1

@ote1989 nie tylko. Podstawowa różnica to jest to, że Laporta tam poszedł o porażce, był szczery. Nie przyszedł się tylko wygrzać w ogniu sławy i błyszczeć w blasku fleszy po zwycięstwie.

2

@YeastMoss wpadliśmy w pułapkę trolla. Widok kosmatej dupy którą zobaczyłem spodziewając się głowy, będzie mnie prześladował jeszcze jakieś 2 minuty.

1

@semafor
".....Poskolonialne mechanizmy tez sie powszechnie wypiera, jak zmiany klimatyczne i strukturalny rasizm."
Trochę się tych tez nazbierało, do obciążenia hodowlą mięsa ziemi, aż tak na post kolonializmie się nie znam, by móc z Tobą dyskutować na tym poziomie.

"Zakonczmy tą rozmowę, rozumiem, że jedzenie mięsa i produkcja mięsa nie powoduje żadnych szkód,"
czyli w sumie dyskutowałeś z samym sobą, bo ja nic takiego nie napisałem.

"a jest wg Ciebie również smaczne, mi się wydaje wprost odwrotnie (ekspertom naukowcom również), "
słowem twierdzisz też, że przeprowadzono eksperyment statystyczny, w którym naukowcy podjęli się stwierdzenia czy mięso jest smaczne i wynik był negatywny - nie jest. Mniej więcej orientując się w tym, jak działa nauka, jestem nieco zaszokowany.

"a jedzenie mięsa wydaje mi sie skrajnei obrzydliwe i niemoralne. Nie ma co dyskutować,"
Cieszę się , że nie wplątywałeś w to zdanie naukowców. Tak, możesz mieć swoje zdanie a ja swoje. Dziękuję.


1

@Czarczokle90 nie, zupełnie nie przypomina. Ani Barca ani Real nie sią jak wtedy niepodważalnymi gigantami w Europie, przez co te potyczki to trochę podwórkowe.
Po drugie, nie ma takiego napięcia. Wtedy 2 najlepsi piłkarze globu, bezwzględnie, grali u obu rywali, dziś to niezłe drużyny, ale większe gwiazdy grają gdzie indziej.
Nawet na obraz gry patrząc to ułamek tempa z piłką, jakie potrafiliśmy zagrać wtedy - wymiana kilkanaście podań w biegu na 1-2 kontakty... wyglądaliśmy jakbyśmy latali. Real tylko kosił i szybko biegał bo sportowo go dominowaliśmy. Dziś nie jest Real tak agresywny, ale sportowe środki też wcale dużo bardziej wyszukane nie są... sporo jakości po prostu ubyło.

4

A ja w pewien sposób dostrzegam inny pozytyw - jeśli to jest najlepszy Real obecnie, z tyloma świetnymi piłkarzami, zgraną i szeroką kadrą i największą przewaga nad Barcą w lidze od lat, jednocześnie jesteśmy z nimi w stanie spokojnie rywalizować, mamy momenty gdy przeważamy, strzelamy gole, mimo że Real ma tak dobrego bramkarza, a my taki kłopot ze skutecznością, to patrząc na to kto ma rezerwy do rozwoju, nie jest z nami tak źle.

Co więcej, pół roku temu, po meczu z Realem, też przegranym jedną bramką, było 0 pozytywów. Nie było nadziei. Teraz zaczyna się układać, a mam wrażenie że Laporta i Alemany mają plan.
Nawet jeśli nie uda się Halanda kupić, to zejdziemy znacznie z budżetu płacowego, będziemy mieli młodą, świetną na wielu pozycjach drużynę. Wczoraj najlepiej zagrali doświadczeni w większości, (pomijając Araujo), - Pique, Alba, ale wyzwaniem będzie ściągnięcie bocznych obrońców, napastnika z rosnącymi możliwościami. Na prawdę jak na bagno w które wkopał nas Bartomeu, jest nadspodziewanie dobra perspektywa.

1

@robimen12345 tak, Gavi był takim naszym Casemiro. To fakt, jednak do przodu trochę zabrakło odwagi, może doświadczenia, by trochę więcej dał. Czasem spychali dwójową akcję, która powinna dać metry do przodu, w narożnik boiska... Ale solidnie jak najbardziej, choć Nico dla mnie zagrał swoje minuty lepiej.

1

@Mik123us bardzo się moje odczucia pokrywają, oj bardzo.

5

@gregorio66 nie no pewnie. Wpuścił na przykład Fatiego i ten parę minut później strzela gola wyrównującego. Także fatalna zmiana.

1

@MrCental średnio to eufemizm. Średnio to 5/10. Jemu jego własny układ nerwowy nadąża za nogami w 2/10, z czego 1 podejmuje dobrą decyzję.....

1

@robimen12345 Gaviego, taki niesamowity? Araujo świetnie grał. W ogóle obrona nieźle mimo wszystko. Na stratę Busquetsa nic nie poradzisz. Trzeci gol Realu po kolejnym pchaniu się w tłum Dembele. Drugi trochę się źle zachowali, ale jak na klasę rywala, na prawde świetnie zagrali.
Nico na mnie wrażenie zrobił, De Jong, Nieźle Fati.

Depay tragiczny, Busquets słaby.

7

Było wszystko - gole wielkich napastników (Benzema, De Jong), przyszłych gwiazd (Fati, Vincius), błędy Busquetsa prowadzące do gola, całkiem nieźle prasująca momentami Barca, emocje, widowisko, poziom sportowy.

Różnica między Koemanem a Xavim jest niebotyczna. Widać tu pracę, taktykę, cel, plan...
W dobrą stronę to idzie. Wrócą spokojnie gracze, przyjdzie lepsza forma (choć i tak się diametralnie poprawiła o dziwo - od tytanicznego Realu nie odstawaliśmy).. Będzie jeszcze lepiej i może z Neapoli powalczymy realnie.
Smutno było patrzeć na Barcę, ze strzelania goli której rywale już się nawet niezbyt cieszą. Dziś wraca Barca, która walczy, stara się. Dzięki Xavi.

1

@borysekdani ja z faktami jestem pogodzony. Ty za to traktujesz je, jak Sowiecka propaganda. Jak się nie zgadzają z Twoją wersją, tym gorzej dla faktów.

1

@semafor "w tej chwili swiat produjuje wiecej zywnosci niz trzeba dla obecnej populacji. Gdy zmniejszysz wykorzystanie przestrzeni na uprawy wydolnosc ziemi sie jeszczebardziej zwiekszy. "

A jednocześnie 1/4 populacji niedojada, a kilkaset milionów ludzi chodzi głodna.
Niemniej nie da się "magicznie" teleportować nadwyżek jedzenia, do Brazylii, by nakarmić głodnych, by przestali wycinać las. To tak nie działa. To błędny ciąg przyczynowo skutkowy.

"Roznice w pochłanianiu tereny przez uprawy pod produkcje zwierzecą są ogromne. Wybacz, ale taka jest sytuacja i proba szukania uzasadnienia dla masowej produkcji mięsa jest błędna."
Oczywiście że istnieje korelacja, między rezygnacją z upraw, a mniejszym zapotrzebowaniem na areał - nie neguję tego. Nie jest po prostu ona wcale liniowa jak chciałoby wielu zwolenników natychmiastowego porzucenia hodowli.

"Osoby konsumujące mięso szukają niezliczonej ilości argumentow, a dane są takie, że nawet ograniczenie spożycia niezwykle korzystnie wpłyneły by na ich zdrowie i na klimat. Nie ma sensu tego bronić bo nie ma czego."
Nie musze tego bronić. Broni mnie gust ostatecznie - mnie i większości ludzi smak mięsa ceniących. Jest on motywacją, do poszukiwania alternatyw jego zdobycia - sztuczna, laboratoryjna hodowla, inwencje technologiczne redukujące obciążenie dla środowiska tradycyjnej. Przypominam też, że w piramidzie żywnościowej jednak jest mięso i odgrywa ważną rolę., więc też nie masz tu do końca racji.

1

@YeastMoss "O to chodzi w tym problemie, moim zdaniem."
Nie neguję tego. Dlatego bardzo liczę, że w jakiejś krótkiej przyszłości, hodowla mięsa, da nam mięso o wybranym składzie, smaku, dobrej jakości, zdrowe i pozyskiwane bez samych zwierząt w przemysłowej hodowli, więc humanitarne. Byłbym jednak za przenikaniem się obu procesów, a nie ubiciem jednej krowy (rezygnacją z mięsa), zanim kupimy drugą (sztuczne mięso).

Biorąc oczywiście samą soję za przykład.

Tak, jednak chyba ludzie jedzą znacznie więcej ryżu i jak mówię, tu nawóz naturalny musiałbyś zastąpić sztucznym i wyobraź to sobie w Chinach - z czego pozyskano by tam energię do produkcji nawozu, skoro teraz mają takie problemy z prądem, że zdarzają się blackouty.

"Znalazłem szacunki, że cała produkcja mięsa włącznie z uprawą dla nich pokarmu przyczynia się do 84% wylesiania. Tej liczby jednak jeszcze nie potwierdziłem w innych źródłach." Zapewne, ostrożnie można by przyjąć że jest większością tak czy siak. Jednak to wciąż jeden ze składników bardziej skomplikowanego równania.

