep, a jednoczesnie coraz lepsze relacje z kumplami z druzyny - grupa go zaakceptowala, na boisku czuje sie coraz lepiej z kazdym meczem, gra pewniej, czesciej mu podaja itd. Chyba 4 razy wybrano go graczem meczu w zeszlym sezonie w glosowaniu czytelnikow TotalBarca, raz czy dwa dostal to miano w art'ach ocenowych Sportu - OK, moze to nie zlote pilki, ale niewatpliwie symptomy czegos b. pozytywnego. Technika, obie nogi, strzal z dystansu i przede wszystkim szybkosc - talenty Ibiego sa liczne, Pep nie pozbedzie sie ich jutro. To znacznie lepsza i wszechstronniejsza wersja Jeffrena - i to sympatycznego Wenezuelczyka pewnie pozegnamy latem... A spedzony z druzyna, solidnie przepracowany presezon sprawi, ze Ibi da nam jeszcze wiecej pociechy, lepiej zgra sie z druzyna, bedzie lepszym pilkarzem i lepiej wpasuje sie w ukladanke Pepa.
Miejsce w druzynie? Zmiennik Pedro (dostawal w minionym sezonie ZA wiele minut - chodzi mi o te okresy pod forma, bez dynamiki i blysku, jak wrzesniowe zmeczenie Mundialem i dolek formy na wiosne - Ibi pozwoli mu odpoczac:) i... Messiego. Tak, tak, takze Messiego. To inny pilkarz, to jasne, ale Messi nie moze dostawac co sezon tyle minut co w swiezo zakonczonych rozgrywkach - po krytyce w tej kwestii m.in. Cruyffa mysle, ze Pep jest tego wreszcie coraz bardziej swiadomy. Nie chcemy przeciez, zeby Leo zakonczyl kariere w wieku 28 lat. Tyle minut co w minionym sezonie - to autostrada do tego. Dlatego spodziewam sie, ze zestawienie Afellay-Villa-Pedro mozemy ogladac od sierpnia czesciej niz dotychczas.
@Armandi - 'Jeżeli Pep chce tylko Fabregasa, to on szybko z FCB nie odejdzie. Krótki kontrakt to tylko pokazówka, żeby pilkarze mieli motywacje...' - Celne, tez chcialbym w to wierzyc:)
@paweLek: Jasne, to sie w ogole zdarza. Ale z rzadka. Za rzadko. W porownaniu do elastycznosci i czestotliwosci zmian w trakcie meczu u Fergusona, Ancelottiego, Mourinho, a nawet Wengera (pomoc), Leonardo (bogactwo w pomocy i ataku) czy Allegriego (tez atak: do wyboru Ibra, Inzaghi, Robinho, Pato - morze kombinacji ofensywy, z Seedorfem wlacznie) z minionego sezonu - niemal wcale. A to sprawia, ze Pep nie ma w tym wprawy i popelnia takie bledy (to juz lepiej zeby wlazl wtedy Jeffren) jak przytoczona przez Ciebie sytuacja... Ale ten sam mecz - wspomniany przez Ciebie Arszawin. Na niego Pep juz nie zareagowal! I o to chodzi - Fabs takie 'problemy' zalatwia od reki, on pierwszy wejdzie z lawki by zagescic srodek pola, z pozytkiem dla ofensywy. A Keita zostaje ewentualnie na pozniej.
@constantine16: No mialem:) Stad wzmianka o tym w tekscie i link do art'u sprzed roku.
@Komin1899, @Pelson, @rafkop8: Busiego raczej zostawmy na boku, poza wyjatkowymi (= rzadkimi) okazjami, od zastepowania jego jest Masche; Cesc to tu alternatywa raczej hipotetyczna - spodziewam sie, ze rownoczesnego ustawienia Cesc-Xavi-Iniesta moze Pep probowac tak czesto, jak del Bosque. Czyli w chwilach mega tarapatow druzyny, koniecznosci odrabiania strat itp. Zatem na ile czasu moze liczyc Cesc? Policzmy ile Barca rozegrala w zeszlym sezonie meczow (a w nadchodzacym bedzie ich oby:) o pare wiecej, na krotszym dystansie czasowym, bo Euro, no i z megawyczerpujaca wycieczka do Japonii w polowie). Zsumujmy minuty Xaviego i Iniesty. Wyciagnijmy jakies 25-30% z nich - na tyle moze liczyc Cesc w strategii odciazania Xaviego i Iniesty. Bo taka bedzie imo jego rola w najblizszym sezonie - odciazac ICH OBU, czasem jednego, czasem drugiego. Pewnie czesciej Xaviego, z wiadomego wzgledu. Do tego jakas czesc minut Keity. Reszta zalezy juz od Guardioli i ew. kombinacji taktycznych (Cesc w ataku, Cesc wchodzacy z lawki w roli jokera itp). No i czasu aklimatyzacji.
@Pelson: In Pep we trust to niewatpliwie motto tego transferu:) Kasa - hmm, gdy trener chce na pozycje X jednego jedynego pilkarza z calego swiata, kasa jest ostatnim problemem. Mundo Deportivo stwierdza dzis to samo - do pomocy Barca kupi w tym oknie albo Cesca, albo nikogo. Nic wiecej nie trzeba dodawac.
'Nie wiem, czy sam Fabregas byłby zadowolony ze swojej sytuacji w drużynie.' - ja wyobrazam to sobie tak: zalozmy, ze Barca kupi Cesca latem. Przychodzi tenze Cesc na pierwszy trening, rozmawia potem pierwszy raz z Guardiola i Pep rzecze mu cos w tym stylu: W tym sezonie spokojnie zaaklimatyzuj sie w druzynie, wiek Xaviego nie sklania nas do zadnych nerwowych reakcji. Bedziesz sie zgrywal z kolegami, ciezko pracuj. Za 2-3 lata widze Cie w pierwszym skladzie. Jasny plan, spokojna realizacja.
Graham Hunter ze Sky Sports juz namascil Cesca na przyszlego kapitana (OK, jednego z nich byloby strzalem ostroznieszym:), do pozycji pierwszego jeszcze mu b. daleko) i to jest ta droga, ta kolej rzeczy. Przyszly sezon - spokojna pozycja w druzynie, czesciej na lawce, rzadziej w podstawowym skladzie, moze 13.-14. w zespole pod wzgledem minut, na pewno jeszcze nie pierwszy sklad mecz w mecz. Z kazdym kolejnym sezonem - wiecej minut kosztem Xaviego i automatycznie rosnaca z tego wzgledu pozycja w druzynie... Harmonia i zero stresu. Kazdy zna swoja role, dzisiejsza wypowiedz Iniesty tez pokazuje, ze todo clarito i na pewno nikt nikomu nie bedzie zabieral minut:) A Cesc to madry chlopak (skoro nie jest marionetka wszystkich tabloidow i nie gada nigdzie glupot), wiec doskonale wie, ze jego powrot na Camp Nou stawia go w roli najbardziej prawdopodobnego spadkobiercy Xaviego.
I pewnie tak bedzie. A ze 40 mln euro bedzie przynajmniej w najblizszym sezonie regularnie siadalo na lawke? Pep pokazal sadzajac na lawie Ibre (grywal wtedy Bojan) czy stopniowo marginalizujac pozycje Henry'ego, ze takie szczegoly go absolutnie nie odchodza. Poza tym takie myslenie prowadzi prosto w las - kosztowne lawki maja dzis wszystkie najlepsze kluby Europy (MU, Real, Inter, Chelsea, Milan,
A spadkobierca Iniesty moze wciaz okazac sie Thiago. Konfliktu tu nie widze. Potrzebe kontynuowania ciezkiej pracy u Thiago, ostroznych wypowiedzi i pokory - owszem.
@rafkop8: Ibi - patrz wyzej.
Przyjscie Fabsa absolutnie nie musi zabic Thiago. Thiago potrzebuje przede wszystkim doswiadczenia (praktycznie go nie ma na poziomie codziennej rywalizacji Barcy - czyli regularnej rywalizacji z najlepszymi zespolami swiata; w tym aspekcie 'przewaga' Fabregasa jest milionkrotna, wlaczajac reprezentacje, wlaczajac MŚ), a z tym moze wiazac sie wypozyczenie lub nawet sprzedaz z opcja pierwokupu. Thiago jest przede wszystkim sam kowalem swego losu, nie dostanie nic za darmo, po Bojanie klub bedzie znacznie ostrozniejszy w kwestii forowania wychowankow, to pewne. Mowimy w koncu o najlepszej druzynie na swiecie, jaka Barca dzis jest - mlokosa z rezerw nawet Pep nie uczyni podstawowym zawodnikiem na TAK kluczowej pozycji dla zespolu. Stawka jest za wysoka, a rywale (Xavi, Iniesta, Cesc) maja w reku wiecej asow.
Osobiscie stawiam, ze - jesli np. nie uprze sie Wenger lub na Sancheza z Rossim zabraknie piniedzy - Thiago zostanie w Barcelonie na ten sezon, w roli gracza podstawowego skladu (co da mu obecnosc na kazdym treningu pierwszej druzyny). Dostanie porownywalna, moze troche wieksza ilosc minut, co w kampanii 10/11, bedzie sie nadal rozwijal. A za rok Pep i klub zastanowia sie, co dalej.
A co będzie jeśli przez ten "problem" zacznie coś zgrzytać. Skoro przyjdzie Cesc, marzenie transferowe Pepa - to grać musi. - no wlasnie nie musi. Gdy otrzyma zapewnienie od trenera, ze nie przyszedl tu na rok, tylko do konca kariery, dlatego, ze klub stawia go w roli spadkobiercy pozycji Guardioli, Lucho, Cocu, Xaviego --- to mozemy byc spokojni, ze zadnych tarc nie bedzie, a Cesc raczej nie powinien domagac sie eksponowanej roli w zespole juz w pierwszym czy drugim swoim sezonie.
Gwarancji, ze nie bedzie - nie ma. Ale bardzo bliska miana 'gwarancji' jest obnizka wynagrodzenia Fabsa wzgledem tego, co dostawal w Arsenalu. Hiszpanskie media traktuja ja juz dzis jako pewnik, a mowimy o 2 mln euro na sezon mniej, zrzeczenia sie niejako tych pieniedzy przez Fabsa. Wiesz sam, jak taryfikator pensji w klubie oddaje status pilkarza w druzynie:) Fabregas akceptujac to, ile chce mu placic Barca - akceptuje ten status, hierarchie druzyny. Akceptuje absolutnie.
@constantine16: Wprowadzanie Keity za Xaviego czy Inieste (w odroznieniu od sytuacji, gdy Malijczyk gral od poczatku lub wchodzil za kogos innego - co wynikalo z przyczyn taktycznych, ustawienia) wynikalo bardziej z braku laku niz Checi Wprowadzania Keity. Poza meczami z ogorkami - Pep ufal (znow to slowo) bardziej Keicie niz Thiago, to oczywiste. A gdybysmy spytali Pepa czy w wiekszosci tych meczow wolalby wprowadzac (za Xaviego lub Inieste) Keite czy Fabregasa - odpowiedz chyba jest jasna. Poza tym za chwile sam mowisz, jak to XavIniesta grali ZA CZESTO mecze opor. I tu jest pogrzebany pies - Pep nie da wejsc w ich miejsce Hlebowi, Ibiemu czy komukolwiek innemu.
Chce dawac Fabregasowi. I wydaje mi sie, ze takich przypadkow (zmian Iniesta-Fabregas lub Xavi-Fabregas) bedziemy w przyszlym sezonie ogladac wiele jesli ten transfer faktycznie dojdzie do skutku.
@Blinkin: analizując ławki rezerwowych Barcy i naszego odwiecznego rywala to Real naprawdę przeraża. - To oczywiscie kolejny z czynnikow, ktore tak determinuja w tej sprawie Guardiole. Determinuja, imo, takze w sprawach 'Alexisa' czy 'Rossiego' - mam na mysli dwa wzmocnienia ataku, a nie jedno, personalia sprawa otwarta, zwolennikiem Rossiego jestem wielkim, na Sancheza tez sie nie obraze. Mysle, ze festiwal bramek Realu na koniec ligi, ich potencjalna dowolnosc taktyczna -- lekko przerazila Pepa; niewykluczone, ze ws. zasadnosci tak kosztownych wzmocnien zasiegnal rady np. Cruyffa. No i cool, ze nie tonuje tych euforycznych wzmocnien Rosell ni pol slowem - a to z kolei wskazuje, ze z Pepem znalezli wspolny jezyk.
To dobrze.
W kazdym razie ja jestem w szoku, ze te 3 transfery sa tak blisko.
Dlatego wielki szacunek dla Pepa, bo to pokazuje, jak rozwija sie on jako trener, jak dostrzega mankamenty druzyny i rodzace sie wokol zagrozenia, pragnie im asap przeciwdzialac, a jednoczesnie dazy do stalego wzmacniania potencjalu zespolu i utrzymywania odpowiedniej motywacji (temu m.in. sluzy naplyw swiezej krwi).
Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie, lecz jedno jest pewne: przed nami wyjatkowo emocjonujace pare tygodni:)
0
@matusiak95: Castilla juz odpadla z play-offow o awans w dwumeczu z prowincjonalnym Alcoyano (Alcoy to male malownicze miasteczko w okolicy Walencji). W pierwszym meczu 'nadzieje' Realu przegraly 0:2 u siebie, w drugim bylo 2:2.
0
@TinkyWinky: Nooo, na koniec 'troszke' uogolniles, ja sie tym nie przejme, ale Ty powinienes sie zastanowic czy to sie w ogole trzyma kupy. Po pierwsze, teraz jest sezon ogorkowy, rozstrzygniecia padly co ostro determinuje sposob myslenia i wypowiedzi pilkarzy Realu, no i wszyscy sa dzis poza calym tym cisnieniem meczowym, poza zgrupowaniami w klubach, siedza sobie po domach i pomiedzy jednym drinem a drugim zwyczajnie gryzie ich tam sumienie, bo jezeli dla Ciebie zachowania Ramosa/Albiola/Arbeloi/w mniejszym stopniu Alonso i Casillasa w stosunku do kupmli z reprezentacji sa normalne, sa tylko 'tarciami' - to chyba pojecie kumpla masz lekko spaczone. Stad takie wypowiedzi, ktorych nie bylo bezposrednio po czwormeczu (!), bo wtedy byl czas na spiski, popieranie linii interpretacji Mourinho, placz i zenade.
Poza tym Ramos to od dawna posmiewisko calej Hiszpanii, wiec to troche smieszne, jak tam nikt nie bierze jego wypowiedzi na powaznie, ale 1000 kilometrow dalej - juz jak najbardziej:)
Kluczowe w tym wszystkim jest to, co bedzie w sierpniu, bedzie na jesieni przy okazji kolejnego ligowego GD. Jak myslisz, jak bedzie? Tak idyllicznie, jak mowi teraz Ramos? LOL. Nikt nie sprobuje uszkodzic Messiego, Arbeloa z Albiolem ani razu nie uzyja lokcia poza wzrokiem sedziego, no i generalnie Hiszpanie z obu klubow przez 90 minut beda sie wymieniac uprzejmosciami? Ehhh, ludzka naiwnosc nie zna granic.
Bedzie tak samo. Bo taka jest natura Mourinho, zeby pojsc z Barca na wojne totalna i taka jest dzis natura jego pilkarzy. To, co klepie teraz Ramos, Casillas, dziennikarze madryccy o kadrze - to tylko PR'owe bicie piany, wybielanie i trywializowanie tego, co dzialo sie na jesieni i w trakcie czworpaku. Real idzie droga, z ktorej nie ma odwrotu, a barcelonisci jako profesjonalisci oczywiscie nie wyskocza tlumem z kadry - ale te relacje na pewno nie beda takie, jak byly. Coz, na boisku wcale nie musi tego byc widac i La Roja wciaz moze wygrywac, zobaczymy.
1. Po pierwsze, pogratulowal im juz Ramos na boisku. Po drugie, to ewidentnie tekst pod publiczke, bo ja tez moge komus na boisku zlamac noge, a potem mowic: celowalem w pilke, byliscie lepsi, bla bla bla. Co Ty myslisz, ze on powie: 'Bylem tak wk***iony bezradnoscia mojej druzyny, ze nie moglem zdzierzyc i wjechalem mu w nogi. Nie jest mi przykro, mialem tylko nadzieje, ze przynajmniej zlamie mu noge'. O naiwnosci - patrz wyzej.
2. Naprawde wierzysz w takie bzdury?:) Czy nikt nie wychodzi - wystarczy obejrzec pare poprzednich meczow Porto, Chelsea, Interu (Motta, Lucio, Samuel, Cambiasso, Chivu) czy Realu z Barcelona --- by doskonale wiedziec, ze ten tekst to gumno prawda. I to nie przypadek, lecz czynnik Mou, tak po prostu graja jego druzyny.
3. Kazdy kto lamal nogi Diaby'emu, Eduardo i Ramseyowi - tez przepraszal. Nawet chodzili do szpitali - piekne, nie?
4. Hahahah, 'tarcia' - no ja bym tego tak nie nazwal:)
5. Szkoda, ze nie wspomnial jak cierpi na tym jego rodzina...
Koronne usprawiedliwienie - nie zlamalem nikomu nogi, wiec wszystko jest OK. Oto punkt widzenia i retoryka kretyna.
6. Bla bla, bla, bla bla bla Zlota Pilke powinien dostac bla bla Xavi, bo wszyscy jestesmy Hiszpanami, jedna wielka kochajaca sie rodzina... No fakt, mozna sie wzruszyc. A potem ogladasz sobie okolicznosci jego zejscia z boiska i cos tu jednak wstretnie smierdzi...
0
Trzeba oddac Mourinho, ze to niesamowite, jaki ma wplyw na swoich pilkarzy. Do tego stopnia, ze wywolal w nich rozdwojenie jazni. Bardzo podoba mi sie tlumaczenie z pierwszego komenta - o piromanie, ktory wznieca pozary, a potem najglosniej krzyczy 'pozar' i pierwszy biegnie gasic. Dzwoniac po drodze po wszystkie okoliczne media, zeby ta spektakularna akcja ratunkowa znalazla sie wieczorem we wszystkich wiadomosciach...
Tu jest dokladnie tak samo. To nic dziwnego, ze o calym tym 'zapominaniu' mowi najglosniej del Bosque (zaraz, zaraz, ktorego klubu on byl wczesniej trenerem?) i gracze Realu, ktorzy dobrze wiedza po tym, jak sezon sie skonczyl - ze przegieli. Faule bez pilki, Ramos i praktycznie cala druzyna jesienia, Arbeloa i Albiol z Villa, Casillas kretynskimi tekstami o spiskach itd itp. (btw. A Mourinho patrzy z boku i usmiecha sie krzywo - w koncu to Portugalczyk, nie Hiszpan, wiec jemu to tylko na reke.)
Pilkarze Barcy o niczym pewnie nie zapomna. I jakos o reprezentacyjnej carte blanche mowia rzadziej. Albo wcale.
Bo jak mozna zapomniec o mojej ulubionej konferencji prasowej ever: http://www.realmadrid.pl/index.php?co=aktualnosci&id=32246 na ktorej to Ramos po strzeleniu w dziob Puyola i Xaviego robil z siebie ofiare upupienia przez media i tlumaczyl przejetym dziennikarzom ASa i Marki, ze on nie trafil Messiego w kostke tylko, w noge, a tak naprawde to najbardziej trafil nie Messiego, a Lassa...
Zbiorowa paranoja, hipokryzja i odwracanie kota ogonem. Tym sa od nastania ery Mourinho niemal wszystkie wypowiedzi pilkarzy Realu w kontekscie Barcy. Takie byly juz przed Gran Derbi, po wypadnieciu z hukiem za burte Ligi Mistrzow paranoja tylko wzrosla.
I dlatego tak chetnie czytamy te wypowiedzi. Spiski UNICEFu itd to po prostu specyficzna forma komplementu. No i niewiele rzeczy smieszy bardziej.
0
Mozemy sobie kminic do switu, czy pilkarzom uda sie zatrzymac Pepa, czy wygoni go w swiat ambicja, czy moze odejdzie by w rodzinnym gronie np. ladowac przez rok akumulatory... no i kiedy. Tylko Pep wie, jakie ma plany - jak ujal to Cruyff - i gdy dojdzie do wniosku, ze juz czas, to sie pozegna.
A co do ew. nastepcy - choc to pewnie niemozliwe, to jestem ciekaw jak sprawdzilby sie w roli pierwszego trenera Vilanova. Tymczasem - takie troski zostawmy na kiedy indziej:) Dzis: chwilo, trwaj!
0
@rumilas: thx za przypomnienie. dodane do tekstu.
0
@SzymonBarca: Skoro w newsie jest zrodlo (w dodatku trudno uznac je za anonimowe), to oznacza, ze nie 'wszedzie'. Nie ma to wiekszego znaczenia, ale skoro najpierw kliknales 'dodaj' nim pobiegales sobie po google'u...
Guardian i ESPN mowia o 68%, BBC zawyza nawet podany wyzej ulamek na 69%. Mniejsza o to, do jakich zrodel zerkales - nie ma watpliwosci, ze przytoczone tutaj sa bardziej wiarygodne.
0
W sumie jedynie z takich art'ow mozna sie dowiedziec, co oznacza dziecinstwo w La Masii. Generalna opinia jest raczej taka, ze to lajtowa sprawa - z dala od Rodzicow, w wielkim miescie, mieszkasz z mnostwem dzieciakow w Twoim wieku, ucza Cie jedni z najlepszych juniorskich trenerow swiata, niekonczace sie kolonie albo zielona szkola.
Dopiero tak wnikliwe monografie czy bardzo osobiste, niekiedy zwyczajnie wrzuszajace, wywiady z Xavim czy Valdem otwieraja oczy, jak musialo to byc trudne dla takiego 11- czy 13-latka. No i dopiero takie teksty przypominaja o setkach, tysiacach takich postaci jak Troiterio. Tych dzieciakow z La Masia, ktorym sie nie udalo spelnic marzen o chwilach chwaly w bordowo-granatowej koszulce.
0
@klitschko: Twoje zerojedynkowe postrzeganie pilkarskiej rzeczywistosci jest troche monotonne. Od tego samego sezonu 04/05 w Anglii lige dziela pomiedzy siebie Chelsea i MU. Co to oznacza? Nic. A na pewno bardzo niewiele, gdy pomijane sa wszelkie inne czynniki. Np. Real ciagnal tradycje 1/8 z powodu problemow natury psychologicznej, a nie slabych umiejetnosci; natomiast potencjal dzisiejszej Barcy z Realu wzniosl sie na poziom taki, ze byc moze pozwalalby im rozklepac pomiedzy soba kazda europejska lige, nie tylko te slabiutka hiszpanska:) - spojrzmy, co sie dzialo w Anglii (Arsenal, Chelsea i MU gubiace punkty na potege i z kim popadnie), Wloszech (Milan wygral, bo zgubil mniej niz Inter i Napoli czy Portugalii gdzie Porto mogl sie cieszyc z mistrzostwa gdzies w okolicy sylwestra by skonczyc z 19 pkt przewagi. Problemy rywali nie umniejszaja tak wyjatkowego sukcesu, co widac najlepiej na przykladzie MU, ktorego fani ciesza sie jakby zdobyli sami ten tytul i z SAFa czynia bostwo, choc tak naprawde powinni slac kwiaty do pierdol z Arsenalu i Chelsea, ze Manchesterowi swoimi epickimi wtopami pozwolili ten tytul znowu wymeczyc.
Real calutki sezon czyhal tesknie na odpuszczenie przez Barce, wypuszczenie ligi z rak - ale nawet przy slabiutkiej formie calej druzyny w styczniu, lutym i przez wiekszosc marca nie mialo to miejsca.
Nie docenisz tego Ty - docenia Twoje wnuki.
Poza tym, jak w takim razie nazwac (2-krotne) 5 tytulow ligowych Realu z rzedu? Jak nazwac rekord Sociedad 38 meczow ligowych bez porazki? Jak rekord Realu 121 meczow u siebie bez porazki? Jak 5 Pucharow Europy Realu z rzedu?
Eeee, przeciwnicy byli tak denni, ze kazdemu przyszloby to z latwoscia.
0
@olgaa95 & Bykunn: Gdy mowimy o wymiarze stricte marketingowym i potencjale biznesowym/ekonomicznym klubu - wyrazenie marka jest jak najbardziej na miejscu. Nie ma co sie mitygowac, choc moze w potocznym polskim wyrazenie to ma konotacje czysto komercyjne. Tymczasem wspolczesna rzeczywistosc gospodarcza sprawia, ze swoja marke w znoju buduja i kraje, i NGOsy, i osoby publiczne, i wreszcie instytucje sportowe. Zabiegajace nie tylko o cnych pilkarzy, ale takze majetnych sponsorow czy wizerunek wsrod kibicow.
FC Barcelona jak najbardziej jest marka. I jest to jedna z najsilniejszych marek w swiecie sportu. Badzmy spokojni o to, ze umowa z QF tego nie zmieni. Ja jestem. Dyskretnym wsparciem tej pewnosci niech bedzie fakt, ze ledwie kilka dni klub oglosil podpisanie nowych umow z Seyco i Telefonika. Na lacznie ok. 8 mln euro.
0
Milo, ze w ten swiateczny czas, gdy procz fotek Afellay'a w naszej ulubionej koszulce nie mamy z Camp Nou wielu innych wiesci, zrodzila sie z art'u ciekawa dyskusja obfitujaca we wnikliwe opinie. Przy okazji Gwiazdki jest czas glebiej sie nad tym zastanowic, mysle, ze stopnialy tez pierwsze emocje, co sprzyja bardziej racjonalnemu niz raptownemu osadowi. Cool, bo byl dylemat, czy nie wrzucac tekstu wczesniej.
Nie ma watpliwosci, ze hasla 'dlug' i 'strata' generuja wsrod cules wiele emocji, zadna inna kwestia dawno nie polarywala tak silnie emocji w barcelonismo. W tych emocjach pamietajmy jednak, by swe spostrzezenia opierac na faktach. Najbardziej wnikliwa analiza obecnej sytuacji finansowej Barcy znalezc mozna na blogu swiss ramble: http://swissramble.blogspot.com/2010/08/whats-happening-with-barcelonas.html
Szczerze ja polecam, choc to lektura niemal na pol dnia:) Ok. 80 mln euro straty i ok. 400 mln euro dlugu netto, to kwoty korespondujace z tym, co mowia o zadluzeniu klubu wszystkie inne zrodla, anglojezyczne, katalonskie, hiszpanskie. Takze raport Jose Marii Gay'a, do ktorego nawiazywal sam Cruyff w jednym ze swoich poprzednich felietonow. Wszystko to czyni te sumy bardziej niz wiarygodnymi.
Totez zdanie o Rosellu mozemy wszyscy miec rozne, ale sytuacja finansowa Barcy na pewno nie napawa optymizmem.
Tyle a propos samych finansow, kwestie koszulek bedzie moze okazja troche rozwinac jutro. Tymczasem - radosnych Swiat:)