14

Feliz cumpleaños panie Amor!

4 grudnia 1967 r. urodził się Guillermo Amor, jedna z legend FC Barcelony. Katalończyk był jednym z pierwszych wychowanków, których do ,,Dream Teamu’’ wprowadził sam Johan Cruyff. Przez ponad 10 lat gry w Blaugranie zdobył 17 trofeów, co do czasu występów Xaviego było rekordem wśród piłkarzy Barçy. 421 meczów w pierwszej drużynie dało mu miejsce w pierwszej dziesiątce piłkarzy z największą liczbą spotkań w historii klubu. Z klubem rozstał się na ,,życzenie’’ Van Gaala(de facto był to swego rodzaju szantaż, po którym Amor popłakał się jak małe dziecko). W 2003 r. powrócił na łono Dumy Katalonii jako jeden z dyrektorów pod rządami Joana Laporty i sprawował ten urząd do połowy 2007 r. W 2010 r. wraz z objęciem urzędu przez prezydenta Rosella został dyrektorem technicznym. W późniejszym okresie Amor sprawował funkcje dyrektora technicznego sekcji młodzieżowych a obecnie piastuje stanowisko dyrektora ds. stosunków instytucjonalnych i sportowych pierwszej drużyny.

Dziękujemy panie Guillermo z całego serca za oddanie barwom klubowym.


@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@Sensible
@Symson
@Pawel13sz
@patataj
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@DaPidejpi

1

@LS No wiesz co!? Byś się wstydził:)

5

No to teraz wspólnie z geniuszem futbolu Lionelem Messim zaśpiewajmy: Vamos! vamos! Argentina, vamos! vamos! a ganar!
que esta barra quilombera, no te deja, no te deja de alentar!

2

@Lionel_Messi10 Oby był już zdrowy na ćwierćfinał. Argentyna go bardzo potrzebuje...

8

Niechlubne mecze ,,naszego” klubu:

3 grudnia 2003 r. FC Barcelona poniosła klęske 5:1 z Malagą CF na wyjeździe. Blaugrana w Andaluzji poniosła najwyższą porażke w erze Franka Rijkaarda. Osłabiona brakiem Ronaldinho i Puyola, zagrała kompromitujące spotkanie. Malaga wykorzystała niemal wszystkie okazje jakie stworzyła a jedyny stracony przez nią gol padł po samobójczym trafieniu Sanza, syna byłego prezydenta Realu Madryt. Dumie Katalonii nie pomógł ani debiut Mario, ani powrót do drużyny Luisa Enrique i Gerardo. Porażka 5:1 była najwyższą od 1995 r. a ostatni raz Barça przegrała w identycznym stosunku w sezonie 1964/65 z Levante. ,,Nie brakuje Ronaldinho, tylko przeszkadzają pozostali”- tak podsumowały mecz hiszpańskie gazety.


@patataj
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Pawel13sz
@Symson
@Sensible
@DaPidejpi

17

Feliz cumpleaños panie Davidzie!

Szanowni cules, dzisiaj 41 lat kończy David Villa, żywa legenda hiszpańskiego futbolu! Ma w swoim dorobku wiele triumfów, zwłaszcza z Dumą Katalonii, z którą wygrał m.in. Ligę Mistrzów, Superpuchar Europy czy klubowe mistrzostwo świata. W reprezentacji Hiszpanii rozegrał 98 spotkań i strzelił 59 goli(rekord), zdobywając mistrzostwo Europy i mistrzostwo Świata. Dziękujemy ,,El Guaje” za chwile radości, za gole i za poświecenie Dumie Katalonii. Cules nigdy ci tego nie zapomną!


@Ogorinho1974
@Symson
@Sensible
@Pawel13sz
@patataj
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@DaPidejpi

7

Nieco zapomniane legendy futbolu:

2 grudnia 1948 r. w Pradze urodził się Antonín Panenka jedna z legend czeskiego futbolu, ofensywny pomocnik znany przede wszystkim ze stylu wykonywania rzutów wolnych i karnych. Przez większą część kariery grał w klubie Bohemians 1905, do którego dołączył w 1959 roku. W 1981 Antonin odszedł z klubu z Pragi do austriackiego Rapidu Wiedeń, gdzie zdobył Puchar Austrii i dwa razy wywalczył mistrzostwo kraju. W 1985 roku Rapid doszedł do Finału Pucharu Zdobywców Pucharów, w którym Panenka wszedł z ławki rezerwowych a jego klub przegrał 3-1 z Evertonem. Rok później Panenka przeniósł się do VSE St. Polten, gdzie grał jeszcze dwa sezony by w końcu zostać trenerem Bohemians Praga. Tam pracuje do dzisiaj. Antonín Panenka stał się popularny po tym jak w finale mistrzostw Europy '76 w serii rzutów karnych strzelił decydującą jedenastkę. Sposób wykonania tego rzutu karnego jest do dziś kojarzony z czeskim piłkarzem– Panenka wziął długi rozbieg, zasymulował silne uderzenie, czym zmylił bramkarza RFN Seppa Maiera, po czym lekkim, technicznym strzałem posłał piłkę pod poprzeczkę, ustalając wynik rzutów karnych na 5-3.


@DaPidejpi
@Sensible
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@NaFazieHitman
@Symson
@patataj

2

Żal patrzeć na ten Urugwaj w porównaniu do poprzednich mundiali. W Katarze nie zasłużyli na wyjście z grupy. Tam musi nastąpić zmiana pokoleniowa. Luis Suarez i Edison Cavani już nie dają rady, potrzeba świeżej krwi

1

Szwaby von do domu! Co za miód na moje serce że te dojcze odpadli, to prawie jakbyśmy weszli do finału! Tak trzymać i nigdy im nie odpuszczać

0

@kubix05 Jaki znowóż Mental?

8

Cules pamiętają, zwłaszcza o wybitnych legendach Dumy Katalonii:

2 grudnia 1898 r. urodził się Ferenz Plattko Kopiletz, legendarny węgierski bramkarz FC Barcelony. Nieco zapomniany, niezwykle utalentowany bramkarz, który przyzwyczaił pierwszych kibiców Barçy do sukcesów na arenie krajowej. Początki jego kariery są owiane tajemnicą, niezwykle ciężko znaleźć wiarygodne informacje o tym zawodniku. Dopiero jego pojawienie się w latach 1910-1920 w klubie Vasas SC, pozwoliło odnaleźć początki jego kariery. Największe sukcesy osiągnął rzecz jasna z Blaugraną, zastępując samego Ricardo Zamorę, który był legendą w bramce. Zanim jednak do tego doszło, to warto przenieść się do roku 1917, gdy Barça zagrała dwa towarzyskie mecze z MTK Hungaria FC, której barw bronił Plattko. Obydwa spotkania zakończyły się bezbramkowymi remisami a Węgier wywarł tak wielkie wrażenie, na działaczach Azulgrany, że Ci postanowili go niezwłocznie zakupić. Tuż po przejściu do Katalońskiego Giganta, socio nie wyobrażali sobie możliwości zastąpienia kogoś takiego jak Zamora. Franz szybko jednak zaczął tworzyć swoją własną historię. W hiszpańskim klubie spędził siedem lat, od 1923-1930 roku. W tym czasie zdobył sześć Pucharów Katalonii, trzykrotnie wznosił Copa Del Rey i co najważniejsze, wygrał z drużyną pierwsze mistrzostwo Primera Division. Po siedmiu latach wspaniałej gry w bramce, Plattko przeszedł do Recreativo Huelva i tam zakończył swoją zawodową karierę. Później zaczynał jako trener, najpierw w podrzędnych klubach francuskich, by potem powrócić do FC Barcelona, lecz już w zupełnie innej roli, jako szkoleniowiec pierwszej drużyny. Mimo, że w sezonie 1934/35 zdobył Puchar Katalonii, to jednak został zastąpiony przez Patricka O'Conella. Minęły dwie dekady i ponownie przypomniano sobie o Ferenzu w Katalonii, który po raz drugi objął stery Blaugrany. Sezon 1955/56 był imponujący w wykonaniu Barcelony z przynamniej dwóch powodów. Pierwszym była wspaniała gra Ladislao Kubali i Luisa Suareza, którzy czarowali widzów swoją techniką. Drugą rzeczą był jeszcze do niedawna (2005), niepokonany rekord w ilości zwycięstw z rzędu w La Liga. Aż 10 spotkań pod rząd wygrywali podopieczni Ferenca Plattko. Jednak nawet te 10 wygranych pod rząd, nie pozwoliło Barçy zająć pierwszego miejsca. Druga lokata, tuż za Athletikiem Bilbao nie satysfakcjonowała zarządu, który postanowił zwolnić Węgra. Ciekawostką jest że Rafael Alberti napisał poemat o węgierskim bramkarzu, po trójmeczu w finale Copa Del Rey(wtedy jeszcze nie było dogrywek). Plattko grał z takim zapałem, determinacją i heroizmem, że Alberti nie mógł się powstrzymać, od upamiętnienia tego.


@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Sensible
@Lionel_Messi10
@DaPidejpi
@Pawel13sz
@patataj
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Symson

4

@FCBparasiempre
Po objęciu władzy w Niemczech przez nazistów w 1933 r., gruntownie przebudowano rozgrywki piłkarskie. Mistrza kraju wyłaniano w turnieju finałowym, który rozgrywano systemem pucharowym. W turnieju brali udział mistrzowie lig regionalnych – Gaulig. Rapid Wiedeń z Bimbo Binderem szybko odnaleźli się w nowej rzeczywistości. W pierwszym sezonie po aneksji przystąpili do rywalizacji w Pucharze Niemiec. Rozgrywki te były wówczas nazywane Pucharem Tschamerra, a nazwano je tak na cześć Reichsportfurerha – Hansa von Tschammera und Osten, który był twórcą tych zawodów. Co ciekawe, był on również pomysłodawcą sztafety z ogniem olimpijskim. Rapid przystąpił do rozgrywek razem z siedmioma innymi zespołami z Austrii w osobnych eliminacjach. Zwycięzcy dwumeczów kwalifikowali się do ćwierćfinałów, w których dolosowywano do nich drużyny niemieckie. Te także wcześniej musiały przebrnąć eliminacje. W ćwierćfinale pokonali SV Waldhof Mannheim 3:2, a w półfinale uporali się z mistrzami Bawarii – 1. FC Nuremberg. W finale naprzeciw siebie stanęły FSV Frankfurt i Rapid Wiedeń. 8 stycznia 1939 r. na Stadionie Olimpijskim w Berlinie, w obecności 40 tys. widzów, drużyna Bindera zwyciężyła 3:1. Warte podkreślenia jest, że wszystkie trzy bramki Rapid zdobył w ostatnich dziesięciu minutach. Sam Binder ustalił wynik meczu w 90. minucie. Po meczu sporo kibiców wbiegło na boisko, a frankfurccy kibice skandowali w kierunku twórcy pucharu: Tschammer von Osten – Twój puchar rdzewieje! Czuli się oszukani przez sędziego Fritza Rühle, który uznał ostatnią bramkę dla Rapidu, a ta miała paść z pozycji spalonej. W Gaulidze Ostmark Rapid zajął 3. miejsce, a Bimbo znowu został królem strzelców. Tym razem strzelił 27 z 60 bramek ogółem zdobytych przez Rapid. ,,Bimbo” znany był z bardzo silnego uderzenia. W jednym z eliminacyjnych meczów Pucharu Tschamerra w sezonie 1939/40, los zetknął ze sobą Rapid Wiedeń i Bayern Monachium, który dopiero aspirował do wielkiej piłki. Mecz zakończył się zwycięstwem Austriaków 5:2, a po jednym ze strzałów Bindera miała rozerwać się siatka w bramce. Sam tak wspominał po latach tamtą sytuację: ,,Gdy 30 kwietnia 1939 r. graliśmy w Monachium przeciwko Bayernowi w pucharze Tschamerra i wygraliśmy 5:2, udało mi się rozerwać siatkę w bramce, strzelając gola. i ci prości monachijczycy chcieli to potwierdzić, ofiarowując mi zdjęcie rozerwanej siatki. żeby nikt nie mógł zakwestionować jak piekielnie mocnego gola strzeliłeś” – powiedzieli, śmiejąc się. Cholernie mnie to ucieszyło.

Co ciekawe, sędzia był przekonany, że gola wtedy nie było i chciał odgwizdać rzut od bramki. Dopiero pod wpływem nacisków kapitana Rapidu – Bindera, obejrzał przerwaną siatkę i ogłosił zdobycie gola. Kolejny sezon był dla wiedeńskiej drużyny wyjątkowy. Zwyciężyli w rozgrywkach Gauligi Ostmark, a Bimbo po raz szósty w karierze został najlepszym strzelcem w lidze. Wygrana w regionalnej Gaulidze dawała im szansę na grę w turnieju finałowym o mistrzostwo całego kraju. W fazie grupowej okazali się lepsi od TSV 1860 Munchen, Stuttgarter Kickers i VfL Neckarau. Po wyjściu z grupy, trafili na Dresdner S.C., którego barw bronił znakomity później trener – Helmut Schön. 8 czerwca 1941 r. na stadionie im. Hinderburga w Bytomiu, który dziś nosi imię Edwarda Szymkowiaka, rozegrano mecz, który decydował o awansie do finału. Drużyna z Drezna rok wcześniej zdobyła wicemistrzostwo kraju, a na początku roku zwyciężyła w Pucharze Tschamerra. Trudno więc było wskazać faworyta, mimo, że w Rapidzie oprócz Bindera grało kilku innych reprezentantów kraju. Nasz bohater otworzył wynik już w 9. minucie spotkania, a dziesięć minut po przerwie strzelił drugiego gola. Ostatecznie mecz wygrali 2:1 i mogli się szykować do finału z obrońcami tytułu – Schalke. Finał jest osobną historią. 22 czerwca 1941 r. na Stadionie Olimpijskim w Berlinie zasiadło 95 tys. osób. Mieli być oni świadkami łatwego zwycięstwa drużyny z Zagłębia Ruhry. Drużyna z Gelsenkirchen była przedstawiana jako wizytówka nazistów. Szykowali się do kolejnego występu w finale. W ciągu poprzednich dziewięciu sezonów za każdym razem docierali do strefy medalowej. Finał opuścili tylko 1932 i 1936 r. Pięciokrotnie zwyciężali w tej rywalizacji. W 1941 stali przed szansą zdobycia po raz pierwszy w historii tytułu mistrza kraju – po raz trzeci z rzędu. Rapid Wiedeń przystępował do zmagań z zamiarem zmazania plamy na honorze wiedeńskiego futbolu. Dwa lata wcześniej bowiem w finale Schalke 04 spotkało się z inną wiedeńską drużyną – Admirą. W pierwszym sezonie, w którym austriackie drużyny uczestniczyły w mistrzostwach Niemiec, jednej z nich udało dotrzeć się do finału. Tam jednak Admira poniosła sromotną klęskę, dostając lanie aż 0:9! Zawodnicy prowadzeni przez Otto Faista zaczęli z animuszem i już po siedmiu minutach gry prowadzili z Rapidem 2:0. W 41. minucie Bimbo stanął przed szansą zdobycia kontaktowej bramki z rzutu karnego, ale fatalnie przestrzelił i na przerwę Austriacy schodzili z dwubramkową stratą. Schalke prowadziło grę, efektownie grali z pierwszej piłki, co określano w Niemczech jako Schalker Kreiselspiel. Rapid często dawał się zamykać na własnej połowie.

Rozmowa trenera Leopolda Nitscha z piłkarzami w przerwie nie przyniosła rezultatów, bo w 57. minucie Schalke prowadziło już 3:0. Piłkarze z Westfalii byli coraz bliżej trzeciego z rzędu triumfu, a Wiedeńczykom korzystny wynik się oddalał. Kibice Schalke zaczęli nawet skandować „9:0, 9:0, 9:0” nawiązując do wygranej sprzed dwóch lat z Admirą. Piłkarze Rapidu zaczęli jednak wreszcie grać z większym zaangażowaniem i agresją. Trzy minuty po stracie trzeciego gola, nadzieje w serca kibiców Rapidu wlał Georg Schors, strzelając pierwszą bramkę dla Wiedeńczyków. Chwilę później dał o sobie znać geniusz Bindera i jego potężne uderzenie. W ciągu ośmiu minut ustrzelił hat-tricka i wyprowadził Austriaków na prowadzenie. W 62. sędzia podyktował rzut wolny dla Rapidu. Do piłki podszedł jak zwykle Binder. Silnie uderzył z około 30 metrów i było 2:3. Chwilę po wznowieniu gry, arbiter odgwizdał drugi w tym spotkaniu rzut karny dla Austriaków. Futbolówkę na 11. metrze ustawił Binder, który chciał się zrehabilitować za przestrzelonego karnego sprzed przerwy. Uderzył tuż przy prawym słupku, nie dając bramkarzowi szans na obronę. Remis. Siedem minut później, w 70. minucie spotkania Rapid po raz kolejny otrzymał rzut wolny. Znów do bramki około 30 metrów. Binder wierzył w siebie. Uderzył i trafił. Rapid wyszedł na prowadzenie i nie oddał go już do końca. Wiedeńczycy zostali mistrzami Niemiec. Rozradowani kibice znieśli Bindera z boiska na swoich ramionach. Piłkarze Schalke mieli pretensje do sędziego, przez którego rzekome błędy zostali pozbawieni mistrzostwa. Kapitan Ernst Kuzorra odmówił nawet przyjęcia pamiątkowego medalu za zajęcie drugiego miejsca. Eksperci byli jednak zgodni, że Schalke przegrało przez swoją nonszalancję i zbytnią pewność siebie, a także przez błędy bramkarza Hans Klodta. Niektórzy z przegranych potrafili jednak docenić kunszt Bimbo: ,,Jak można tak huknąć? – komplementował Franza obrońca Schalke, Otto Tibulski.

Na mistrzowskim pucharze brakowało nazwy zwycięskiego klubu. Pozostały na nim jedynie świeże otwory po śrubach – wcześniej była przykręcona tabliczka z nazwą Schalke 04. Dla Rapidu takiej nawet nie sporządzono. W reprezentacji III Rzeszy Binder zadebiutował 29 stycznia 1939 r. W debiucie strzelił gola, a Niemcy wygrali na wyjeździe z Belgią 4:1. Ogółem dla nowej drużyny narodowej rozegrał 9 meczów i strzelił 10 bramek. Zdobył hat-tricka przeciw mistrzom świata – Włochom. Przygodę z tą kadrą zakończył 1 czerwca 1941 r. meczem z Rumunią w Bukareszcie. Ostatnie spotkanie Bindera dla III Rzeszy było pierwszym w tej roli dla Ernesta Wilimowskiego. W reprezentacji Seppa Herbergera grał m. in. z: Edmundem Conenem, Paulem Janesem, Ernstem Lehnerem, Helmutem Schönem, czy Fritzem Walterem. W dniu, w którym Rapid zdobywał jedyne w swojej historii mistrzostwo Niemiec, rozpoczęła się operacja Barbarossa. Wojska niemieckie zaatakowały ZSRR. Wojna trwała już od września 1939 r., ale w Wielkich Niemczech jej trudów nie odczuwano. Piłkarze byli pomijani przy powołaniach do wojska. Sytuacja zmieniła się 5 lutego 1941 r., kiedy to do sił zbrojnych wezwano Bindera i jego dwóch kolegów z drużyny – Pessera i Skoumala. Media poświęciły dużo miejsca zaangażowaniu wiedeńskich gwiazd w armii. Kicker pisał nawet na pierwszej stronie o Radiooperatorze Binderze. Mimo powołania do wojska, piłkarze byli cały czas do dyspozycji trenerów Rapidu. Bez przeszkód brali udział w meczach, a w czerwcu zdobyli mistrzostwo. W koszarach Breitenseer, które leżały w pobliżu stadionu Rapidu – przebywali także inni sportowcy. Byli to m. in. piłkarz Austrii Wiedeń – Karl Decker i bokser Josef Weidinger. Ten drugi tak wspominał po latach pobyt Bindera w wojsku: ,,Maszerowaliśmy na zewnątrz z plecakami, hełmami i karabinami. w pewnym momencie Franz zwrócił się do kapitana: panie kapitanie, serce mnie boli. musiałem przez 20 km nieść jego plecak i karabin. wieczorem normalnie trenował z Rapidem. Myślałem, że zwariuję.” Binder jednak nie symulował. Naprawdę miał problemy z sercem. 11 listopada trafił nawet z tego powodu na ponad miesiąc do szpitala. Co zrozumiałe, grywał coraz rzadziej. Rok później ukończył kurs trenerski. Na początku 1943 otrzymał rozkaz wymarszu na Wschód. Wielu twierdziło, że była to kara za odniesione dwa lata wcześniej zwycięstwo nad Schalke, ale to nieprawda. Został przydzielony do 2. dywizji pancernej i brał udział w walkach pod Smoleńskiem i Orłem. W 1943 r. dostał przepustkę, którą spędził w Wiedniu. Przeszedł wtedy operację wycięcia wyrostka robaczkowego. Jego syn tak opisywał tamte wydarzenia: ,,Głównym lekarzem w szpitalu Hanusch-Krankenhaus był klubowy lekarz Rapidu. wyciął mu zdrowy wyrostek robaczkowy. później [binder] dostał trzy miesiące zwolnienia lekarskiego i nie wrócił już do Rosji, ale do Francji.” Sam Bimbo również opisał tę sytuację w 1946 r.: ,,W listopadzie 1943 r. przybyłem do Wiednia na wakacje. Poddałem się wtedy operacji wycięcia wyrostka robaczkowego, dzięki czemu nie wróciłem już na front.” Mimo, że walczył w Wehrmahcie, nigdy nie został członkiem NSDAP. Na froncie zachodnim, pod koniec wojny, Binder dostał się w ręce aliantów. Przebywał w obozie jenieckim w Kufstein, który był pod nadzorem francuskim. Naczelnik obozu pamiętał Bindera z towarzyskich gier Rapidu we Francji i ten wkrótce znowu zaczął kopać piłkę. Został kapitanem miejscowego SC Kufstein i zajmował się także sprawami organizacyjnymi. Jesienią jednak grał już w Wiedniu. 21 października 1945 r. w pierwszym po wojnie meczu w barwach Rapidu, świętował zwycięstwo 4:1 z Helfort a tydzień później zdobył swojego pierwszego gola w nowej Austrii w meczu z FC Wien, wygranym 1:0. Rapid tamten sezon zakończył na pierwszym miejscu, o jeden punkt wyprzedzając Austrię Wiedeń. Jak się później okazało, w decydującym meczu przedostatniej kolejki, Rapid rozbił Austrię na jej boisku 5:1, do czego walnie przyczynił się Binder swoimi czterema golami. Pierwszy po wojnie sezon kończył rozgrywany 20 czerwca 1946 r. finałowy mecz krajowego pucharu, w którym jednak brały udział tylko wiedeńskie kluby. Zmierzyły się w nim Rapid Wiedeń i First Vienna. Już w 5. minucie wynik otworzył nie kto inny jak Binder. W 65. minucie wyrównał Karl Decker, ale Bimbo jak zawsze grał do końca, co potwierdził strzelając zwycięskiego gola na pięć minut przed końcem meczu. W ten sposób Rapid zdobył dublet. Zaraz po wojnie władze Rapidu zarządziły denazyfikację. W 1946 r. Franza wybrano do zarządu i wkrótce potem objął stanowisko kierownika sekcji piłki nożnej. Jesienią 1946 r. węgierskie i szwajcarskie gazety pisały, że Binder był oficerem SS i jednym z zarządców obozu pracy dla żydowskich robotników przymusowych w węgierskim mieście Sopronbanfalva. Jak się potem okazało, chodziło o nazistę o tym samym imieniu i nazwisku. W aferze Bindera interweniował nawet ówczesny minister sprawiedliwości i prezydent Österreichischer Fußball-Bund – Josef Gerö, który przesłał do węgierskiego rządu odpowiednie dokumenty potwierdzające niewinność Bindera.

Ostatni sukces Bindera jako piłkarza, to szósty w karierze tytuł mistrza kraju z sezonu 1947/48. Zdobywał jeszcze z Rapidem wicemistrzostwo w sezonach: 1946/47 i 1948/49. W latach: 1946, 1948 i 1949 został wybrany piłkarzem roku w Austrii. Gdyby jednak w 1947 nie odwołano plebiscytu z powodu niedostatku papieru, miałby na koncie pewnie cztery takie tytuły. Do reprezentacji Austrii wrócił 6 grudnia 1945 r. w meczu z Francją. Ogółem po wojnie zagrał w pięciu meczach, w których zdobył pięć bramek. Ostatni raz reprezentacyjną koszulkę założył 5 maja 1947 r. w przegranym 2:3 meczu z Czechosłowacją, gdzie także wpisał się na listę strzelców. Całkowity jego bilans w kadrze to 16 trafień w 19 występach. W 1949 r. Rapid Wiedeń świętował 50-lecie istnienia. Z tej okazji udali się na tournée po Ameryce Południowej. Tam Bimbo po raz ostatni przywdział biało-zielone barwy. 9 czerwca 1949 r. w Rio de Janeiro, w obecności 50 tys. widzów, miejscowe Vasco da Gama rozbiło gości z Europy aż 5:0. Binder opuścił boisko w przerwie, rozczarowany zdjął buty i rzucił je później w kąt swojego pokoju hotelowego. Zdobyte w Brazylii doświadczenie zaprocentowało kilkanaście miesięcy później. Jeszcze jako piłkarz, został kierownikiem sekcji w Rapidzie i współtworzył wraz z trenerem Hansem Pesserem sukcesy tego klubu z początku lat 50. W tamtej drużynie grali tacy zawodnicy jak: Walter Zeman, Max Merkel, Ernst Happel, Gerhard Hanappi, Robert Dienst czy Erich Probst. Tamta ekipa, której najlepsze lata przypadły jeszcze przed erą europejskich pucharów, była uważana za jedną z najlepszych na kontynencie, co potwierdzili wygrywając w rozgrywkach Zentropa Cup w 1951 r. Później sam próbował swoich sił jako trener. Zaczynał w klubie SSV Jahn Regensburg w latach 1952-54. Kolejnym etapem w jego trenerskiej karierze było 1. FC Nuernberg, które poprowadził do zwycięstwa w Oberlidze Süd. Zaliczył też epizod w Holandii, gdzie z PSV Eindhoven zajął drugie miejsce w lidze w 1962 r. Po tamtym sezonie wrócił do Rapidu, gdzie znowu objął stanowisko kierownika sekcji. W 1964 świętował kolejne mistrzostwo Rapidu, a dwa lata później opuścił klub. Od listopada 1969 do 1970 był szkoleniowcem TSV 1860 Monachium, ale bez sukcesów. W 1975 r. raz jeszcze powrócił do Wiednia. Tym razem jako trener wspólnie z Robertem Körnerem. Współpraca ta dała owoce w 1976 r., kiedy to Rapid zwyciężył w rozgrywkach o puchar kraju. Również jako trener wykazywał swoje słynne chłodne opanowanie. W 1962 r. w jednym z meczów jego PSV na minutę przed końcem remisowało 1:1. Mieli wykonać rzut wolny. Binder zauważył, że prawy skrzydłowy Jan Louwers jest jakby nieobecny i patrzy w niebo, wstał z ławki, podszedł do linii i zawołał do niego: ,,No, co jest panie Louwers, mamy rzut wolny, może warto udać się w pole karne?” Zmotywowany Louwers świetnie odnalazł się w polu karnym i po dośrodkowaniu z rzutu wolnego umieścił głową piłkę w siatce, a PSV wygrało 2:1. Świetnie sprawdzał się w roli budowniczego zespołów – po jego odejściu, po mistrzostwo kraju sięgnęło zarówno 1. FC Nuernberg jak i PSV Eindhoven. Zdobyty w 1976 r. przez Rapid puchar Austrii, był jego ostatnim sukcesem w karierze trenera. Po tamtym sezonie postanowił zakończyć przygodę z futbolem. W każdym z sezonów, w którym zdobywał koronę króla strzelców, strzelał średnio więcej niż jedną bramkę na mecz. Wykazywał się niesamowitą skutecznością. Rozegrał dla Rapidu 319 oficjalnych meczów i strzelił w nich 395 goli! Warto pamiętać, że kilka lat zabrała mu wojna, więc jego dorobek mógł być jeszcze bardziej okazały. Według różnych źródeł, Bimbo Binder strzelił 1006 goli w 756 meczach, co daje imponującą średnią 1,33 gola na mecz. Inne statystki mówią o 1151 trafieniach w 794 występach, co dawałoby średnią 1,45 gola na mecz. W tamtym okresie było znacznie mniej spotkań na najwyższym poziomie niż dzisiaj, a także więcej międzynarodowych i krajowych spotkań czy turniejów towarzyskich. Z drugiej strony jednak grało się też bardziej ofensywnie. Niemniej jednak osiągnięcia Bindera nadal pozostają imponujące. Ernst Happel, którego imię nosi narodowy stadion austriackiej reprezentacji mówił o Binderze, że był to jedyny piłkarz z radarem w stopie. Odszedł z tego świata 24 kwietnia 1989 r. W jego ostatniej drodze towarzyszyło mu tysiące osób. Został pochowany na cmentarzu Baumgartner w Wiedniu. Promenada w Sankt Pölten nosi jego imię. W 1999 r. został wybrany do jedenastki stulecia Rapidu Wiedeń.

7

@FCBparasiempre
Pewnie nigdy nie dowiemy się, który piłkarz strzelił najwięcej goli w całej swojej karierze. Głównie dlatego, że trudno ustalić wiarygodność przedwojennych źródeł. Nie wszystkie relacje też przetrwały próbę czasu. Z dużym prawdopodobieństwem możemy natomiast wskazać graczy, którzy w swoich występach przekroczyli magiczną granicę 1000 bramek. Najsłynniejszym z nich jest Pele, kilka lat temu dołączył do niego Romario. Dużo mniej osób pamięta o Arturze Friedenreichu czy o Jozefie Bicanie. Innym wybitnym, nieco zapomnianym zawodnikiem, jest Franz Binder.

Franz Binder urodził się 1 grudnia 1911 r. w oddalonym o 60 km od Wiednia mieście Sankt Pölten. Dorastał w robotniczej rodzinie, jako czwarte z dziewięciorga dzieci. Mieszkali w jednym z wielu podobnych do siebie domków kolejowych w przemysłowej dzielnicy miasta. Przygodę z piłką rozpoczął, jak na dzisiejsze standardy, dość późno. Trzeba jednak pamiętać, że duża część jego dzieciństwa przypadła na niespokojne czasy I wojny światowej. W wieku 12 lat został członkiem zespołu Sturm 19 St. Pölten. Trzy lata później, jako 15-latek, grał już w pierwszym składzie robotniczego zespołu razem z dorosłymi zawodnikami, a mając 17 lat został wyselekcjonowany do drużyny Dolnej Austrii. W 1930 r. doszło do spotkania, w którym drużyna Bindera podejmowała zespół złożony z węgierskich robotników. Na trybunach Wackerplatz zasiedli przedstawiciele najbardziej utytułowanego wtedy austriackiego klubu – Rapidu Wiedeń. Byli to szef sekcji piłkarskiej – Dionys Schönecker i trener pierwszej drużyny – Edi Bauer. Ten drugi zobaczył mierzącego 190 cm Bindera w akcji i od razu zapragnął go mieć u siebie. Franz wyróżniał się siłą fizyczną, skocznością, grą w powietrzu i dysponował potężnym uderzeniem z obu nóg. Na jego przenosiny do Wiednia nie chciała się jednak zgodzić matka, która obawiała się, że wielkie miasto może mieć zły wpływ na młodego chłopaka. Binder dojeżdżał więc na treningi koleją. W nowym zespole zadebiutował 12 października 1930 r. w meczu z SK Slovan, gdzie udało mu się dwukrotnie wpisać na listę strzelców. Początki w Rapidzie nie były jednak łatwe. Przez swój wzrost miał problemy z szybkością i koordynacją, a także trudno mu było się odnaleźć w nowym zespole. Na tle silniejszych rywali uwidoczniły się jego braki techniczne. Nadrabiał je jednak wolą walki i ambicją. Przełom w jego karierze nastąpił 9 listopada 1931 r. Rapid grał z drużyną Soproni Vasutas. Binder strzelił po przerwie pięć bramek, wszystkie z rzutów wolnych, a mecz zakończył się wynikiem 11:3. Jego udane występy w Rapidzie szybko przysporzyły mu fanów w rodzinnym mieście, którzy często na mecze dojeżdżali rowerami. Sytuacja materialna w rodzinnym domu była nie do pozazdroszczenia, cała Europa odczuwała skutki Wielkiego Kryzysu. Binder jako piłkarz początkowo nie zarabiał wiele, ale jak tylko mógł, starał się pomagać najbliższym. O tym, że nie było im łatwo świadczyć może fakt, że dom rodzinny opuścił dopiero w wieku 26 lat i do końca dzielił łóżko z bratem. Binder bardzo dobrze radził sobie w rozgrywkach ligowych. 30 października 1932 r. zdobył 6 goli w meczu z Admirą a cały tamten sezon zakończył z 25 golami na koncie i tytułem króla strzelców. Dzięki znakomitej formie w rozgrywkach ligowych, zdobył uznanie w oczach selekcjonera reprezentacji. Legendarny Hugo Meisl dał mu szansę pokazania swych umiejętności w towarzyskim meczu z Belgią, który rozegrano 11 czerwca 1933 r. w Wiedniu. Binder szansę wykorzystał i zdobył dwie bramki w debiucie, a austriacki Wunderteam wygrał 4:1. Na początku 1934 r. zagrał również w dwóch meczach Pucharu Europy Środkowej, który był protoplastą Mistrzostw Europy. W pierwszym, który 11 lutego rozegrano Turynie, Austriacy pokonali Włochów 4:2 (niespełna cztery miesiące później piłkarze z Półwyspu Apenińskiego zrewanżują się w półfinale rozgrywanych we Włoszech MŚ, inna sprawa, że zrobią to z pomocą szwedzkiego arbitra – Ivana Eklinda). Drugi mecz Wunderteam grał 25 marca w Genewie ze Szwajcarią i również zwyciężyli, tym razem 3:2. Co ciekawe, tamte edycje Pucharu rozgrywane były na przestrzeni trzech lat. Binder dobrze spisywał się w lidze, nieźle radził sobie w reprezentacji, ale na mistrzostwa do Włoch, gdzie Austria była jednym z głównych kandydatów do końcowego zwycięstwa, nie pojechał. Był w podobnym wieku co Bican i mieli podobne doświadczenie na arenie międzynarodowej. Jednakże Bindera z udziału w czempionacie wykluczyła kontuzja.

W 1935 r. Binder po raz pierwszy zdobył mistrzostwo Austrii a Rapid zanotował drugi w historii sezon bez porażki w lidze. Dwa lata później zdobył aż 29 bramek z 51 strzelonych przez Rapid i po raz drugi wywalczył koronę króla strzelców. Żeby awansować na MŚ we Francji w 1938 r., Austriacy potrzebowali tylko jednego meczu. 5 października 1937 r. na wiedeńskim stadionie Prater pokonali Łotwę 2:1. Była to już jednak całkiem inna reprezentacja. Hugo Meisl zmarł na atak serca 17 lutego 1937. Drużynę narodową przejął po nim jego współpracownik Heinrich Retschury, a z zawodników, którzy grali na poprzednim czempionacie, został tylko Karl Zischek. W 1938 r. Binder po raz drugi zdobył z Rapidem mistrzostwo w lidze, przerywając tym samym dwuletnią dominację Admiry. ,,Bimbo”, jak Franza określali kibice, drugi raz z rzędu został królem strzelców, tym razem z 22 bramkami. Ciekawa historia wiąże się z nadaniem przezwiska Franzowi. Przydomek ,,Bimbo” zyskał w trakcie tournée po Afryce Północnej. Podczas przystanku w Marsylii Binder wraz z kolegami z drużyny oglądał w kinie film Pustynna Burza. W filmie tym, w jednej ze scen, przedstawiono ciemnoskórego żołnierza nazwiskiem Bimbo, który biegł do fortu. Był wysoki i silny, podobnie jak Binder, tak więc dla jego kolegów z Rapidu stało się jasne, że to idealne przezwisko. Binder miał później powiedzieć, że żołnierz z tego filmu biegał bardzo podobnie do niego samego.



,,Ojciec przez dziesięciolecia nosił ten przydomek z dumą. Nigdy mu nie przeszkadzał, wręcz przeciwnie, czuł się zaszczycony” – mówił syn Bindera o przydomku ojca.

Sezon 1937/38 wszystkie austriackie zespoły kończyły w zupełnie innej rzeczywistości niż do nich przystępowały. Z I wojny światowej Austria, podobnie jak Niemcy, wyszła bardzo osłabiona. Państwo austriackie w niczym nie przypomniało silnej monarchii austrowęgierskiej. Oba państwa, jako główni winni wojny, zostały celowo osłabione poprzez Traktat Wersalski, żeby więcej nie doprowadziły do takiego kataklizmu. Dlatego też pomysły połączenia się obu krajów na początku lat 20. czy stworzenia unii celnej w 1931 r. zostały skutecznie udaremnione przez mocarstwa zachodnie. W 1933 r. do władzy w Niemczech doszedł Adolf Hitler. Po kilku ustrojowych reformach, przystąpił on do planu obalenia porządku wersalskiego. W 1936 r. zerwał traktat lokareński i wprowadził wojska do zdemilitaryzowanej Nadrenii. Przyłączył też do Rzeszy Kraj Saary. Wszystko to przy biernej postawie państw zachodniej Europy i Ligi Narodów. Po zmianie rządów w Austrii, władze tego kraju bardziej skłaniały się ku Włochom Mussoliniego niż ku III Rzeszy. Na początku roku stawiły skuteczny opór narodowym socjalistom, chcącym przejąć władzę. Kanclerz Kurt Schuschnigg zdecydował, że najlepiej będzie zapytać o zdanie obywateli. 9 marca 1938 r. ogłosił rozpisanie referendum, w którym Austriacy mieli się wypowiedzieć na temat przyszłości swojej ojczyzny. Hitler, nie będąc pewnym wyników plebiscytu, szantażem i groźbami doprowadził do zmiany kanclerza na bardziej mu przychylnego Arthura Seyss-Inquarta. 12 marca wojska niemieckie wkroczyły na tereny Austrii, a dzień później przyjęta została uchwała o włączeniu Austrii do III Rzeszy. Państwa zachodnie i tym razem się nie popisały – ograniczyły się tylko do wysłania protestacyjnych not dyplomatycznych. 3 kwietnia na stadionie Prater zorganizowano pokazowy mecz pomiędzy Austrią, która grała jako Ostmark, czyli Marchia Wschodnia, a Niemcami, którzy grali jako Altreich, czyli Stara Rzesza. Austriacy wygrali 2:0 po bramkach Sindelara i Sesty, ale mecz nie jest uznawany za oficjalny. 10 kwietnia obywatele obu krajów poparli w referendum połączenie swoich państw. Według oficjalnego komunikatu, za głosowało 99 % Niemców i 99,7 % Austriaków. Wielkie Niemcy uznane zostały zarówno przez Francję, jak i Wielką Brytanię. Od tego czasu klubowe drużyny austriackie zostały włączone do niemieckiego systemu ligowego. Wiele klubów, jak np. żydowska Hakoah Wiedeń, która wychowała wielu olimpijczyków, zostało rozwiązanych. Innym naziści pozmieniali nazwy. Wprowadzono obowiązkowe hitlerowskie pozdrowienie zarówno przed, jak i po meczu. Austriackie kluby często traktowane były z pogardą, jako rzekomo niegodne prawdziwego, niemieckiego profesjonalizmu w sporcie. Reprezentacja Austrii, która wywalczyła awans na MŚ, nie pojechała na turniej, bo kraj, który reprezentowali przestał formalnie istnieć. Piłkarze dotąd reprezentujący Austrię, stali się członkami drużyny niemieckiej. Nie wszyscy jednak chętnie przywdziewali nowe barwy. Matthias Sindelar odmówił gry dla III Rzeszy, a rok później poniósł śmierć w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach. Josef Bican nie podpisał natomiast niemieckiej karty narodowościowej, mimo że w domu mówiono po niemiecku. Od sezonu 1937/38 związał się ze Slavią Praga, a wkrótce potem zaczął reprezentować Czechosłowację. Binder nie miał oporów przed grą dla nowego kraju. Na mistrzostwa we Francji jednak nie pojechał. Ogółem w reprezentacji Niemiec znalazło się dziewięciu zawodników z Austrii. Po mistrzostwach, które okazały się dla Niemców wielkim rozczarowaniem, oskarżano austriackich piłkarzy o rzekomy brak zaangażowania. Czternaście miesięcy później trwała już wojna i marzenia o występie na światowym czempionacie Bimbo Binder musiał odłożyć. Nigdy ich jednak nie zrealizował.

8

Nieco zapomniany puchar:

1 grudnia 1994 roku AC Milan(ówczesny tryumfator Ligi Mistrzów) rozegrał finałowe spotkanie z CA Velez Sarsfield(wówczas zwycięzca Copa Libertadores) w ramach Pucharu Interkontynentalnego. Mecz został rozegrany na Stadionie Narodowym w Tokio. Niepodziewanie najlepsza ekipa Ameryki Południowej pokonała AC Milan, wówczas uważany za najlepszy zespół świata, w stosunku 2:0. Gole dla Velez Sarsfield zdobyli: kapitan Roberto Trotta oraz Omar Asad, którego wybrano najlepszym piłkarzem meczu. Był to szósty występ Milanu w tych rozgrywkach, po zwycięstwach w 1969 , 1989 , 1990 i porażkach w 1963 i 1993 , podczas gdy Vélez Sársfield debiutował w tymże pucharze.



@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Symson
@Sensible
@DaPidejpi

11

Tak to się zaczęło:

1 grudnia 2009 r. Lionel Messi zdobył swoją pierwszą Złotą Piłke w karierze. Z 473 punktami(na 480 możliwych do zdobycia) wyprzedził Cristiano Ronaldo(233) oraz swoich kolegów z zespołu: Xaviego(170) i Inieste(149) oraz byłego znajomego z Barçy Samuela Eto’o(75), który był już wtedy zawodnikiem mediolańskiego Interu. Messi był ósmym piłkarzem w historii Blaugrany, który zdobył Złotą Piłke, licząc wyróżnienia dla Figo i Luisa Nazario de Limy, którzy otrzymali je, będąc już piłkarzami odpowiednio Realu Madryt i Interu Mediolan. Jednocześnie został pierwszym wychowankiem Dumy Katalonii, który sięgnął po to wyróżnienie. ,,Mam nadzieje że to jest pierwsza z wielu nagród. Dedykuje ją kolegom z zespołu bo bez nich nie zdobyłbym tego trofeum a także rodzinie i najbliższym znajomym”- podsumował zdobycie nagrody Messi.


@Sensible
@Symson
@NaFazieHitman
@DaPidejpi
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

6

Zapomniane El Clasico:

1 grudnia 1940 r. FC Barcelona pokonuje na Camp de Les Corts, Real Madryt 3:0 w 10 kolejce Primera Division. Gole dla Barçy strzelili: Jaime Sospedra(2) oraz Jose Valle. Po tej kolejce Blaugrana zajeła 6 pozycje ze stratą 3 punktów do prowadzącej FC Sevilli.



@patataj
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@Symson
@Sensible
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@DaPidejpi

5

To przykre ale niestety nasza reprezentacja na tym mundialu gra antyfutbol i dużej mierze przynosi nam wstyd! I nie mówie tylko i wyłącznie o meczu z Argentyną ale również z Meksykiem a nawet dużymi fragmentami z Arabią. Co z tego że awansowaliśmy do 1/8, jak i tak zaraz wylecimy z hukiem z tych mistrzostw o czym już wspominałem. Nam ta 1/8 nic nie daje a dla ,,nich" troszeczke więcej kasy i chyba tylko z tego się cieszą...

11

@FCBparasiempre
Dokładnie 150(!) lat temu(30.11.1872 r.) rozegrano pierwszy międzypaństwowy mecz w historii piłki nożnej pomiędzy Szkocją a Anglią. W ciągu kilkunastu miesięcy poprzedzających starcie Szkocja – Anglia rozegrano co prawda kilka meczów międzynarodowych, jednak żadne z nich nie miało miana oficjalnego. Dopiero w 1872 roku jedni i drudzy wpadli na pomysł, by zrobić podaną do publicznej informacji zapowiedź, a grę toczyć na wspólnie ustalonych zasadach. Jako miejsce potyczki ustalono obiekt do krykieta, Hamilton Crescent w Glasgow. Widzów do przyjścia na stadion zachęcały liczne plakaty, ulotki i ogłoszenia w gazetach. Miasto podstawiło bezpłatne autobusy, kursujące w kierunku miejsca wydarzeń. Promocja spotkania przyniosła niebywały sukces. Wokół boiska pojawiło się 4000 osób, z czego 1500 stanowiły kobiety. Wstęp dla mężczyzn kosztował 1 szylinga, panie wchodziły za darmo. Na obiekt pofatygował się również zamówiony fotograf, ale na wieść, że Szkoci nie chcą dorzucić się do jego wynagrodzenia, natychmiast udał się w drogę powrotną. Organizatorzy i publiczność spisali się na medal, gorzej było z pogodą. Przez trzy dni poprzedzające pierwsze w historii międzynarodowe starcie przez Glasgow przechodziły intensywne opady deszczu. Ustały właśnie 30 listopada. Wtedy w mieście pojawiła się mgła. Istniało ryzyko, że konieczne będzie przełożenie meczu. Ostatecznie rozpoczęto go nieco ponad kwadrans po 14:00, zaraz po tym jak mgła opadła, a piłkarze, na tyle, na ile mogli, poprawili stan mocno nasiąkniętej murawy. Niedługo po rozpoczęciu spotkania zza chmur słońce, dzięki czemu gra była toczona w dobrych warunkach atmosferycznych. Romantycy w panującej aurze z pewnością doszukaliby się symboliki narodzenia międzynarodowych potyczek piłkarskich. W związku z panującym ogólnokrajowym chaosem i nieładem piłkarskim, gospodarze oparli swój skład wyłącznie na piłkarzach Queen’s Park. Wyboru dokonał bramkarz Robert Gardner. Jak wspominałem, była to jedyna krajowa drużyna, która z wielkim zapałem i pasją podchodziła do gry. Brak konkurencji na rodzimych ziemiach spowodował, że w latach 1870-72 klub rozegrał zaledwie 3 mecze. Jego zawodnicy cały czas pozostawali jednak w treningu, solidnie szlifując aspekty piłkarskiego rzemiosła. W dzisiejszych czasach zespół, który w ciągu ponad dwóch lat rozegrał zaledwie trzy spotkania, nie miałby najmniejszych szans w starciu z wyżej notowanym, regularnie grającym rywalem. Szkoci, ubrani w granatowe koszule, wybiegli na murawę w ustawieniu 2-2-6. Średnia wieku piłkarzy wynosiła 22,8 lata. Znali się jak łyse konie, toteż planem na to spotkanie była duża wymienność podań, kierowanych głównie po ziemi. Zależało im na tym, by o przebiegu akcji nie myślał tylko i wyłącznie zawodnik posiadający piłkę przy nodze, ale wszyscy pozostali biorący w niej udział. Ofensywni zawodnicy wychodzili na pozycje i starali się skupiać na sobie uwagę przeciwników. Każdy ze szkockich zawodników ważył średnio o 7 kg mniej od swojego angielskiego konkurenta.

Selekcji wśród zawodników z ponad 100 istniejących klubów angielskich dokonał Charles Alcock, czołowy angielski działacz i kapitan zdobywców krajowego pucharu, Wanderers FC. W wyznaczonym przez niego składzie znaleźli się zawodnicy z 9 klubów, m.in. z Notts County, Crystal Palace, Oxford University, Sheffield Wednesday. Sam Alcock również był niezłym piłkarzem, aktywnie działającym w kierunku rozwoju futbolu. Był pomysłodawcą zorganizowania m. in. pierwszych rozgrywek piłkarskich w Anglii. Zapewne i dla siebie znalazłby miejsce na murawie, jednak z powodu kontuzji oglądał mecz zza bocznej linii. Zawodników ustawił w formacji 1-2-7. Anglicy byli nieco młodsi od swoich oponentów, legitymując się średnią wieku wynoszącą 22,1 lata. Pomimo znacznej przewagi wagowej byli szybsi i lepiej przygotowani fizycznie. Nastawili się na grę zaczerpniętą z rugby, co było znakiem rozpoznawczym niektórych brytyjskich regionów w tych czasach. Zawodnik będący przy piłce decydował się na indywidualną akcję, a jego koledzy mieli robić mu “wolny tunel”, zasłaniając ciałem swoich rywali.

Zdecydowanym faworytem potyczki byli Anglicy. Synowie Albionu byli mocno zaskoczeni, patrząc, jak dobrze w piłkę grają Szkoci. Przez cały mecz mieli problem z rozbijaniem ich akcji i nie nadążali za dużą liczbą szybkich podań. Ponadto gospodarze nie ustępowali Anglikom w indywidualnych popisach. Mogłoby się wydawać, że jeśli postawimy naprzeciwko siebie drużyny ustawione w formacjach 2-2-6 i 1-2-7, musimy być świadkami wielu goli. Wyspiarze pokazali, że niekoniecznie. Ofensywni piłkarze reprezentacji Szkocji często pomagali swoim obrońcom i potrafili skutecznie ustawiać się na boisku. Ustawienie Anglików było znakomite pod kątem łapania napastników rywali na pozycji spalonej. W tamtych czasach, by uniknąć ofsajdu, atakujący zawodnik musiał mieć przed sobą aż trzech przeciwników. W pierwszej połowie meczu lepiej prezentowali się Szkoci, po przerwie Anglicy. Najlepszą sytuację do strzelenia gola miał Robert Leckie, kiedy piłka po jego dynamicznym strzale wylądowała na taśmie, pełniącej rolę poprzeczki. Bezbramkowy remis nie skrzywdził żadnej ze stron. Mecz przyniósł obustronne korzyści. W Szkocji ewidentny sukces wizerunkowy. Lud pokochał piłkę nożną, wiele klubów chciało równać do poziomu zaprezentowanego przez obie reprezentacje podczas tego listopadowego popołudnia. Spotkanie przyczyniło się do powstania w marcu 1873 roku szkockiego związku piłki nożnej. W Anglii natomiast z podziwem wspominano kombinacyjną grę zaprezentowaną przez Szkotów. Zaczęto brać pod uwagę, że odpowiednie przemieszczanie się zawodników po boisku, ich ustawienie i współpraca znacznie bardziej decydują o sukcesie niż indywidualne umiejętności piłkarzy. Miało to później bardzo duży wpływ na rozwój futbolowej taktyki. Bell’s Life in London, tygodnik sportowy, ukazujący się w Anglii od 1822 do 1886 roku, dzień po spotkaniu, 1 grudnia 1872 roku, napisał: ,,Jedyną rzeczą, która uchroniła Szkotów przed porażką, biorąc pod uwagę potężną siłę ofensywną Anglików, była wspaniała gra defensywna i taktyka stosowana przez formacje obronne, do której stosowali się także zawodnicy ofensywni.”


11

Na początku był chaos. Przedstawiam wam epokowe wydarzenie w dziejach futbolu. Dzisiaj mija 150 lat(!) od tego wydarzenia. Naturalnie czytajcie w odpowiedzi na mój komentarz.

@DaPidejpi
@Sensible
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Symson
@patataj

0

@LS Mam nadzieje że w Katarze również będzie mistrzem świata...

11

(Nie)zapomniane El Clasico:

30 listopada 1980 r. FC Barcelona pokonuje na Camp Nou Real Madryt 2:1 w 13 kolejce Primera Division. Gole dla Barçy strzelają: Schuster w 15 minucie oraz zwycięską Quini w 64 minucie. Po tej wygranej Blaugrana uplasowała się na 6 pozycji w tabeli, tracąc do prowadzącego Atletico 4 punkty.


@Ogorinho1974
@Symson
@Lionel_Messi10
@Roni/VEB
@DaPidejpi
@MesQueUnClub96
@NaFazieHitman
@Sensible
@Pawel13sz
@patataj

11

Premierowy Superpuchar:

30 listopada 1983 r. FC Barcelona zdobyła pierwszy w historii Superpuchar Hiszpanii. W drugiej edycji tych rozgrywek Blaugrana spotkała się z mistrzem kraju- Athletic Bilbao. Dwumecz rozstrzygnął się już w pierwszym pojedynku w Kraju Basków, gdzie Duma Katalonii pewnie zwyciężyła 1:3. W rewanżu Athletic wystawił rezerwowy skład, lecz w pierwszej minucie niespodziewanie objął prowadzenie. Po tym golu na boisku nie działo się nic godnego uwagi a mecz zakończył się wynikiem 0:1. Barça jest rekordzistą pod względem liczby Superpucharów dzięki wygraniu 13 z 37 dotychczasowych edycji.


@patataj
@Sensible
@Symson
@Lionel_Messi10
@NaFazieHitman
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Pawel13sz
@DaPidejpi

0

@P33ck A co znaczy te xD? bo też nie mam pojęcia?

2

@Kessie Jeśli chodzi o nasz mecz z Argentyną to identyczny wynik mówiłem chłopom w robocie :) Oczywiście chciałbym zwycięstwa albo przynajmniej remisu no ale mój rozum podpowiada tak jak ty

0

@MadafakinGuy Ale o kim mowa? bo to po chińsku i nic nie rozumiem! Chodzi o Luka Modrić?

17

Feliz cumpleaños panie Gary z okazji urodzin!

62 lat temu urodził się Gary Lineker. Do FC Barcelony trafił po zdobyciu Srebrnej Piłki podczas mundialu w Meksyku w 1986 r. Katalończycy myśleli również o zatrudnieniu Johnny’ego Ekströma ale ostatecznie postawili na Anglika. Przez pierwsze dwa sezony Lineker potwierdzał swój instynkt strzelecki, zdobywając odpowiednio 20 i 16 goli w La Liga. W trzecim sezonie Cruyff ustawił go na lewym skrzydle, więc jego statystyki strzeleckie nie były już tak imponujące. Latem 1989 r. holenderski trener postanowił poświęcić Linekera aby sprowadzić Michaela Laudrupa i Ronalda Koemana(obowiązywał wówczas limit obcokrajowców). Lineker odszedł tak, jak wcześniej Neeskens i Simonsen- w momencie, kiedy był najbardziej uwielbiany przez kibiców. Ogółem w Blaugranie zdobył 52 gole w 139 meczach. Przez całą karierę nie dostał ani jednej żółtej ani też czerwonej kartki!



@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@Symson
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@NaFazieHitman
@Sensible
@patataj

11

(Nie)zapomniane El Clasicos:

29 listopada 2009 r. FC Barcelona pokonuje na Camp Nou Real Madryt 1:0 po golu Ibrahimovicia w 12-tej kolejce Primera Division. W dniu 110. urodzin klubu Blaugrana sprawiła sobie bardzo miły prezent. Również trener Guardiola, który poprowadził Barcelonę po raz pięćdziesiąty, miał powody do zadowolenia. W meczu brakowało ładnych sytuacji podbramkowych. Było dużo walki, ale największe gwiazdy nie błyszczały. Drużyny świetnie się broniły i nie dopuszczały rywali pod własną bramkę. W 51. minucie trener Guardiola zdjął z boiska Henry’ego, którego zastąpił Zlatan Ibrahimovič. Zmiana już po 4 minutach przyniosła efekty. Ibrahimovič po dośrodkowaniu Alvesa pokonał bramkarza Realu i zdobył jedynego gola w tym meczu. W 63. minucie czerwona kartkę dostał Sergio Busquets, za zagranie ręką. Osłabienie nie zmieniło stylu gry Barcelony, która dalej zaciekle się broniła. Swoich okazji na zdobycie gola nie wykorzystali: Ronaldo, Benzema i Messi.



Dokładnie rok później również odbyło się El Clasico i również na Camp Nou ale cóż to było za partidazo!? Blaugrana rozegrała jedno z najwspanialszych spotkań w swojej historii a debiutujący w El Clasico jako pierwszy trener Jose Mourinho poniósł najwyższą porażke w karierze. ,,Zobaczymy czy strzelą 8 goli”- przemądrzał się przed meczem Cristiano Ronaldo, po tym jak kolejkę wcześniej Barça rozbiła UD Almerie 0:8! Pomylił się o 3 gole ale jeszcze przez długi czas wypominano mu te słowa. Duma Katalonii zaczęła od mocnego uderzenia i już po 18 minutach prowadziła 2:0 dzieki trafieniom Xaviego i Pedro. Real praktycznie nie istniał i w całym meczu nie stworzył żadnej stuprocentowej okazji. Podopieczni Guardioli niesieni dopingiem publiczności grali jak z nut i w drugiej połowie upokorzyli największego rywala. Dwa gole w ciągu kilku minut zdobył David Villa a wprowadzony w końcówce meczu Jeffren Suarez dokończył dzieła zniszczenia kompletując ,,manite”. Piłkarzom Królewskich ciężko było pogodzić się z porażką, bowiem w ostatnich sekundach Sergio Ramos brutalnie sfaulował Leo Messiego a następnie popchnął kolegę z reprezentacji- Carlesa Puyola. ,,Sal de banquillo!”(,,Wyskocz z ławki!”)- krzyczeli kibice w strone Mourinho, który wcześniejsze udane mecze przeciwko Blaugranie na Camp Nou celebrował energicznie wybiegając z ławki rezerwowych. Mecz odbył się w poniedziałek, ponieważ w niedziele w Barcelonie przeprowadzono wybory do parlamentu Katalonii. ,,Bądźcie skromni ale to był cholernie dobry mecz”- chwalił swoich piłkarzy Guardiola. Podobnie jak Ronaldo przewidział rozmiary zwycięstwa: ,,W przeciwieństwie do poprzednich lat mamy tę przewagę że nie oczekuje się od nas przed rozpoczęciem meczu prowadzenia 5:0. W meczach u siebie uznawano za pewnik że wygramy a przez to jest dużo trudniej”- tonował Pep nastroje przed meczem.


@NaFazieHitman
@DaPidejpi
@Pawel13sz
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Symson
@Sensible
@Lionel_Messi10
@patataj

12

Kochani cules, ,,nasza” Duma Katalonii obchodzi dzisiaj 123 rocznice urodzin!

W budynku Gimnasio Sole przy słynnej barcelońskiej ulicy La Rambla odbyło się spotkanie osób, które odpowiedziały na ogłoszenie niejakiego Hans-Max Kamper Haessig. I tak oto 29 listopada 1899 r. na zamieszczone na łamach tygodnika ,,Los Deportes” ogłoszenie Szwajcara odpowiedziało 12-tu młodzieńców. W efekcie w Sali Gimnas Sole sześciu Katalończyków, trzech Szwajcarów i trzech Anglików założyło FC Barcelonę. Pionierami nowej organizacji zostali: Walter Wild, wybrany jako najstarszy na pierwszego prezydenta klubu na wniosek Gampera; John Parsons, który objął funkcje wiceprezydenta; Lluis de Osso- został sekretarzem; Bartomeu Terradas, który zajął funkcję skarbnika; a także Otto Kunzle, Otto Maier, Enric Ducal, Pere Cabot, Carles Pujol, Josep Llobet, William Parsons oraz sam Joan Gamper, wyznaczony na pierwszego kapitana drużyny. W sali, w której pan Guirowich udzielał lekcji szermierki, odbywały się pierwsze spotkania założycieli klubu- zawsze popołudniami, po tym jak uprzednio ćwiczyli mięśnie. Podczas tych zebrań podejmowano ważne decyzje, jako wyznaczenie Gimnas Sole jako siedziby klubu(funkcjonowała tamże między 1899 a 1910 rokiem), wybranie granatowego i bordowego na oficjalne barwy klubu, wprowadzenie miesięcznej opłaty w wysokości 2 peset za prawo bycia socio oraz wyznaczenie welodromu La Bonanova jako pierwszego boiska. Wśród pierwszych socios Blaugrany znajdziemy braci Witty, dziennikarza Josepa Eliasa Juncosę, Fermina Lombę, Francesca Cruzate’a, Juana de Urruele czy Eduarda Schillinga. Powód wyboru granatowo-bordowych barw klubu nie jest do końca znany. Możliwe iż pochodzą one od kolorów drużyny Excelsior de Zürich- pierwszej drużyny Gampera i flagi kantonu Ticino, gdzie się urodził. Popularna legenda mówi o tym że gamper zapożyczył barwy od powstałego 6 lat wcześniej zespołu FC Basel, w którym także występował, lecz nie ma dowodów na potwierdzenie tej hipotezy. Inna opowieść głosi iż były to barwy dwukolorowego długopisu popularnego wśród księgowych i pracowników sektora tekstylnego. Natomiast ostatnia hipoteza głosi iż wywodzą się one od pionowych pasów blaugrana, które nosili członkowie angielskiej drużyny rugby ze szkoły Merchants Taylors w Merseyside, gdzie uczyli się bracia Arthur i Ernest Witty Cottonowie, piłkarze Barçy w chwii założenia klubu. Spodenki przez pierwsze 10 lat były koloru białego, następnie czarnego a od lat 20-tych XX wieku są z reguły granatowe. Natomiast jeżeli chodzi o herb klubu, to bliski przyjaciel Gampera i jednocześnie napastnik FC Barcelony- Carles Comamala zainspirowany herbem stolicy Katalonii stworzył pierwszy znak rozpoznawczy klubu. Goleador Blaugrany urodzony w 1887 r. w Madrycie, przetrwał w historii FC Barcelony jako zwycięzca publicznego konkursu, który klub zorganizował w 1910 roku na zaprojektowanie jego oficjalnego herbu. Jednak ostatnie badania przyznają zwycięstwo w tym konkursie niejakiemu Santiago Femenii, co ciekawe, także piłkarzowi Dumy Katalonii. Zwycięski projekt łączył w sobie symbol senyery, czyli flagi Katalonii, krzyż świetego Jerzego oraz kolory blaugrana. Po ponad 100 latach ten herb nadal widnieje na koszulkach piłkarzy Barçy. Pierwszy mecz w historii FC Barcelona rozegrała 8 grudnia, o czym na pewno nie omieszkam wspomnieć. No i w taki oto sposób powstał klub, który kochamy bezwarunkowo!



@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@Symson
@NaFazieHitman
@Ogorinho1974
@Sensible
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@DaPidejpi
@patataj

9

Zapomniane legendy futbolu:

28 listopada 1925 r. w Kispeszcie urodził się Józef Bozsik, były węgierski piłkarz. Jozef Bozsik zwany „wirtuozem znad Dunaju” do dzisiaj dzierży rekord występów w węgierskiej reprezentacji (101 meczów i 11 goli). Karierę zaczynał jako 11-latek w Kispeście a siedem lat później zadebiutował w pierwszym zespole. To właśnie on był jednym z boiskowych reżyserów węgierskiej ,,Złotej jedenastki”, w której imponował niesamowitą intuicją, przewidywaniem boiskowych wydarzeń i doskonałym ustawianiem się na placu gry. Do legendy przeszły też jego 30-40 metrowe podania, które były wymierzone z niemal milimetrową dokładnością. Raz były to podania prostopadłe, innym razem krzyżowe, płaskie, górne, ale zazwyczaj były one nieosiągalne dla przeciwnika. Wielu uważa go za, jeśli nie najlepszego, to na pewno za jednego z najlepszych pomocników wszech czasów. Całą karierę spędził w Kispeście, którego władze przemianowały na Honved (447 meczów i 33 gole).



@Sensible
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Pawel13sz
@patataj
@Symson
@DaPidejpi

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?