"Mówimy o tradycji. "
Tak, ale czy międzywojnie to nie tradycja? Dworki i dwory szlacheckie, to nie tradycja. W każdej kuchni świat, biedota jadała... biednie, a jednak mówi się o tradycjach kulinarnych danych krajów, więc nie spłycajmy tematu do powszechności, bo jednak to nie jest wyznacznik istnienia tradycji.

"podejrzewam, że taki galicyjski chłop to mógłby być Twój, czy mój prapradziadek."
Mój akurat nie, jedna część rodziny pochodziła ze środkowego Mazowsza od dziada pradziada, a druga trafiła do RP uciekając przed represjami rewolucji bolszewickiej jako Rosyjska szlachta i familia carskich oficerów między innymi. Posiadacze ziemscy - dzisiejszym Naddniestrzu mieliśmy majątek, a kilka wsi nosi jak to w Rosji bywało, nasze nazwisko :) Ale nie mogę powiedzieć, że choćby ruskie pierogi należą do mojej tradycji w związku z tym, bo te powstały w Rusi czerwonej raczej wedle ustaleń historyków.

"Jakąż to tradycję kulinarną można było stworzyć od tylu pokoleń, którą akurat PRL miałby zniszczyć? "
No nie - napisałem dość wyraźnie. Tradycję kulinarnej kultury. Bywania, jadania na mieście. Wciąż prowadzisz narrację, ograniczania "tradycji" do zwyczajów/ograniczeń chłopskiej większości społeczeństwa. Tymczasem rolą elit było tworzenie tożsamości, w tym kulinarnej, w znacznie większym stopniu i tak powinno być dzisiaj. Niestety nasze elity zamordowali nam sukcesywnie Niemcy, Rosjanie, a resztę przepędziliśmy sami, albo gnębił nam ustrój, dla którego robotnik z młotkiem i chłop z cepem byli ideałami społecznego statusu i aspiracji.

"Mówisz zdaje się o arystokracji i mieszczaństwie, przy czym znaczna większość naszego społeczeństwa ma korzenie wiejskie."
Po raz kolejny w sumie - tak, co do liczebności, korzeni nie ma dyskusji. Tylko czemu przypisujesz rolę kulturotwórczą wyłącznie jednej warstwie społecznej. Tradycje mieszczańskie, szlacheckie, dzięki sile przebicia, autorytetowi intelektu, kierunkowi awansu społecznego, równoważyły wpływ samej liczebności ludności wiejskiej więc i nasza tradycja jest połączeniem tych korzeni.

"Dlatego problem energetyczny jest zdecydowanie bardziej palący. Ale przypominam - to jest wątek o mięsie."
Tak, prawda. I znów tylko napiszę, że dygresje czynie, by nadać temu mięsu i procesowi jego spożywania, kontekst.

"W tym artykule przedstawiono diagram określający wpływ podstawowych gałęzi na emisje."
Zobacz, pierwsze zdanie z artykułu - "Hodowla zwierząt odpowiada za ok. 18% antropogenicznych emisji gazów cieplarnianych"
Tak, to dużo, jednak wciąż uważam że można bardzo ten wpływ ograniczyć, wcale z mięsa nie rezygnując. Mając mnóstwo taniej wody z odsalania i ekologiczną energię można soję na paszę hodować hydroponicznie, wielokrotnie wydajniej, bez wycinki drzew. Jest spora rezerwa poprawienia czegoś co nie działa, zamiast rezygnować z mięsa jako takiego.

"Wszedłeś w połowie rozmowy, przypomnijmy"
Wydawało mi się że sobie to wyjaśniliśmy, a ja nie zarzucałem Ci tego, o czy m piszesz.

Ok, do resztę porzućmy, bo raczej nigdzie nas nie zaprowadzi.
Pozostaję do dyspozycji, gdybyś miał ochotę odpowiedzieć

1

To jak będę przedłużał umowę z firmą, to też mam przyjść z ojcem ?

2

@YeastMoss
"Właśnie w tym sęk, że wylesiamy tereny tylko po to by karmić zwierzęta"
Ale moment, już mu też tłumaczyłem. Wyjmując zwierzęta z diety, musisz je czymś zastąpić. Rośliny uprawiane dla ludzi są bardziej wymagające, nie wszystkie gatunki są ekologiczne, sporo się dziś nawozi naturalnym odzwierzęcym obornikiem, który musisz zastąpić. itd. To nie jest tak, że rezygnując z mięsa, znika cały ten wpływ na środowisko, bo tego nawet nie jesteśmy w stanie dokładnie policzyć.
No i to wylesianie, to również w największej mierze plantacje kakao czy innych roślin wybitnie konsumenckich, rosnących w klimacie który jest tez biotopem największych płuc ziemi po algach - tropików. Jedynie część tych wycinek jest dokonywana pod pastwiska.

"No i co z tego? Odnosiłem się do zarzucanych MI braków w podejściu ekologicznym."
Ale czy ja Ci zarzucałem? Ja po prostu jestem zdania, że ważne są priorytety i szacowanie ich wagi.

"Twoja odpowiedź może równie dobrze oznaczać, że jak już udowodnię swoje starania na każdym gruncie to po 10 wiadomościach i tak uznasz, że to bez znaczenia, bo są inni ludzie."
To już z kolei nie moje słowa.

"Ustalmy o czym mówimy i jakie są ramy tej dyskusji, bo w ten sposób do niczego nie zmierzamy."
Dobrze - mówimy szczególnie o opodatkowaniu mięsa, ale ogólnie, jakiż ma ono wpływ na klimat. Poruszam oba aspekty - pierwszy uważam, że podatek to droga do nikąd, drugi, uważam że problem jest do rozważenia, ale są o wiele pilniejsze, których rozwiązanie przy okazji pozwoli znacznie ograniczać problem z energochłonnością/wodochłonnością produkcji mięsa. Dlatego moja konkluzja, jest taka, że tu i ustawodawca i Ty podchodzicie do problemu od tyłka strony. Przepychacie drzwi, które staną otworem jeśli usunie się przeszkody z drugiej strony, które są także w skali o wiele poważniejsze i o wiele większy mają wpływ na klimat.

"od paru lat spadła konsumpcja mięsa, czyli to działa. Zresztą sam o tym piszesz"
Tak, tylko w kontekście naszej rozmowy- nie spadła o zapewne w największym stopniu, przez eko świadomość (w jakimś pewnie tak), ale zapewne przez to, że piramidę zdrowego żywienia, zawierającą bardzo mało mięsa propaguje się od lat. Że ludzie szukają nowych smaków, lepszych jakościowo produktów i często zamiast jeść dużo najtańszego, wybierają mniej lepszej jakości.
Że odradza się różnorodność kulinarna.
Zapewne jest wiele składników tego trendu, i ok. Jestem tylko zdania , że nie można rewolucji wymusić, a większe problemy są pilniejsze.

"Galicyjski chłop jak chleb z popiołem przez większość roku. "
Strasznie głęboko sięgasz i po specyficzne przykłady.
De facto polskie tradycje kulinarne nigdy nie były szczególne - były specyficzne dla regionu i nacji które go zamieszkiwały. Problem w tym, że w międzywojniu, poza ogólną biedą, był dostęp do potraw ciekawych, z całego świata. Awansując społecznie, bogacąc się, wpadałeś w pewną kulturę jedzenia, bywania, próbowania. W tym tkwiło pewne bogactwo.
Dziś ludzie nie wiedzą jak się w restauracjach zachować, co jadać. Kuchnia to także wybór tego co się chce z niej czerpać i stąd pełno "restauracji - domowa kuchnia". Z de volaillle, schabowym i golonką. Co by jednak nie mówić to kuchnia polska, pełna regionalizmów istniała i wydawano książki z recepturami... także za czasów chłopów galicyjskich.
"Myślę, że to nie PRL był problemem." No cóż, ja myślę że kartki, za które się dało kupić mięso podłej jakości jednak sporo się temu przysłużyły, podobnie jak niekompatybilność restauracji i pewnej kultury kulinarnej z takim systemem.

"Żaden to problem. Można działać na wszelkich płaszczyznach i problemu nie odczuwać."
Dziwię się, że nikt na to nie wpadł.
Ok, bez ironizowania - dla mnie, jeśli czujesz się z tym lepiej, proszę bardzo, ale wracając w mojej opinii, nie czuję że wpływ mój przez te 20% mięsa w diecie jakie mniej więcej mam, katastrofa klimatyczna nabierała rozpędu. Widzę za to tysiące działań na około, które powodują że faktycznie przyspiesza. Nie mam przeświadczenia sprawczości dla ziemi w swoich wyborach, czy odjąć kolejne 10% mięsa od diety, bo jestem w stanie wskazać, co znacznie łatwiej zrobić i ma lepszy rezultat.
Jeśli więc "Jeśli jesteś w stanie oddać to wszystko za kilka kęsów mięsa teraz... Przykre na jakich egoistów trafiło w kluczowym momencie naszej cywilizacji."
..jak napisałeś, to mam jednak nieco poczucia, że z powodu 20% mięsa w diecie, usiłujesz postawić mnie pod ścianą i pozbawić wyboru. Że skala, o której piszę, powoduje, że nawet gdybym przestał jeść mięso, to przy tempie wprowadzania innych rozwiązań, jednak nic to nie da. Że potrzeba nam kopa, ale całe to nie jedzenie mięsa, to tylko promil potrzeb a potrzebujemy dziesiątek procentów.
Że sporo rzeczy - sortowanie śmieci (według raportu z Antyradia), zakazywanie samochodów spalinowych od 2025 i wiele innych robimy na pokaz, często uzyskując odwrotne rezultaty i to nie jedzenie mięsa jest jednym z nich.
Ja nie mogę zrezygnować z jeżdżenia samochodem, bo nie mieszkam w dużym mieście z dobrym transportem miejskim. a mając dom na obrzeżach miasta mam problem z Internetem i nie mogę pracować zdalnie. Jest wiele do zrobienia, zgadzam się, ale wciąż odnoszę wrażenia, że to co się usiłuje robić jest tak naprawdę listkiem figowym do ukrycia tysięcy świadomych zaniechań, a koszt i tak spadnie na przeciętnych ludzi.

1

@semafor "sprawdź proszę ile potrzeba powierzchni do wykarmienia określonej grupy osób za pomocą samych roślin, a zwierząt."

Przy założeniu, że rośliny do wykarmienia ludzi, będą rosły w tych samych miejscach, oczywiście że wychodzi mniej. Problem w tym, że tak nie będzie. Najbardziej emisyjne są z upraw np. ryż. Gdybyś chciał się nastawić na uprawy eko i wyeliminować pasze i najbardziej emisyjne uprawy (właśnie ryż, ze względu na naturalną gnojówkę używaną... ba pomyśl też, że będziesz musiał ją zastąpić nawozami sztucznymi), to okaże się że już ten bilans nie jest taki cudowny. Wyjałowienie gleby przez bardziej wymagające uprawy, znacznie agresywniejsze nawożenie, ochrona chemiczna, nawozy sztuczne spłukiwane do rzek i jezior co jest przyczyną ich zarastania... To nie jest takie proste jak to przedstawiasz.

1

@YeastMoss "Karczowanie lasów, emisje metanu i dwutlenku węgla..."
Karczowanie lasów pod uprawy, prawdopodobnie wręcz przyspieszy gdybyśmy jedli tylko uprawy. Spora część gruntów, na których rosną rośliny pastewne, nie nadaje się pod uprawę zbóź, czy innych roślin, które miałyby bezpośrednio żywić człowieka. Metan tak. Ale dwutlenek węgla jest wynikiem transportu, spalania źródeł energii na prąd do przerobu, chowu... sama krowa nawet, nie wydziela tak wiele dwutlenku węgla. Z drugiej strony rośliny pastewne są mniej wymagające, niż jadalne i angażują mniej energii, nawozów. To bardziej skomplikowane równanie, niż pozbycie się krowy=0 emisyjność.

"Otóż dlatego, że to był temat o mięsie" - tak, ale to nie zmienia faktu, że trzeba ten temat rozpatrywać w kontekście. Można rozmawiać tylko o samochodach, ale bez analizy skąd sie bierze prąd do ładowania elektryków, to głupia dyskusja. Mięso to jeden produkt z gamy żywnościowych. Zabierając je, nie powodujesz że znika potrzeba jedzenia.

"zamiast ograniczania mięsa przestań jeździć autem". To tak nie działa. - tak, to tak nie działa, ale uważam ze lekarstwem nie jest tez slogan, jakim jest "przestań jeść mięso", albo "opodatkujmy produkcję mięsa". To również prostackie rozwiązania, nie przybliżające nas do celu. Być może trzeba zrobić trochę wszystkiego, ale jak widzę jak nasz rząd wywala do kosza taką realną energetykę z fotowoltaiki, budowaną na potrzeby gospodarstw domowych, jak morduje farmy wiatrowe, dotuje węgiel, to mam wrażenie że ogólnie ta skala działań, jest karykaturalna. Niemcy którzy z kolei wpadli na ten podatek, mordują energię atomową, a przechodzą na gaz i węgiel, bo źródła odnawialne w sporej części są zależne od pogody, klimatu. To tak głupie, że to opodatkowanie mięsa jest karykaturalne.

"Po pierwsze nie zamawiam shitu AliExpress ani Amazona, część ubrań kupuję w lumpeksie, chociaż mnie stać, jeżdżę głównie rowerem i chodzę pieszo. Jakbym mógł, to słowo daję, postawiłbym sobie elektrownie atomową. Ja to wszystko widzę..."
Nawet jeśli Ty nie, to miliony ludzi kupują. Magazyny chińszczyzny w europie pękają w szwach. Ja generalnie nie kupuję ubrań za dużo, nie lubię i w ogóle, ale też przez to raczej kupuje on-line, do pracy jadę samochodem, bo trwa to między miastami 45 minut w jedną stronę i kilka minut przez miasto, a komunikacją z czekaniem do 1,5 godziny w jedną stronę. Na elektrownie atomową pewnie długo nie będzie mnie stać, ale mogę na wszystkich forach namawiać, rozwiewać wątpliwości.

"Mówię, że jest jednym z aspektów, które pomogą. Jest mi szczególnie bliski również z innych powodów - zdrowotnych, etycznych, związanych z bioróżnorodnością. Ma to po prostu masę plusów, więc polecam ograniczać."
Widzisz, masz rację, tylko jak mając 5 osobową rodzinę, starasz się skombinować śniadanie w którym każdy coś zje, to hipotetyczna dość wtedy etyka trochę traci na priorytecie. Jedno je płatki z suszonymi owocami i mlekiem, drugie na wybrzydza, a trzecie tost, ale tylko z szynką i to konkretnie konserwową podłą marketową, mimo że ze 2 rodzaje zawsze swojskich, wędzonych są. To trudne.
Tak to wymówki, al i tak mam wrażenie, że ta moja część mogła by się nie zmienić, bo mięsa jem niedużo - 20% diety - a na świat to żadnego wpływu nie ma. Chodzi o skalę.
To trochę jak zakazy wjazdów samochodów do dużych miast. Polacy są biedni, nie stać ich na wymiany samochodów. Wymuszanie tego zakazami, to odmładzanie trupiarni z Niemiec o generację silników "eko X" a tymczasem w Chinach otwierają kolejne elektrownie węglowe.

"Ludzie się tym inspirują, to działa. Widać zresztą w statystykach spożycia mięsa ;)"
Myślę, że działałoby i tak. Ludzie szukają i eksperymentują. PRL zabił nam różnorodność kuchni i teraz ją mozolnie odbudowujemy.

"Każdy z tych aspektów wpływa w ograniczony sposób, stąd problem jest wieloczynnikowy. Nie osiągniemy nic zajmując się tylko jednym, trzeba zająć się wszystkimi..."
Tak, tylko wciąż problem wag poszczególnych czynników.

2

@tomek8756 dla kolegi nie trzeba pomocy, tylko edukacji :)

4

@IronSanHybrid na szczęście są miejsca, gdzie zarobki rosną szybciej niż inflacja
https://x.com/AxelF_pl/status/1480591102369480715

1

@normasubiektywna tak, ale może zagrają z 3 z tyłu Araujo bardziej prawy, Alves na wahadle i będzie dążył do podwajania. Jestem w stanie bez wnikliwych analiz wytypować drugi wariant. Ostatnio na Viniego grał sam Mingueza i w zasadzie Vini gola nie strzelił ani nie asystował.

Zaskoczeniem może też być w 3, bo na Lewej Albo wyglądał jakby nie domagał fizycznie. Być może też gra z bólem. Może w ogóle lewym wahadłowym będzie nominalny pomocnik, np. Gavi.

1

@YeastMoss "Skąd w ogóle pomysł o szantażu i narzucaniu?"
Odnoszę się do głównego posta, którego w pewien sposób bronisz. Podnoszenie podatku i to drakońskie, na mięso jest zmuszaniem.

"To znaczy kto? Ja mam kampanie? Na namawiam na weganizm?"
Tak zrozumiałem, choć przyznaję wątki czytałem od pewnego momentu, jeśli się mylę - moja wina.

"Jestem odrobinę zawiedziony takim podejściem z Twojej strony."
Nie demonizujmy mojego podejścia z mojej strony ;)

"Mówię o ograniczeniu mięsa, o tym że nigdy nie było ono podstawą diety, a stanowiło mało procent. "
To akurat podejście zdrowe, zalecane przez dietetyków.... Tylko wciąż, trudno ludzi skłonić do porzucenia gustów. Na te składa się instynkt. Głęboko zaszyta w nas potrzeba najadania się na zapas, podczas gdy w Europie, USA i kilku innych miejscach, jesteśmy cywilizacją obfitości i raczej grozi nam otyłość. Świadomie to wiemy, ale zmuszanie ludzi jednak to jak skazywanie ich na wieczny odwyk. Zaczną marzyć o mięsie :)

"O tym, że jego produkcja to olbrzymie obciążenie klimatu."
Tak, ale głównie ze względu na energo i wodo chłonność. Lepszą robotę można zrobić przestawiając, propagując silniki na wodór, pozyskiwanie wodoru i tlenu z hydrolizy, wody przez odsalanie, mając dużo energii elektrycznej, a energię elektryczną uzyskując z nowoczesnych reaktorów - w przyszłości być może tokamaków. Dlatego piszę, że ten wpływ można zmniejszać zachowując produkcję mięsa. Może uda nam się wyhodować mięso laboratoryjnie, takie identyczne z naturalnym, być może nawet wpływając na skład, by był mniej szkodliwy.
To są wyzwania, którymi można łagodzić odejście od tradycyjnej hodowli, ale ścieżka z tej ustawy - dowalenie podatku, to wylewanie dziecka z kąpielą.

"W zamian za to robi się tu ze mnie skrajnego weganina, który komuś czegoś zabrania i coś narzuca."
Ok, ze swej strony ponawiam przeprosiny. Faktycznie mylnie odniosłem wrażenie że trochę narzucasz myślenie o mięsie, ze względu na to, że sam go nie jesz.

"Czy to taka nieumiejętność ludzi do przyjęcia niewygodnej opinii, że muszą z rozmówcy robić ekstremalnego wroga?"
Nie, to akurat nie prawda. Ta "niewygodna opinia" w mojej wiedzy była już powszechna. To problem, jeden z wielu, do przezwyciężenia w drodze do równowagi, ocalenia planety. Różnimy się w ocenie jego priorytetu.
Co zaś do "czynienia z Ciebie ekstremalnego wroga" nigdy nie byłem bliski nawet.

"BTW Nie ma "najpierw trzeba się zająć X". Mamy mało czasu na jakiekolwiek działania, trzeba się zająć wszystkim. "Nie zmienię swojego stylu życia, dopóki nie powstanie więcej elektrowni atomowych" to wygodna wymówka."
No nie. Jest pewien efekt skali. Niedawno powstał raport ile wnosi nasze segregowanie śmieci... nie pamiętam jak był zatytułowany, dyskutowali o nim w porannej audycji Antyradia. Okazało się, że wysiłek pokolenia już bez mała, sortowanie śmieci, na coraz mniejsze składniki nie przyczyniło się niemal w ogóle. Ta prowadząca była przybita. Słucha się słynnej Grety potem człowiek nie jedzie na wakacje, a jeden kontenerowiec z bzdetami z Chin spali paliwa tyle co 10 pokoleń Twoich wakacyjnych podróży a drugie tyle rozleje do morza. Potem się czyta stosunek tego ile idzie wody na wyprodukowanie t-shirta a miliardy ludzi te t-shirty kupi, nawet jeśli nie będą jeść mięsa. Nie wiem czy potrafię to wytłumaczyć, i szczerze teraz nie mam chwili by wyszukiwać tamte raporty, mam nadzieję że jestem zrozumiały.
Tak, czasu jest mało, tylko problem że ludzie to nie owce. Rzuciwszy się sam w jedną stronę, nie sprawiasz że stado leci za Tobą. Trzeba psychologii , podejścia. By zrezygnować z wielu rzeczy, które są naturalne, może trzeba tłumaczyć (moje kampanie), promować... a na szybko można zacząć od rzeczy, które da się załatwić ustawami, ograniczyć na już, zmienić wkładając wysiłek finansowy przeżerania kasy w technologię eko. Samochody na wodór, które będą miały mniejszy opór bo tankowanie to 3 minuty jak paliwo, są wydajniejsze, mniej zawodne. Nie trzeba baterii które ryje ziemię jeszcze bardziej niż wydobycie paliwa. Tak, trzeba działać już, ale nie pozornie - zakazać/opodatkować mięso, tylko realnie - zadbać o lasy, rzeki zapobiegać spłukiwaniu nawozów sztucznych do rzek, promować retencję wody...
Jest wiele do zrobienia, ale skupiając się na walce z przyzwyczajeniami, które wpływa jak wynika na dodatek z Twojego własnego źródła w dość ograniczony sposób na produkcję gazów cieplarnianych, nie osiągniemy nic.

Chaotyczne : Mam nadzieję że się połapiesz. :)

3

@Commandement "Jeżeli ktoś nie chce jeść mięsa lub być weganinem - spoko. Ale ja lubię jeść mięso i nie widzę powodu, dla którego miałbym płacić więcej."
I to jest clue.
Jest wiele wyborów politycznych, społecznych, przy których decydujemy de facto nie o sobie, ale w imię swojego ego o rzeczach ważnych dla całego społeczeństwa. Tam mniejsze jest pole dla kompromisu.

@YeastMoss
..za to strasznie mnie denerwuje fakt, że ktoś weganizm chce narzucać, szantażować nim.
Jasne - można wiele zrobić w kierunku mniejszego obciążenia planety przemysłowym chowem zwierząt, ale w całym procesie kluczowe są energia i woda. Wystarczyłoby, żeby ludzie mniej bali się energii atomowej, szybciej pracowali nad energią termojądrową a problem z mięsem i jego nie ekologicznością by zniknął.
Po drugie jest tyle więcej oczywistych rzeczy, które wypada zrobić najpierw - ogarnięcie konsumpcjonizmu. Czemu człowiek ma używać 20 pralek w życiu, kiedy starczą 4, gdyby nie wyścig na postarzanie produktów serwowany przez korporacje.
Czemu naciski są na energię słoneczną, wiatrową, kiedy nie ma realnych sposobów magazynowania produkcji tych z natury niestałych źródeł energii, a jednocześnie wyłączane są czyste elektrownie atomowe (zastępowane węglem i gazem).

Są też 3 inne aspekty mięsa -
- najmniej ważny, ale dla mnie kluczowy - gust. Ja uwielbiam różnorodność smaków i trudno mi wyłączać 3/4 dorobku kulinarnego ludzkości, bo ludzkość jest mięsożerna. Ja jestem jak pudelek. 2 dni pod rząd mało co zjem, a mięso jako główny składnik potrawy, pozwala mnóstwo urozmaicić przy mojej kulinarnej wiedzy.
- kultura/tradycja - jest wiele regionów całego świata, które słynnie z wyrobu wędlin, mięs, potraw zawierających mięso. Przylatują turyści by jadać te smakołyki i mają zamiast tego jest ciastka orkiszowe? To się nie klei. o XIX cywilizacja w teorii zmierza w kierunku zwolnienia rezerw ludzkiego czasu, sprawienia by ludzie mieli czas i środki by cieszyć się życiem, a dawanie jednej z tych przyjemności - kuchni, dla wielu regionów to sposób na życie.
- przyziemne przeżycie. Wiele regionów świata, jest tak biednych, że wypas kozy, kaczek, krowy jest sposobem na przetrwanie. Teraz weźmy taką sytuację - zakazujesz w rozwiniętych krajach przemysłowej hodowli mięsa. Co się dzieje? Ludzie mieśo kupują z krajów, w których wypasają je pasterze. Najpierw jest szok cenowy, bo tego mięsa jest znikomy ułamek, w porównaniu do przemysłowej hodowli, ale później ci sami pasterze zaczynają przemysłową hodowlę. Może jeszcze w mniej humanitarnych warunkach, bo nie mają dopłat UE na sprzęt do uboju. A jakie przepisy zakazujące hodowli przyjmą Chiny, Indie, Afryka, Pakistan, Afganistan, Ameryka południowa.

Tak, ok. Macie kampanie, jak ktoś chce przejść na weganizm - namawiajcie, ale zakazy to w tym przypadku ślepa uliczka.
Ekonomia to sztuka wyborów, także w wypadku celu ekologicznego i tu jest dużo więcej rzeczy do zrobienia na innych polach, a ludzie mają swoje gusta, przyzwyczajenia. Rośliny mogą być pełnowartościowym, zdrowym posiłkiem, ale nie wszystkim pasują.

5

O, As nie tylko wie czy Araujo zagra, ale z czym i kogo będzie krył... miostrzowie.

1

@fotohobby w sumie tak. Ostatnio było 7:0 :D

5

księgowo dobry ruch. Łatwiej go będzie sprzedać może, jak dalej będzie siedzi na ławie to 1,5 roku, czy 4 nie ma różnicy, a amortyzacja się rozłoży lepiej.
No i ma szansę na większą kasę, ale jak spełni opcje, a to faktycznie zależy od tego, czy będzie grał.
Win-win. Gracz nie traci kasy, dostaje szanse uratować karierę w tym lub innym zespole, a Barca może zarejestrować realne wzmocnienie na już i w sumie od biedy tego Umtitiego ma na rezerwie.

5

@Bulos11 to chodziło o to, że Pique sarkastycznie skrytykował, że La Liga kiedyś wlepiła mu karę za krytykę sędziego na twitterze - to w sezonie, kiedy Barcelonie cięgiem nie uznawano goli, nie gwizdano karnych dla nas, gwizdano fikcyjne spalone.... w cholerę potraciliśmy punktów a Real wygrał ligę o 3.
Emry nie wiem co się obruszył, bo Pique szpilę wbijał w la ligę ,że jedni mogą na oficjalnym twitterze krytykować i ro w meczu w którym Real wygrał bezsprzecznie, a jego karano za to samo, mimo że w końcu jest tylko piłkarzem.

1

@wpwelement z racji funkcji piszącego regulamin, przewidziałeś "koła ratunkowe". Sprytne ;)

1

@Encore och, tylko mów jaką i adres na priv :)
Co prawda moje specjalizacje i zainteresowania kulinarne to bardziej azja, ale pizzę też dam radę :)

1

@wpwelement "jedno życie więcej! ;)"
Życie jeża... kota? (po tym podsumowaniu, to jeż() w sumie nie wiem...

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: