0

@Fudzi 2010-11-12 17:17:03

Co za nonsens!

Pilkarskie kluby to nie caritas. Nie wychowuja pilkarzy po to, by opchnac ich potem za (pol)darmo do pierwszego lepszego beniaminka, Beveren lub innego Hapoelu Petah-Tikwa. Wychowanie pilkarzy to koszty (trenerow, skautow, lekarzy, wyzywienia, amortyzacja zuzycia centrum sportowego) i kluby ponosza je po to, by odnosily z tego korzysci sportowe. One SAME !, a nie sasiad z tabeli albo anonimowy klub na drugim koncu kontynentu.

Totez jezeli pilkarze (a mowimy o ilosciach pilkarzy niemal hurtowych, bo takie produkuja co roku szkolka Realu i szkolka Barcy) nie trafiaja do pierwszej druzyny - przyczyna jest jedna: nie prezentuja odpowiedniego poziomu. To chwila, gdy system szkolenia ponosi bolesna porazke. A pierwsza druzyna musi grac tym, co kupi jesli nie chce spasc z ligi. Skutki sa nie tylko czysto sportowe: brak wychowankow oznacza (dla fanow), ze klub nie jest silnie zwiazany ze swym najblizszym otoczeniem; dzieciakom z najmlodszych sekcji spada motywacja, bo nie maja sie z kim identyfikowac i spodziewaja sie, ze niezaleznie od ich staran - i tak zostana na koniec sprzedani; dzial promocji traci marketingowa armate itd itp.

Pilkarze, o ktorych mowisz (Produkty Castilli w Najwyzszych Ligach Europy - brzmi dumnie, nie?), to w ogromnej wiekszosci gracze pokroju Pavona (slynnego z powodu znanego wszystkim powiedzonka, a nie swojej formy), Mejii, Portillo czy innego Miguela Torresa.

Pilkarski plankton.

OK, nadaja sie do pierwszej ligi. (Dla scislosci: do pierwszych lig, bo nie wszystkim udaje sie zostac w Hiszpanii. To mimo wszystko liga o wysokim poziomie; pierwsza liga Azerbejdzanu albo Slowenii sa jej rowne tylko w statystyce - nie zapominajmy o tym.) Ale NIE NADAJA sie do druzyny celujacej chocby w mistrzostwo Hiszpanii, o LM nie wspominajac.

Wlasnie dlatego wychowankowie Realu graja takimi tlumami POZA Santiago Bernabeu.

Co z tego, ze klony Pavona rozlaly sie po Europie (btw. przewaga liczebna szkolki Realu nad cantera Barcy jest faktem, ale nie jest na tyle istotna by ten argument demonizowac - obie szkolki maja w pierwszych ligach Europy grubo ponad 100 przedstawicieli, roznica to jakies 15-30 pilkarzy, nie pamietam, ale to nie porazajaca roznica), skoro madrycki klub NIE MA Z TEGO NIC? Oprocz rachunkow z cantery i zawiedzionych nadziei, oczywiscie:)

Liczy sie tylko efekt. Tu jest banalnie prosty: Real zasponsorowal ich pilkarska edukacje, a na pierwszy sklad Realu okazuja sie za slabi. Notorycznie. Od lat. (Offtop: Tak, czasem Real nie wystarczajaco duzo szans swoim dzieciakom. Dobry przyklad z ostatnich lat to Portillo. Ale Portillo nie byl talentem na miare Messiego czy Pedro. Trudno zbyt dlugo wierzyc w takie 'talenty', co nie zmienia faktu, ze niecierpliwosc na Bernabeu jest najwyzsza cnota i rozwoj mlodziezy mocno ogranicza.)

Pierwszy z brzegu przyklad: Pavon wlasnie. Profesjonalna kariera usiana darmowymi transferami. Najpierw Saragossa, teraz Arles-Avignon, francuski no-name, tegoroczny beniaminek. Takich pilkarzy chcesz mierzyc z owocami szkolki Barcy? Otworz lepiej kabaret.

Liczy sie ilosc? Nie. Liczy sie jakosc. Barca gra wychowankami, wychowala wiekszosc skladu mistrzow Europy i swiata. A gdzie jest dzis Castilla? Miejsce 9. w Segunda B, 9 pkt straty do 1. miejsca. W skladzie na RPA jeden nieborak Casillas. Gdzie jest Barca Atletic? O lige wyzej, w dodatku na 4. miejscu, z punktem straty do 2. miejsca i czterema do 1. miejsca.

Cantera Barcy dziala od lat. Na lata. Cantera Realu od lat nie dziala. Nadzieje na przyszlosc w Madrycie sa. Pojedyncze (np. Szalai). Tymczasem Barca nadzieje na przyszlosc dzieki obecnej dyspozycji Barcy B ma praktycznie na kazda pozycje.

Jest roznica? Nooo, chyba nie da sie ukryc.

Wszyscy powazni madrilenos doskonale wiedza, ze ostatnim powaznym canterano Realu jest Iker Casillas (Miguel Torres jest juz w Getafe, De la Red zaistnial w pierwszej druzynie Realu na b. krotko; niedawno powszechnie znany powod zakonczyl mu kariere). Dlatego ratuja sie argumentem ilosci jak Ty, przywolywaniem casusu Arbeloi (przyszedl do Realu majac 17 lat, nooo rzeczywiscie, wychowanek pelna geba) albo innego Maty (ten z kolei przyszedl majac 15 lat, z Oviedo; po znakomitym sezonie 06/07 w Castilli Real bez zalu oddal go do Valencii). Tymczasem dzisiejsi wychowankowie Barcy niemal w komplecie wychowywali sie w klubie od wczesnych lat podstawowki, dla ogromnej wiekszosci byl to pierwszy klub w ogole. No i ilu wychowankow Barcy gralo w RPA? (pamietaj o Reinie i Fabregasie --- tak, wiem, Merengues, wiem, Fab to wg przepisow FIFA wychowanek Arsenalu; ale to absurd, bo jesli ktos bezrefleksyjnie przyjmuje, ze chlopak przebywal w klubie X od 10. do 16. roku zycia, a w klubie Y pozniej - gdy jest juz praktycznie uksztaltowanym pilkarzem - i jest wychowankiem klubu Y > to gratuluje dilera).

Dlatego kazda proba porownania jakosci obu canter jest z gory skazana na werdykt jednostronny. Z tego co wiem Pavonowi wyjazd na Mundial nie grozil.

Malo tego, Barce stac na to, by pozegnac bez zalu takiego Gai'a Assulina w jego dzisiejszej formie (slabej), ktory kiedys byl najwiekszym talentem w Hiszpanii. Sa na jego miejsce inni. Liczni. Real tymczasem wciaz czeka na gracza pokroju Casillasa. Albo "chociaz" Pedro... Tymczasem pierwsza druzyna Realu na razie nie doczekala sie nawet swojego Jeffrena.

Tak, jak mowie - madridistas doskonale to wiedza i w powaznej dyskusji nigdy nie zajakna sie obecnie wzmianka 'a my mamy wiecej wychowankow na swiecie, na na na na na'. To nic nieznaczaca anegdotka, z ktora moze co najwyzej wyskoczyc jakis kibic-neofita. Albo ewentualnie polski dziennikarz, ktoremu akurat skonczyly sie tematy na wierszowke badz bloga.

0

@adan23: Kiedys widzac taki koment jak Twoj, elokwentnie bym go zbagatelizowal i kpiarsko nawiazal do ewidentnych sukcesow w zyciu towarzyskim, intymnym i zawodowym. Jakie niczym fajerwerki na Fallas wystrzeliwuja na wszystkie strony z postu, w ktorego 4 linijkach udalo sie zmiescic tylez chwalebne, co koncyliacyjne frazy 'smiesza mnie', 'co to za autor', 'to jakas parodia', 'tak chce tlum' i 'zatanczy, jak mu zagraja'. Dzis bardziej niz takie posty przejmuje mnie to, ze ktos moglby takie slowa jak Twoje wziac doslownie i bezrefleksyjnie. Takim osobom odpisze tak:

'Przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen' - jest jednym z fundamentow dzialu ocen fcbarca.com. Demokratyzujacym ten dzial, bo oceniajacy nie kreuja sie na nieomylne wyrocznie (co jest standardem wsrod dziennikarzy sportowych glownego nurtu, a juz totalna zmora wielu portali fanowskich - tak polskich , jak i zagranicznych), nie wywyzszaja sie ponad komentujacych. Dopuszczaja fakt, ze cos moze im umknac, czegos moga nie zauwazyc, pomylic sie. W koncu to ludzkie, zdarza sie kazdemu.

Tych argumentow nie wymyslile sobie teraz na poczekaniu... Pamietam taka swoja refleskje sprzed jakichs ponad 2 lat, gdy sam bylem poczatkujacym komentujacym i raz czy drugi moj mniej lub bardziej senowny glos stal sie zdaniem owczesnych oceniajacych przyczynkiem do zmiany jakiejs oceny. Szanowalem to na tyle, ze m.in. dlatego z czasem zaczalem zagladac na te lamy czesciej...

Zmiana zdania w takim przypadku nie jest oznaka braku profesjonalizmu. Lecz wlasnie oznaka wielkiego profesjonalizmu, a takze dojrzalosci, empatii i szacunku do gosci portalu, ich kompetencji, wiedzy, pluralizmu opinii, emocji i spostrzezen - co mowie otwarcie i bez cienia skrepowania; bo to zasady, ktore obecna ekipa oceniajacych przejela od swoich poprzednikow.

PS: A jezeli ktos mialby jeszcze kiedys ochote na podobnie wywazone i rozsadne komentarze, jak imc adan23, to radze moze, hmmm, na dobry poczatek obejrzec uprzednio film The Great Debaters. Brak szacunku dla odbiorcy komunikatu werbalnego swiadczy jedynie o tegoz komunikatu nadawcy.

0

@mirq "Armandi przepraszam ale nie znam gorszej "9" która u nas grala i byla absolutnie podstawowym graczem. Pogodz sie z tym."

Sezon 1995/1996. Ostatni rok Cruyffa w roli trenera. Meho Kodro. Google Ci podpowie z jakim gral numerem. Garstka goli w ponad 30 meczach. Pamietam go jak przez mgle, kiedy to bylo... :) A jaki byl szal, gdy w GD zdobyl 2 bramki. Przeszkadzaly mu troche kontuzje co nie zmienia faktu, ze generalnie byl graczem, hmm, surowym:) Do dzis nie wiem, co widzial w nim Cruyff (autentycznie go preferowal i wystawial gdy tylko mogl, na ile tylko mogl). W kazdym razie kariery pozniej nie zrobil ani w Teneryfie, ani w Alaves. Za to w Bosni jest zywa legenda i zna go tam kazdy dzieciak.

Abstrahujac od tego, ze Kluivert pod koniec swego pobytu na Camp Nou gral wielka kupiche (czesciowo z powodu kontuzji, ale nie tylko), a na pewno duzo gorzej niz Ibra przez caly poprzedni sezon. No ale za malo ludzi to pamieta, by mowic o tym glosno.

Inna rzecz, ze takie historyczne porownania to temat-rzeka. Ale twierdzenie, ze Ibra to najgorszy napastnik Barcy ever to jakies kosmiczne nieporozumienie, przejaw chorobilwej ignorancji, razacy subiektywizm i relatywizowanie faktow.

Oczywiscie, takie teksty jak mirq, to woda na mlyn dla sami-wiecie-kogo. Pyrzo, dalbys spokoj z tymi peanami nt. Bojana i pomyjami dla Zlatana. Booooooooring. Mowisz ciagle to samo. Przeciez oczy ma kazdy, z pewnymi rzeczami nie ma co polemizowac, a Ty wiecznie tworzysz historie od nowa. To nie radio maryja i ludzie nie kupuja bajek tak latwo. Masz w domu figurke voodoo z Ibra z powbijanymi igielkami - to cool n nifty, ale nie musisz sie z takimi emocjami uzewnetrzniac na forum publicznym. Sensowna byla dyskusja, a Ty zamiotles temat kabaretowa powtorka z rozrywki pt.: 'Ibra zostal wygryziony przez Bojana'.

No ale internet przyjmie wszystko.

@constantine16: Chill. Przeciez takie polemiki z Pyrzo to strata Twojego czasu.

@Armandi: Pelne zrozumienie. U mnie drugi, co czasem wspominam, jest Arsenal. 'Invincibles' to najbardziej niedoceniana karta historii Arsenalu za Wengera. No i cien sympatii tli sie jeszcze do Ajaxu, z oczywistych powodow. Dawne byly to lata, ale jak mijalem poltora roku temu Arene z pociagu, to wszystkie tamte magiczne wieczory ligi mistrzow wrocily momentalnie:)

0

Pod wplywem glosow w komentarzach i po powtornym przemysleniu wszystkich za i przeciw zdecydowalismy sie obnizyc ocene Bojana o 1. Nie byl to az tak negatywny i bezproduktywny wystep, jak kilka poprzednich. Pozytywy akcentuje krotki dopisek w tekscie ocen.

0

@Przemo95: Nie kracz, bo nie ma powodu. Kolejny raz ogladam w tym sezonie Real i bardzo cieszy mnie, ze nie zmienia sie w ich grze jedno: CR7, Higuain i Di Maria przewaznie graja egoistycznie. Di Maria zanotuje czasem fajny przerzut czy asyste, ale gra przewaznie jak mlody Walcott, czyli jezdziec bez glowy. Caly Real gra jak druzyna rzadko, wiekszosc ich akcji to indywidualne zrywy. Inna sprawa, ze z tych zrywow po 20 minutach Atletico pozegnalo nadzieje na zwyciestwo... Do tego CR7 podaje tylko wtedy, gdy naprawde musi:) Faktycznie martwic moze tylko coraz lepsza gra Oezila, ale niezaleznie od jego formy zawsze pozostanie w roli giermka CR7, przez co - za cichym przyzwoleniem Mourinho - CR7 przewaznie olewa Oezila w ataku.

A z Ramosa w takiej formie wiatrak zrobic moze kazdy z podst. skladu ataku Barcy.

0

@lincoln25: Niestety, bronisz przegranej sprawy, uzywajac bardzo jednostronnych argumentow. W dodatku, powiem Ci szczerze, malo chwalebnych argumentow. Wedle tej logiki, strzelajacemu w czystej pozycji napastnikowi mozna (nalezy?) polamac obie nogi. Przeciez najwazniejsze, zeby druzyna nie stracila bramki, prawda?

A z sytuacja Eduardo, Ramsey'a czy Cecha ma wspolnego wlasnie bardzo duzo - tylko, ze tak jak mowi Amsterdam --- w nich COS sie stalo, a tu nie. Wszystkie te 3 sytuacje widzialem akurat na zywo, potem w powtorkach i powiem Ci jedno: zadna z nich nie wygladala tak niebezpiecznie, jak wejscie Valdesa. Przy pechowej trajektorii styku kolana VV z czaszka N'Doye moglo dojsc do czegos bardzo powaznego. Takze skoro nie mozesz uwierzyc na logike, uwierz kulturalnie z Toba polemizujacemu Amsterdamowi na slowo: cieszmy sie, ze nikomu sie nic nie stalo. Bo bylo to malo rycerskie zagranie Valdesa. Delikatnie mowiac.

@Amsterdam: pierwszym swoim wpisem rozstrzygnales te dyskusje z lincolnem, wiec szacunek za cierpliwosc. Oby wiecej tak rozsadnych i obiektywnych glosow wsrod tu komentujacych, bez wzgledu na tematyke.

0

@arkadio90: Ta roznica to truizm, w dodatku wyjatkowo logiczny. Alves dal sie elegancko (OK, moze nie z punktu widzenia cule...) objechac Gronkjaerowi i bylo 1:1. Trudno o bardziej epicki blad obroncy i Abidal wpadki takiego kalibru nie mial. Sa bledy i BLEDY. A z gry ofensywnej Daniego wynikalo tym razem malo, narobil tylko troche wiatru - wiec trudno mowic o jakiejs specjalnej rehabilitacji Brazylijczyka w ofensywie. Wystep Abidala - cichszy, wiadomo. Ale Francuz takiej wtopy jak Dani nie mial, w obronie mimo wszystko spisal sie widocznie solidniej i - biorac pod uwage caloksztalt ich wystepu TAKZE uwzgledniony w ocenie i streszczony w opisie - daje to odpowiednio 4 i 3.

0

@pyrzo: Troche pojechales teraz:) Dosc subiektywnie, powiedzialbym:) Jak inaczej mogl zachowac sie napastnik? Odpuscic? Rownie dobrze moglbys powiedziec, ze mogl zostac w domu. Przeciez napastnik zawsze jest od tego, by starac sie o bramke, poza tym postaw sie w jego konkretnej sytuacji - mlody afrykanski napastnik underdoga z ligi polnocy Europy w starciu z TA BARCELONA odpuszcza okazje na gola... Przeciez Ty tez bys nie odpuscil i biegl do konca po pile, brame i slawe. ALE: majac na boisku sedziego, akcja taka nie powinna konczyc sie KO z kolanka, bo to nie MMA. Pyrzo, to byla tzw. dead ball, pilka niczyja. I w walce o taka pilke sa po prostu definiowane regulaminem tej dyscypliny zasady - to VV je zlamal, a nie N'Doye, nie zapominaj(my) o tym fakcie.

A gdyby Valdes odpuscil po prostu, to... bylby rzut wolny dla Barcy, niezaleznie od wszystkiego;) Mowie to z przymruzeniem oka, bo inna mozliwa odp. to: gdyby Valdes odpuscil (= tak naprawde lepiej ocenil sytuacje, bo wejscie z kolana bylo poklosiem jego zlej oceny lotu pilki), to trafilby w pilke, a nie w glowe. Sytuacja z winy VV, dosyc przykra, ale tak jak powiedzial constantine16 - dobrze, ze gola nie bylo, N'Doye nic sie nie stalo, na kare tez sie dla nikogo nie zanosi. pzdr

0

@Bogi el Loco, vares & pyrzo - co do samego sformulowania, poprzednie moze nie bylo fortunne. Zostanmy przy tym, ze wejscie bylo 'niebezpieczne'. Nie zmienia to faktu, ze jako kibice warto szanowac nie tylko pilkarzy swojego klubu, ale takze rywali - tak, jak powiedzial Maciek, zapewne nikt z Was nie chcialby zgarnac kolanem bramkarza w zeby:) Jasne, ochrona bramki to wartosc nadrzedna, ale jesli sami gracie w pile, to wiecie, ze takich sytuacji mozna unikac lepsza ocena sytuacji/lotu pilki/ustawieniem ciala/cofnieciem nogi. Oczywiscie, nie wszystkich i nie zawsze, ale na powtorce widac, ze Valdes wcale nie musial mu wleciec w dziob - no a jednak wlecial:/

Inna sprawa, ze to mankamenty gry Valdesa sa tu wazniejsze, a odwolanie sie do tego faulu jest w calej ocenie kwestia moze nie: pomijana, ale: marginalna. pozdro

0

@cule a muerte & ravpelc: Wiadomo, ze ludzi ograniczonych, ignorantow i glupkow nigdzie nie brakuje.

Jeszcze my, Polacy, spotykamy sie z tym szczegolnie czesto, bo do 1989 roku w swiadomosci mnar. nasz kraj praktycznie nie istnial. Jestesmy wyczuleni tez dlatego, ze jednoczesnie nasz system edukacyjny jest mega naladowany wiedza ogolna (historia mnar., geografia swiata, biologia, teraz standardem od podstawowki sa jezyki) az do matury - co jest niespotykane w skali swiata (moze tylko systemy skandynawskie; niemiecki i austriacki - chyba, ze ktos wybierze zawodowke; australijski czy inne srodkowoeuropejskie sa zblizone do naszego pod tym wzgledem, ale i tak nie mozna powiedziec, by mu dorownywaly). Dlatego te ignoranckie teksty obcokrajowcow tak gleboko do nas trafiaja i tak mocno zaskakuja. Niekoniecznie powinny.

Ja do dzis pamietam, co jest stolica Vanuatu, kazdy z nas zna mape swiata chociaz na tyle, by wskazac ogolnie gdzie lezy jakikolwiek kraj swiata; a taki przecietny Francuz, Brytol, Hiszpan, Szwajcar, a szczegolnie Amerykanin nie ma pojecia, ze takie czy inne panstwo w ogole istnieje. Jak pracowalem w stanach (park rozrywki, Virginia), to podchodzi do mnie babeczka lat okolo 30-35 i sie pyta po kilku pytaniach Skad? A gdzie to? itd. --- czy przyjechalem z Europy autobusem:) Albo jak bylem na jednej z wymian w Niemczech w podstawowce, to sie nas pytali czy mamy w PL lodowki.

Ale to sa przypadki mimo wszystko skrajne. Owszem, zdarzaja sie. Ale zdarzaja sie tez inne. Uogolnienia tak naprawde zawsze prowadza donikad. Ja przez niecale 5 lat aktywnego czlonkostwa w organizacji ESN stale przebywalem w srodowisku miedzynarodowych studentow z mojej uczelni i calej Warszawy, odbieralem ich z lotniska, jedlismy swoje tradycyjne potrawy, jezdzilismy na wycieczki po calej Polsce, potem robilem prawie 4 lata imprezy dla zagranicznych studentow z 8 a potem 10 warszawskich uczelni, bedac na 2im czy 3im roku widywalismy ich niemal codziennie, potem sam studiowalem pol roku za granica, po powrocie mialem wielokrotnie zajecia z obcokrajowcami na uczelni jednej, potem drugiej. To naprawde budujace, z jaka wiedza o PL przyjezdzali, a z jaka wyjezdzali. Piekne na swoj sposob bylo to, ze odpowiedzi na pytanie 'czemu przyjechales wlasnie do Polski?' (w koncu erasmus daje opcje wyjazdu do calej Unii, krajow EEA/EFTA i Turcji) rzadkoscia byly 'eee, to byl moj trzeci/piaty wybor w deklaracji i nie dostalem sie tam, gdzie chcialem'. Ludzie przyjezdzali tu na studia, bo chcieli. Sami z siebie... Ofc, spotkalo sie kilku debili, ale znacznie wiecej magicznych, wspanialych ludzi, ktorzy prawdziwe, szczere zauroczenie Polska zawiezli w sercach do swoich domow na calym swiecie, a po latach odwiedzaja swoich polskich przyjaciol, ba, czesc z nich zostala w Polsce, bo po skonczonych studiach chcieli tu pracowac. To jest to, o czym mowilem wczesniej - wsrod mlodych Europejczykow postrzeganie Polski idzie w gore i wcale nie jest tak, ze oceniani jestesmy wylacznie na podstawie rodakow grillujacych szczury w londynskich parkach albo niefortunnej polityki poprzedniego prezydenta.

Tych pozytywnych przykladow naprawde nie brakuje. Gdy moj Tata jechal do Nowego Orleanu przez pol Wschodniego Wybrzeza w '91, zatrzymali sie na stacji w 'srodku niczego', a ekspedientka pyta sie skad jest i mowi 'Aaa Polska, slyszalam. Walesa! Solidarnosc!' Mniej by zdziwilo, jakby na tej samej stacji na kasie staly ufoludki. Z kolei jak ja tam pracowalem (4 lata temu) - to oprocz glupio-smiesznych tekstow jak ten powyzej (ale w jak najbardziej dobrej wierze; to byly zawsze b. sympatyczne rozmowy:), to slyszalem co chwile (mialem kraj pochodzenia na nametag'u) 'moj Dziadek byl z Polski', 'moi Rodzice sa z Polski', 'moja zona urodzila sie w Polsce, bylismy tam kilka razy, sa tam najpiekniejsze kobiety na swiecie', 'moj mechanik to Polak, wspanialy czlowiek' itd itp. Z kolei moja menedzerka zmiany chodzila do takiej high school (miala 16 lat), gdzie mieli mega rozszerzony program nauczania i co chwile biegali po muzeach czy teatrach, a co roku jezdzili na programy partnerskie na miesiac wakacji - to Japonia, to Wlochy, to Australia. Takze nawet w Ameryce znajdziesz mega ogarnietych ludzi, jak pobedziesz tam dluzej niz 5 minut. Co nie zmienia faktu, ze szczegolnie tam wielu ludziom wiedza o swiecie, wyjazd poza swoj stan nawet - jest do niczego niepotrzebne, by godnie i zamoznie zyc. Dlatego do Amerykanow mam mega wyrozumialosc pod tym wzgledem, bo z drugiej strony mam swiadomosc, ze jakby taki przecietny Amerykanin zgubil sie w czasoprzestrzeni i wyladowal nagle w PL, to mialby z marszu pol tysiaca pomyslow na swoj wlasny biznes. Ktory by przynosil zyski. Przecietny Polak nie ma pomyslu nawet na 1 za unijne pieniadze. Bo nikt go tego nie nauczyl. Kazdy narod ma swe plusy i minusy.

W Europie jest inaczej, wszystko jest blizej, dzis nawet Hiszpanie przyjezdzaja za praca do Polski (sam znam kilku, takze nie opowiadam zadnych bajek:) i te wyzsza swiadomosc mnar. tez widac wyrazniej.

Z kolei jak pracowalem na Krecie (gdzie jezdzi sporo Skandynawow) to co chwile jakas norweska rodzina mowila mi 'Polacy to wspaniali i ciezko pracujacy ludzie. Bardzo ich w Norwegii szanujemy'. To samo od Islandczykow. Niemcy, Brytyjczycy (stereotypowi amatorzy wieczorow kawalerskich, ale tez rodziny z dziecmi), Francuzi zachwalali Krakow, Wroclaw, polska goscinnosc. To rozni sie od tego, co sami o sobie czasem myslimy:)

Takze jak sie troche pojezdzi - slyszy sie mnostwo roznych opinii. Pozytywnych i negatywnych, ale duuuuzo wiecej pozytywnych. Nie mowie tego po dwoch wyjazdach na weekend do Berlina, ale po tym, jak mialem szczescie mieszkac lacznie 23 miesiace w kilku zagranicznych krajach, odwiedzic w sumie ponad 20, rozmawiac z ludzmi z krajow kilkudziesieciu w wielu przeroznych sytuacjach i okolicznosciach. Mowie to tylko (zadna filozofia, po prostu mialem szczescie, lapalem okazje, ktore sie trafialy) zeby uwiarygodnic, ze o Polsce naprawde mowi sie lepiej za granica niz wielu Polakow mysli. Slyszalem to na wlasne uszy wystarczajaco czesto. Niezaleznie od szerokosci geograficznej - mam znajomego w Chile i nawet tam temat Polski jest znany dzieki Malinowskiemu, bo choc zasluzyl sie glownie dla Peru, to do dzis w szkolach wspominany jest z szacunkiem w calych Andach.

Najgorzej, gdy siedzisz w domu, nigdzie nie jezdzisz, a informacje o swiecie ciagniesz z telewizyjnej papki (polscy dziennikarze sa tak nieobyci ze swiatem, ze to naprawde mega zenada). Wtedy faktycznie - nic, tylko sie zdolowac, ze Polska na krancu cywilizacji:)

0

@xavi1991/Cule a muerte: A po co maja wspominac? Dlaczego? Dunskie obywatelstwo, tam urodzona. W usa o Brzezinskim w kazdym wywiadzie mowia, ze jest Polakiem? Nie, bo jak ktos jest kumaty-inteligentny, to sam to wie. Po nazwisku. Oczywiscie, nawet po transkrypcji z urwanym ź nie brzmi po dunsku i kazdy Dunczyk ma tego swiadomosc. Wielu Nie-Dunczykow takze.

Co nie zmienia faktu, ze oficjalnie Karolina jest Dunką. Czuje sie Polka (co zrozumiale, bo jej Rodzice to pierwsza generacja imigracji, swiezej zreszta), podkresla to w wywiadach, ale urodzila sie w Danii, dunski ma paszport, Dania wychowala ja sportowo i to, ze media calego swiata pisza o niej per Dunka - jest NORMALNE.

Tylko polscy dziennikarze musza plakac, ze ktos smie powiedziec 'Dunka' o urodzonej za granica dziewczynie o swojsko brzmiacym nazwisku. Typowa polska zasciankowosc, gdzie narodowosc jest jedna, wyznanie (przynajmniej w papierach; ateistow bedzie tu przybywac) generalnie tez jedno, a definicji (chocby!) globalizacji nie znaja nawet gospodarze programow pseudoekonomicznych.

Poza tym nie strasz cule rodakow, ze w Hiszpanii wtorny analfabetyzm. Zyjesz tam sporo czasu, ale obracasz sie juz w srodowisku bardziej zawodowym, nie 24/7 akademickim. Dla porownania: popatrz na wypowiedzi naszych politykow - sami swiatowcy, nie? Wszedzie tak jest i wszedzie dzis to mlodziez jest zamachowym kolem wewnatrzunijnej mobilnosci i miedzynarodowej empatii. Wiadomo, ze Hiszpanie generalnie lepiej kojarza Francje, UK czy Niemcy, ale obczaj ilosci Hiszpanow wyjezdzajacych ostatnio do PL na erasmusa (temat poniekad Ci przeciez znany;) albo zrob sonde na pierwszym-lepszym uniwerku czy ktos potrafi Ci powiedziec cos o Polsce. Zdziwisz sie i to bardzo. Tanie ryanairy w ostatnich latach sciagnely do PL na weekendy nie tylko Brytyjczykow lasych na tanie drinki i kluby go-go.

Mowie ofc tylko o ludziach w naszym wieku, studentach, wiekszych miastach. Wiadomiks, ze jak zapytasz jakiegos rybaka na wiosce czy starego kioskarza, to co najwyzej faktycznie Ci powie, ze PL to czesc ZSRR. Ale ja bym sie takimi 'liderami opinii' nie przejmowal.

PS: Zreszta, Caroline sprawe skomplikowala jeszcze bardziej i zalatwila sobie rezydenture Monako. No, to maly quiz, skoro w kwestiach narodowych padly juz wypowiedzi zerojedynkowe: kim jest teraz?

0

Rzadko wpisuje cos po meczu, ale tym razem nie sposob sie powstrzymac.

Meczu na razie nie ogladalem, ale nie przeszkadza mi to zupelnie na pare wnioskow. Moze ktos, kto mecz ogladal, je podziela?

Jak tylko zobaczylem sklad, spodziewalem sie klopotow... Co z tego, ze slupki, poprzeczki - liczy sie wynik. Zdeterminowany w ogromnym (jak mniemam) stopniu przez ustawienie - Messi glownie na srodku, Villa na prawej albo pomiedzy Xavim i Messim, Iniesta na skrzydle (prawym czesciej niz lewym), Keita w pomocy, Alves hasajacy wszedzie i zapedzajacy sie az na lewe skrzydlo ataku... Co to ma byc? I Pedro wchodzacy 'juz' w 80. minucie - szkoda, ze nie 10 minut pozniej, na pewno mialby szanse zdzialac wiecej.

Po co zmieniac samograj? Bylo 5:0 najlepszym skladem (i ustawieniem), na jaki stac dzis Barce --- to Pep wrzucil do skladu Keite (hmmm, od czyjej straty poszla akcja bramkowa...), poprzestawial wszystko (kiedy mister da sobie spokoj z Iniesta na skrzydle? kiedy da spokoj z Messim na srodku na silnych fizycznie obroncow?) i sciagnal Ville ze szpicy. I mamy 1:1.

A juz najwiekszy show odstawil po meczu. Dopucowac sie do Solbakkena o cos, co na KILOMETR pachnie ironia?! Gdy w tej samej wypowiedzi trener podkpiwa sobie z WLASNEGO pilkarza... Nie wierze. Nie wierze, bo naprawde mialem Pepa za wyjatkowo inteligentnego czlowieka. Jedna chora akcja (ja rozumiem, ze byl sfustrowany po przegranym na SWOJE zyczenie meczu, ale naprawde sa pewne granice...) i ten cny wizerunek zostal kosmicznie nadwyrezony.

PS: Czekam calkiem powaznie, az Guardiola wystawi Ville na bramce. Bo Villa na lewym skrzydle to trenerski blad, to sie zdarza; choc mozna by go troche wczesniej wyeliminowac. Ale Villa probowany na prawym skrzydle to juz parodia.

0

@koziol1234 - przechwytow mial 6, strat: 5.

0

@bexley: Nie tylko Ty o to pytasz. Co prawda nie jestem kompetentna osoba do odp, bo nigdy sie tym nie zajmowalem i moje pozaredakcyjne obowiazki mi na to nie pozwalaja, ale brak miesiecznych podsumek wynika m.in. z tego, ze trudniej zachowac regularnosc tego cyklu po tym, jak doznal on sporych strat kadrowych. Niemniej, tez mam nadzieje, ze podsumki miesiaca wroca, bo doskonale pamietam, jak wyjatkowym powazaniem cieszyly sie w calym srodowisku polskich cules.

@m_o_z: heh:) Co do pisania partykuly przeczacej 'nie' z przymiotnikami i imieslowami w stopniu rownym - to generalnie masz racje. Ale zasady jezyka polskiego dopuszczaja opcje alternatywna w sytuacji, gdy jakas negacje chcesz szczegolnie podkreslic. Zaznacza sie to wlasnie za pomoca pisowni rozdzielnej. Dobrym przykladem jest: Przed drzwiami okulisty czekalo piecioro nie zbadanych pacjentow. Pisownia stosowana, by podkreslic, że owi pacjenci beda zbadani ('jeszcze nie zbadani'), ale na razie nadal czekaja. Podobnie jest ze stanem zdrowia Xaviego, ktory na razie jest nie optymalny, ale sie poprawi:) Oczywiscie, pisownia laczna w zadnym z takich przypadkow nie jest bledem, ale znika wtedy efekt wyraznego zaprzeczenia.

Dla porzadku - stosowna ustawa w tej sprawie zostala podjeta przez Rade Jezyka Polskiego (powolana przez Prezydium Polskiej Akademii Nauk) w dniu 9.12.1997. Mowila o "łącznej pisowni partykuły nie z przymiotnikami, imiesłowami odmiennymi (czynnymi i biernymi) z dopuszczalnością wszakże świadomej pisowni rozdzielnej". I dalej: "Jeśli jednak autorowi szczególnie zależy na podkreśleniu znaczenia zaprzeczanego przymiotnika lub imiesłowu, może partykułę nie napisać rozłącznie."

0

@lukasoon15: Skoro nie szkoda Ci czasu na tak wartosciowe wpisy, to moglbys zainwestowac kolejne 10 sekund w pobiezne porownanie obu wywiadow.

Eureka! Sa rozne.

A jesli tyle, co bezzasadnej zlosliwosci, mialbys w tej sytuacji zdrowego rozsadku - zajrzalbys w zrodla.

Jeden wywiad jest z katalonskiego dziennika, drugi z fifa.com. Hmmm, to chyba nie to samo.

Dwa ROZNE wywiady. Ale co z tego? Weryfikacja zrodel, zastanowienie sie? Po co, przeciez internet to tolerancyjny gosc, przyjmie kazdy tekst. No to wiooo, jest okazja - trzeba sie przyczepic. Bo jeszcze by sie dzien zmarnowal...

Nie wiem, jaki byl cel Twoich komentarzy, ale trzeba przyznac, ze sie popisales, gratulacje.

0

@Pyrzo: I to jest juz znacznie bardziej stonowany i wywazony glos, co szanuje.

'bo przeciez zawodnik, ktory wychodzi na murawe i nie daje z siebie 100% nie jest godny grania w takim klubie jakim jest Barcelona. Ibrahimoviciovi nie zalezalo to i Guardioli po jakims czasie przestalo. No i niewatpliwie do jego odejscia przyczynil sie Bojan, z ktorym Barcelona grala duzo szybciej, ladniej i skuteczniej. ' - jest w tym pierwiastek prawdy (celne ostatnie zdanie, ale odp. na pytanie: czy to bardziej zasluga Bojana czy banalnej nieobecnosci Ibry nie jest juz tak jednoznaczna), aczkolwiek uproszczenie, iz Bojan wyrzucil Ibre ze skladu nawet w kontekscie tych - Twoich wlasnych przeca - slow, jawi sie lekko nadinterpretacja. Tym bardziej, ze cala sprawa Ibry jest duzo bardziej skomplikowana. Nie zapominajmy o tym; mam nadzieje, ze nadarzy sie jeszcze jeszcze okazja szerzej to kiedys przedyskutowac.

@eldorado: Ktos kiedys powiedzial, ze ironia jest jedyna forma obrony przed absurdalizacja debaty bez ofiar w ludziach. Chyba cos w tym jest.

tytulem offtopu:

sezon 2009/2010 Ibrahimovic http://www.transfermarkt.de/de /zlatan-ibrahimovic/leistungsdaten/spieler_3455.html

sezon 2009/2010 Bojan http://www.transfermarkt.de/de/bojan-krkic/leistungsdaten/spieler_44675.html

@patryk: Nie mowilem wylacznie o obecnym sezonie, majac na mysli takze poprzedni. Ja pamietam doskonale wystepy Krkicia i jego efektywnosc na boisku. Nie chcialbym brnac w detale, wiec lekko upraszczajac - rzuc okiem w powyzsze statsy. Pomiedzy 1. a 28. kolejka ligowa w przypadku Bojana: pustynia. W tym okresie mial tylko 2 pojedyncze udane mecze: 3 asysty z Teneryfa i duo-trick z Leonesa. Poza tym: nic, ni pol gola, zero asysty, choc nie brakowalo wystepow dlugich, pelnowymiarowych, a sumaryczna ilosc minut bez gola/asysty kazdy moze policzyc sobie sam.

Spuentowac mozna to w jeden sposob: w Primiera Division Bojan notowal bramke w poprzednim sezonie co 126 minut, w CL raz na 117 minut (VfB tuz przed koncem meczu), w SH raz na 111 minut, w CdR co 139 minut. Majac u boku Messiego, Xaviego, Inieste, Henry'ego, chetnie dzielacego sie pilka Pedro i niekiedy Ibrahimovicia. Z takimi partnerami trudniej strzelaloby mu sie bramki na playstation.

Jest cos jeszcze: postawa Bojana w meczach, ktore cos znacza. Na caly mecz z taka Leonesa czy ostatni kwadrans z ligowymi ogorkami na 3 kolejki przed koncem sezonu (ktore to ogorki nie graja juz w tym sezonie o nic) wejsc moze nawet pierwszy lepszy kibic z trybun. 10 pozostalych pilkarzy wygra mecz za niego, a jak nieborak bedzie mial fart, to dostawi koniuszek buta i ustrzeli nawet bramke... Dla mnie najwazniejszym meczem determinujacym ogolna ocene Bojana jest zeszlosezonowy CdR z Sevilla, pierwszy mecz. Dostal Bojan 90 minut, nie ugral nic, strzelajac malo, podajac prawie wcale, biegajac tak, jakby kapitan Pique zalozyl mu dla krotochwili olowiane buty. Dopiero w rewanzu pod jego nieobecnosc druzyna zagrala miazge, ostrzeliwujac Palopa, slupki i wkrecajac co rusz sewilistow w ziemie. Z Ibrahimoviciem (czyli tym, co niby nie pasowal) w skladzie... To, jak Bojan rzutuje na gre kolegow, nie pozostaje bez znaczenia. A rzutuje najczesciej negatywnie. 76 minut z Atlante - nic, druzyna ledwo wygrala. 96 minut z Szachtiarem - nic, druzyna ledwo wygrala. Arsenal - 55 minut, nic, 4 bramki Messiego, 2 bez asysty, 2 po podaniach Pedro i Keity. Gdzie byl wtedy Bojan?

Statystycznie jedynie rzecz biorac - ktos moglby wypomniec bramke z SH z Athletikiem. Wszedl Bojan na ostatnie 20 minut, bylo 2:0, strzelil na 3:0. Fanfary. Mowiac krotko: w kluczowych meczach Barcy nie stac na wprowadzanie Bojana do gry. Bo to oslabienie.

Ktos mowi, ze Pedro na rowni z Bojanem, ale gra wiecej, to cos mu czasem wpadnie. BS. Bo to Pedro w zeszlym sezonie ustrzelil cos we wszystkich 6 rozgrywkach (rekord klubu) - to niby anegdota, ale udzgana z faktow, a nie bajek Ezopa. To postawa Pedro dala druzynie jeden puchar (Szachtiar) i walnie przyczynila sie do kolejnego (KMS). Wreszcie, nie ma zadnej zlosliwosci losu w tym, ze to Pedro pojechal na Mundial, a Bojan zostal w domu. Pedro jest zawodnikiem bardziej wszechstronnym niz Bojan, odporniejszym psychicznie, o znacznie bardziej ustabilizowanej formie i na dzis - istotnie lepszym.

Ja nie chce umniejszac zaslug Bojana, bo to mlody chlopak i ma w sobie pewien potencjal. Ale nie robmy z niego nie wiadomo jak boskiego grajka. Nie jest nim dzis i niewykluczone, ze nie bedzie nim jeszcze przez dluzszy czas.

0

@Pyrzo: Rzekne niniejszym ogolnie, abstrahujac raczej od tych ocen i tego meczu.

Otoz - por favor, bo to naprawde robi sie ciezkostrawne. Mowie Ci z dobroci serca, bo takie wpisy (ba, ile to juz klotni bylo z innymi uzytkownikami) widze tu czesto, by stwierdzic, ze tracisz na nie nazbyt wiele czasu. Ibre ze skladu wygryzl Ibra swoja obnizka formy i posrednio Guardiola, ktory bynajmniej nie dawal Szwedowi tryliona okazji do odbicia sie... jak teraz daje Bojanowi, ktory (uwaga, na scene wchodzi ironia) nawet tak banalnych sytuacji na miare Ibry w Gran Derbi (kurtyna, ironia zegna sie nisko bitymi uklonami) i jeszcze banalniejszych (ironia zza kotar zasmiewa sie do rozpuku) nie potrafi li nieborak wykorzystac. A Bojan wciaz gra jeszcze... Ooooo, i tu li niespodzianka, prawda? Kolosalna wrecz koincydencja, czysty przypadek, oderwany od czynnikow trzecich zbieg okolicznosci. Ciekaw jestem naprawde, ile ta cierpliwosc Pepa i Rosella potrwa... Wracajac do meritum: 'Krkic wygryzl Ibre' - chcesz w to wierzyc sam: prosze bardzo, ludzie w tym kraju wierza w mnostwo ciekawych rzeczy, w mordercze czajniki daleko nie szukajac. Ale nie kaz - wszelkimi mozliwymi argumentami, tymi z Olimpu absurdu takze - wierzyc w to samo innym. Alisci naprawde, kazda komedia ma swoje granice.

@prodigy: gdyby challenger nie lubil Bojana, to przy jego nazwisku bylby link do podwojnego facepalma kapitana Picarda, a nie proba konstruktywnej krytyki i obiektywnej oceny. Ja Bojana lubie, ale jego miejsce na pewno nie jest teraz w skladzie zespolu walczacego o mistrzostwo Hiszpanii, CL i CdR, ale na dodatkowych treningach, silowni (wreszcie!) albo chwilowo (2-3 mecze) pod skrzydlami Luisa Enrique (czemu Pep na to jeszcze nie wpadl? przeciez to genialny pomysl:); gdzie moglby sie odblokowac, wyregulowac, nastrzelac moze i tymze poprawic sobie humor - zyskalaby Barca B, zyskalby Bojan, moze (maly swap, hmm, brzmi kuszaco) wyszloby to na dobre Nolito, Kazachstan roslby w sile, a ludziom zylo sie dostatniej. Symultanicznie, moglby sie tez zapisac Bojan na kozetke u Bena Sobella, bo jego problemy po czesci leza w jego glowie i za-bardzo-chceniu. Wtedy wiadomiks, co z tego wychodzi. Nic'o.

@Kuba1899: Nie utozsamiaj ponizszego glosu z krytyka Bojana na pelnej i bez trzymanki, ktora uskuteczniaja niektorzy. Niemniej, nieomal 1/4 sezonu to nie jest 'pare spotkan'. To tak tylko dla porzadku, zebysmy pamietali, o czym rozmawiamy. A inna rzecza jest, ze taki Pedro jest w pierwszej druzynie o 2,5 sezonu krocej, wakacji nie spedzil w Ciutat Esportiva (jak Bojan), ale na Mundialu (i to wystarczy za argument, choc JESLI byl powolany, to bonusowo odwiedzil takze Argentyne i Meksyk, czego nie chce mi sie teraz sprawdzac), a na dzis ma o 2 bramki i 5 asyst wiecej od Krkicia... Gral wiecej, ale nie na tyle, by mialo to znaczenie przy statsach kolegi wynoszacych ZERO i ZERO. A Pedro NIE GRA w tym sezonie szalu, warto nadmienic. Co zatem gra Bojan? Hmmmm, czy to trzeba dalej komentowac? Takze podobne oswiecone glosy czytajcie czasem po wrzuceniu ich na portal, bo sa granice lapania sie brzytwy absurdu w poscigu za uargumentowaniem jakiejs wlasnej tezy.

@SajmonBarca: No i do tego wlasnie prowadzi socjotechnika Pyrzo... Sajmonie, czy jestes absolutnie pewien, ze 507 minut, tj. ponad 5,5 pelnego meczu, na 14 przy, 4 kontrkandydatach do pierwszego skladu, i to kalibru Villi, Messiego, Pedro i Iniesty - to malo?!

0

PS: Nie zebym za wszelka cene bronil tekstu, bo zupelnie nie o to tutaj chodzi:) Moim zamiarem bylo jedynie zauwazyc, ze zasady jezyka polskiego w wielu podobnych przypadkach przez swoja niejednoznacznosc pozostawiaja pewna swobode, wobec czego trudno tu mowic o zerojedynkowej zasadzie "to poprawne/tamto bledne". Chodzilo zreszta o wierne oddanie ducha i intencji oryginalu tekstu, a podwojna negacja spelnia to w tym pojedynczym przypadku lepiej niz pojedyncza.

0

@duch toma joad: Mamy tu do czynienia z podwojnym zaprzeczeniem, ktore stosowane dla uwypuklenia tresci zdania pozostaje jak najbardziej dopuszczalne przez zasady jezyka polskiego. Czestsze zjawisko w angielskim, ale w polskim rowniez stosowa(l)ne. Przyloz do tego pierwsze lepsze wyrazenie synonimiczne, jakim w tym kontekscie moglyby byc: 'w zaden sposob', 'w zadnym razie', 'zadnym sposobem', 'w zadnym wypadku', 'pod zadnym pozorem' czy 'zadna miara'; wszystkie zawierajace w sobie rowniez pierwiastek negacji, poprzez odmieniane wyraz 'zaden'

'Stan ten nie koresponduje w zaden sposob'

'Stan ten koresponduje w zaden sposob'

Sam widzisz, ze druga opcja z purytansko lingwistycznego punktu widzenia 'nie brzmi'. Przy 'nijak' tez jest to wyczuwalne, choc delikatniej. Jesli by mimo to upierac sie przy Twoim punkcie widzenia, to niezaleznie od niego podwojna negacja stosowana dla uwypuklenia danej mysli - w stosownym do tego kontekscie nie jest uznawana za blad. pozdrawiam

0

@socios16: Osobiscie nie spodziewam sie po Thiago zadnych cudow, na precyzje podan prostopadlych a la Xavi czy hat-trick asyst raboną tez daje mu troche czasu. Chodzi jedynie o to, ze nie ma co ukrywac - poprzednimi wejsciami w tym sezonie na pare minut sprawil dobre wrazenie i jak na minut 87 tym razem, moglo byc lepiej, szczegolnie, ze rywalem byla druzyna z segunda b. Ale to tylko tytulem wstepu do oceny - bo sama ocena uwzglednia plusy jego gry, bylo lekkie wahanie. Ale jak na 7 - za cicha w jego wykonaniu byla druga polowa. I zostala 6, takoz przeciez ocena pozytywna.

@sentenced & bexley: Rozmawialismy o tym w gronie oceniajacych, podobne pytania ze strony gosci portalu (i odpowiedzi) tez pojawialy sie wczesniej. Niezmiennie argumentem za brakiem oceny dla trenera (co stosuje np. gazeta Sport) jest jej ogromna niewymiernosc... Pep generalnie nie robi za szybko zmian - co bywa minusem, ale gdy w takiej sytuacji mecz w ostatnich minutach rozstrzygna gracze, ktorzy zostali (choc wczesniej wygladali na zmeczonych) --- to jak ocenic taki mecz Guardioli, na plus czy jednak na minus? Takich sytuacji potencjalnie jest duzo wiecej i stad ta niewymiernosc oceny Guardioli.

@arrrow: Nie, nie kazdy. Ale wygodniej jest razaco uogolnic:)

@Smutek: Good call, zgadzam sie, no i pasowaloby to do natury Pepa (ktora poznajemy coraz lepiej) jako osoby - delikatnie mowiac - pamietliwej... Wydaje mi sie, ze moze chodzic o jakis wyjazd JdS'a na kadre, ale nie sledze doniesien katalonskich mediow na tyle dokladnie, by precyzyjnie stwierdzic o co moze chodzic.? Moze cule a muerte moglby tu powiedziec cos bardziej konkretnego.

0

Po bardzo rzeczowych uwagach Amsterdama - ocena Puyola zostala powtornie przeanalizowana:) i obnizona. W pewnym sensie sluszna refleksja, ze bledy (jesli sie zdarzaja, a tym bardziej jak zdarzaja sie 'wielblady') przy takim rywalu powinny byc oceniane wyczuwalnie surowiej.

Co do Alvesa - do 8 jednak troche zabraklo. Niewiele, ale jednak.

Z tym

"to nie powód, że błąd jest mniejszy "bo nie wpadło". Już kiedys o tym pisałem. Większy błąd wg oceniających jest wówczas, gdy bramk padła niż gdy nie padła."

jednak nie sposob sie zgodzic - bledy, z ktorych bramki nie padly w ostatnich kilku(nastu) meczach byly dostrzegane i uwzgledniane w ocenach koncowych. Procz kilku innych przykladow, swiezym niech bedzie ocena dla Pique za Valencie; procz bramki Pablo to przeciez z powodu caloksztaltu uwzgledniajacego m.in. akcje z Banega (z ktorej gola nie bylo) ocena byla tak niska. pzdr

0

z przyjemnoscia przychodzi mi poinformowac, ze pod wplywem ogolu ponizszych opinii, ocena Masche leci o 1 w gore.

0

Przemo95 - cenny glos. Jezeli ktos ma w tym temacie cos do dodania - to ta dyskusja jest otwarta. Podobnie, jak w przypadku kazdej innej oceny. pzdr

0

@rdam: ufff, jednak jest tam to 'w miare'. No to cale szczescie, jednak moge odlozyc chusteczki.

Mimo wszystko cieszy, ze w swoich 'komplementach' nie rozpedziles sie bardziej. To wielce wspanialomyslne, ja szczerze doceniam:) Choc pewnie byloby weselej.

Watku Pique nie ma co rozwijac - otwartosci na polemike w Twoim wpisie, szukalem, szukalem i moze sie zdziwisz, ale nie ma. Argumenty sa jasno zapodane juz w tekscie, wyklarowane ponizej, jezeli takie bledy mamy zamiatac pod dywan, bo 'hurra, wygralismy z Valencia', to pozostaje mi powinszowac Ci nastroju do zartow. No, chyba, ze meczu ogladales tylko druga polowe. Po stronie takiej, a nie innej oceny sa dowody, racjonalna argumentacja, powtorki, statystyki i kryterium oceny graczy. Ty po swojej stronie (przynajmniej na razie) masz frustracje, rozowe okulary i retoryke 'czego, k***a, przeciez wygrali'.

Nie ma to jak tworcze podejscie do redefinicji 'przekonujacej argumentacji'.

Troche chyba szkoda, bo jednak po Twoim komentarzu spodziewalem sie czegos bardziej rzetelnego, logicznego i merytorycznego. A wyszlo, jak wyszlo.

0

Co do Pique - zawalona bramka ( i to jak!), osmieszony w kolejnej akcji, gdy powinno byc 0-2, slaba gra pilka (podania, przerzuty, wyjscia - wychodzilo mu co trzecie-czwarte zagranie) i tyle strat w meczu z tak groznym rywalem.

To raz. A dwa, czyli plusy? Hmmmm... Pomidor.

Spodziewalem sie 'pozdrowien' (w koncu wygralismy, no nie, z kandydatem do tytulu, no nie - no to hello, gdzie to, jak to, Gerardowi dwoooooojeeeeee?!), ale jezeli ktos uznaje to za glos merytoryczny - tylko wspolczuc.

@prodigy: Z taka teza mozna wylacznie polemizowac... Wedle tych slow egzaminy kazdemu studentowi oceniaja cale wydzialy (pewnikiem z pomoca znajomych i krewnych), a CV na kazdym etapie rekru - zapewne wszyscy akcjonariusze w anonimowym glosowaniu;) Ooo tak, mozna sie rozmarzyc.

0

hahahahhh, link guralesa wyjasnia wszystko. Pinto-maestria boiskowego cwaniactwa.

btw. Futbolowi etycy maja w tym momencie okazje, by pomilczec, bo jezeli profesjonalny? pilkarz nie potrafi trafnie zlokalizowac kierunku, z ktorego moze dobiegac gwizdek arbitra - to taki pilkarz zasluguje wylacznie na wykpienie. I szydere dokladnie taka, jaka na zalinkowanym filmiku cisnie Pinto. Trener Kopenhagi chyba predzej sie sczail ocb, bo malo nie wyrwal sobie z wlosami calego skalpu... Nigdy sie tak nie usmialem widzac jakiekolwiek zdarzenie boiskowe.

Oczywiscie, nie trzeba chyba dodawac czyj komentarz z ponizszych wychodzi w kontescie tego filmiku (a szczegolnie jego ostatnich 4 sekund) na najbardziej zenujaco-idiotyczny.

0

po piewsze - dzisiejsza okladka mundo deportivo przypomina bardzo dosadnie, ze rooney byl juz FC Barcelonie oferowany w kontekscie stycznia. Barca odmowila.

odchodzi z MU, glownie dlatego, ze leci na kase. tylko i wylacznie tak interpretuja to media angielskie. poza tym ktos juz gdzies powiedzial - la liga to nie liga dla takiego typu napastnika. tym bardziej, ze Wayne'owi niemalo klopotow adaptacyjnych przysporzyla przeprowadzka o 40 mil. A co tu mowic o Barcelonie lub Realu?!

watek z zona tez jest wazny - skoro go nie zostawila (a powinna, no ale wiadomiks: kasa, misiu, kasa... ot, samo zycie; przynajmniej jest sie z czego posmiac:), to rooney'owi nie bedzie sie spieszylo za granice. przynajmniej do czasu, gdy znow najdzie go ochota na podstarzale kurtyzany. w kazdym razie, sytuacja rodzinna wayne'a kazalaby mu teraz u zony zapunktowac, a pozostanie w anglii jest do tego chyba jedyna mozliwa okazja.

dla mnie wniosek jest jeden: City. pokryja bez problemu transfer i kosmiczna tygodniowke. adebayor i tak byl na wylocie w wakacje - majac na celowniku wayne'a szejkowie wykurza go z klubu chocby i za 5 groszy. albo zostawia, zeby bylo ciekawiej. 2 lata temu nie przeszkadzalo im nawet 10 napastnikow w skladzie.

chyba, ze groszem sypnie rublowe krolestwo. Abramowicz robi to ostatnio niechetnie (true), ale wiek dwojki jego podstawowych napastnikow malal juz nie bedzie.

coz, poczekamy, zobaczymy. na pewno bedzie ciekawie. wa kazdym razie, jak wayne ostatecznie trafi do city, to na czysto nie bedzie mocno do przodu. podwyzke wzgledem poprzedniej pensji niemal w calosci bedzie musial zainwestowac w ochorniarzy...

0

Mozna by niby powiedziec, ze Rosell mowil o tym w kampanii, wiec "jak ktos na mnie glosowal - to spelniam wyborcze obietnice", a jak "ktos na mnie nie glosowal - to wyp***dalac, bo ja tak postanowilem". I juz. Tylko, ze taka decyzje mozna podjac kompromisowo i bezkompromisowo. Rosell wybral najgorszy mozliwy sposob.

To problem bardzo skomplikowany, ale jednoczesnie fundamentalny dla tozsamosci tego klubu. Mam nadzieje, ze niedlugo znajde czas, by poswiecic mu pare slow w formie osobnego tekstu. Od lat nie bylo w klubie decyzji wazniejszej dla jego tozsamosci i przyszlosci.

Tak czy siak, na usta cisnie sie slowo "skandal". Socis (l.poj. socio to castellano; catala to l.poj. soci) z calego swiata (szczegolnie ci, ktorzy nie popierali Rosella) uzywaja nawet slow dyskryminacja, "nacjonalizm" i "rasizm". To tak tylko, zebysmy wiedzieli, o czym rozmawiamy. Widze, ze ponizsze glosy reprezentuja pewien ogolny trend, iz rzeczywista tozsamosc i powaga tej decyzji pozostaje niezrozumiala.

Jezeli zatem ktos z Was ma ochote na doglebne poznanie wszystkich menadrow tej decyzji i calej kwestii internacjonalizacji swobody dostepu do czlonkostwa - niech odwiedzi totalbarca.com.

http://www.totalbarca.com/2010/news/club-to-limit- new-memberships/#more-54000

Pod tym newsem macie 94 (na razie) glosy cules z calego swiata, od usa po malezje i filipiny. Bardzo ciekawa i rozwijajaca dyskusja, przypominajaca nam wszystkim czym jest klub, ktoremu kibicujemy. I na ktory niektorzy z nas placili pieniadze.

Do tej pory. Bo wystarczy posluchac glosow na forach, blogach i portalach calego swiata, by wymyslic truizm. O ktorym Zarzad powinien pokminic przed ta decyzja. Ze socis z calego swiata bardzo niechetnie przedluzac beda swoje karnety czlonkowskie. Przynajmniej poki prezydentem bedzie Sandro Rosell. To oznacza straty, panie i panowie. A podobno klub potrzebowal niedawno kasy...

Ten klub zalozyl Szwajcar, graja w nich zawodnicy z kilku krajow swiata, kibicuja cules pod kazda decyzja geograficzna, na klub placili kibice m.in. z kanady, francji, kenii, japonii, chin, RPA czy singapuru. Decyzja w takiej postaci jest ogromnym bledem obecnego Zarzadu.

0

Wszyscy znajacy prawdziwe powody odejscia Iworyjczyka (czyli hajs) i filozofujacy na ten temat --- krotka informacja: ten wywiad prowadzony byl po katalonsku (info w zrodle na Mundo Deportivo). Przez obie strony. Odszedl, bo chcial grac w 1ym skladzie. U Pepa i z Busim w skladzie nie mial na to szansy. Ale wyglada na to, ze Barca nie byla 'jednym z wielu' klubow w jego karierze i takie sprawy jak znajomosc jezyka (szczegolnie katalonskiego), a takze uzywanie go juz po wyprowadzce z klubu dla mediow przez pilkarza z tak dalekiego zakatku swiata - powinno spotykac sie tylko z jedna rzecza ze strony powaznych cules. Z szacunkiem.

0

@Armandi: Tak, to on.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: